Opowiadanie Dicka

„Przypomnimy to panu hurtowo” Opowiadanie Philipa Kindred Dicka dotyczy Dauglasa Quail, który każdego dnia budził się z pragnieniem wyjazdu na Marsa. Główny bohater niestety nie mógł zrealizować swojego marzenia, ponieważ nie było go stać. Mężczyzna jednak nie poddawał się i udał się do korporacji pomnieć by mu pomogli. McClane, który pracował w tej firmie dokładnie tłumaczył urzędnikowi jak będzie wyglądał zabieg wszczepienia implantu. Poinformował go również o dwóch pakunkach. Pierwszy z numerem trzy dotyczył tego, że mężczyzna już do końca zapamięta, iż był na Marsie.

„Przypomnimy to panu hurtowo”

Opowiadanie Philipa Kindred Dicka dotyczy Dauglasa Quail, który każdego dnia budził się z pragnieniem wyjazdu na Marsa. Główny bohater niestety nie mógł zrealizować swojego marzenia, ponieważ nie było go stać. Mężczyzna jednak nie poddawał się i udał się do korporacji pomnieć by mu pomogli. McClane, który pracował w tej firmie dokładnie tłumaczył urzędnikowi jak będzie wyglądał zabieg wszczepienia implantu. Poinformował go również o dwóch pakunkach. Pierwszy z numerem trzy dotyczył tego, że mężczyzna już do końca zapamięta, iż był na Marsie. Natomiast drugi pakunek z numerem sześćdziesiąt dwa zawierał tajnego agenta Interplanu. Po uzgodnieniu wszystkich kwestii Douglas był gotowy do zabiegu. Początkowo wszystko szło z planem, gdy nagle pomocnik McClane zauważył coś niepokojącego. Właściciel korporacji pomnieć szybko się udał do urzędnika by zobaczyć co się dzieje. Okazało się, że Douglas podczas narkozy mówi jak to on był na Marsie i w dodatku w roli tajnego agenta. Przez chwilę McClane i Lowe byli w szoku. Wkrótce stwierdzili, iż mężczyzna rzeczywiście udał się w podróż do innej planety tylko nic z niej nie pamiętał, ponieważ w rządowych laboratoriach wojskowych wymazali jego świadome wspomnienia. McClane przez chwilę nie wiedział co ma zrobić. Wahał się czy wszczepić model fałszywej pamięci w miejsce prawdziwej. Jednak nie był pewny jaki będzie z tego rezultat i wraz ze swoim pomocnikiem stwierdzili, iż nie będą wczepiać. Na końcu McClane odrzekł, że przerywają zabieg i oddadzą mu połowę zapłaty. Właściciel korporacji pomnieć wraz ze swoim pomocnikiem przywieźli Douglasa Quali do domu informując przy tym jego żonę Kristen, iż mężczyzna będzie spał do jutra. Nazajutrz urzędnik wstał i czuł się tak jakby cały wczorajszy dzień przespał. Nie wiedział, gdzie był, co robił i jak spędził wczorajszy dzień. Nie główkując dalej Douglas szykował się do pracy. Po południu, gdy wrócił zmęczony do domu małżonka poprosiła go o sprzątnięcie piwnicy, gdyż ona wychodzi do lekarza. Mężczyzna zgodnie z prośbą żony zabrał się za porządki. W pewnym momencie znalazł starą zakurzoną książkę dotyczącą „Podrożą na Marsie”. Urzędnik przerwał sprzątanie i od razu chwycił się za czytanie. Był podekscytowany, gdy dowiedział się, iż kiedy następuję pełnia księżyca oraz o godzinie pierwszej w nocy stoi się na środku polany mówiąc dwa razy: „Chcę polecieć na Marsa” to po krótkiej chwili pojawi się Ufo i zabiorą osobę na kilkugodzinną wycieczkę po Marsie. Mężczyzna szalał z radości, iż w końcu spełni swoje największe marzenie. Postanowił, że dokładnie się przygotuję na tą wyprawę. Ostatnie godziny dłużyły mu się, wręcz nie mógł usiedzieć na miejscu. Gdy zegar wskazywał za dwadzieścia pierwsza Douglas pożegnał się z żoną i szedł w kierunku polany. Dokładnie o pierwszej w nocy wypowiedział dwa razy: „chcę polecieć na Marsa”. Kiedy po dłuższej chwili okazało się, że nic się nie dzieje zrezygnowany chciał wracać do domu, gdy nagle pojawiło się rozpraszające światło i z pod mgły wyłoniło się ufo. W pierwszej chwili urzędnik myślał, że to piękny sen. Z pojazdu wyszedł mały zielony kosmita, który od razu zaczął dopytywać się Douglasa czy to on ich wołał. Mężczyzna był trochę zdenerwowany, a jednocześnie szczęśliwy i nie zwlekając dłużej odpowiedział:

  • Moim marzeniem jest polecieć na Marsa, dlatego wezwałem Cię tu byś mnie tam zabrał.
  • Dobrze, najpierw ubierzesz na siebie specjalny kombinezon i z całych sił zaciśniesz ręce.
  • Tylko tyle mam zrobić ?
  • Tak. Następnie wsiądzie Pan z nami do ufa, a po paru minutach będziemy na miejscu.
  • Mam jeszcze jedno pytanie… Ile będziemy na Marsie ?
  • Tyle ile Pan będzie chciał. Po tych słowach Quail zrobił wszystkie polecenia kosmity i wsiadł do pojazdu. Po krótkiej chwili on i zielony ludek znaleźli się na Marsie. Gdy Douglas wysiadał dostał przebłysku, że kiedyś tu już był i w dodatku w roli tajnego agenta. Kosmita zaproponował zwiedzanie po planecie. Mężczyźnie po raz kolejny wydawało się to miejsce znajome. Podczas wędrówki spotkali kolejnego zielonego ludka, który przyjaźnie przywitał się z Douglasem pytając się go przy tym co skłoniło go do ponownej wizyty na ich planecie.
  • Witam. Przepraszam, ale musiałeś mnie pomylić z kimś innym. Jestem tu pierwszy raz.
  • To Pan nie jest Douglasem Quali ?
  • Owszem nazywam się tak, ale to niemożliwe, że tu kiedyś byłem.
  • Ależ możliwe! Pamiętam pańską wizytę na Marsie. Był tu Pan jako tajny agent. Rozmawialiśmy, gdy nagle ktoś wezwał Cię, abyś pojawił się w laboratorium wojskowym. Mężczyzna po tych słowach przeżywał szok. Nie wiedział co ma myśleć. Jego towarzysz zaproponował, aby poszukali dla niego pamiątek, a następnie wrócą na Ziemię. Po paru godzinach wędrówki i szukaniu cennych przedmiotów udali się do tego samego miejsca z przed wylotu na Marsa. Kosmita zauważył, że jego towarzysza coś gryzie na sumieniu. Domyślił się, że chodzi tu o tą sprawę, którą powiedział mu inny ludek. Wiele razy już podróżował z innymi osobami, którym tak jak Douglasowi została wymazana pamięć w laboratorium wojskowym. Doradził, więc mu by wybrał się do korporacji pomnieć. Po tych słowach kosmita pożegnał się z przyjacielem i odleciał. Mężczyzna po tej wyprawie był szczęśliwy, ale wciąż martwiła go jedna sprawa, którą musiał wyjaśnić za wszelką cenę. Nazajutrz zgodnie z radą kosmita udał się do korporacji pamnieć. Początkowo McClane nie chciał go wpuścić, ale po krótkiej chwili namysłu zgodził się na tą wizytę. Gdy mężczyzna wszedł do środka zaczął mu opowiadać co wydarzyło mu się przez ten jeden dzień i zapytał się go czy już kiedyś pojawił się w tej firmie i czy rzeczywiście był już kiedyś na Marsie. Mężczyzna nie chciał go okłamywać i powiedział mu, że on tu już raz był i chciał, aby wszczepili mu implant czyli sztuczną pamięć. Opowiedział mu również, iż podczas zabiegu okazało się, że był na Marsie, ale w laboratorium wojskowym wymazali mu pamięć. Po tych słowach Douglas był zaskoczony, ale również szczęśliwy, że dwa razy był na Marsie. Po chwili Quail podziękował McClan i postanowił wrócić do domu oraz wszystko opowiedzieć żonie. Poczuł się spełniony i odtąd pragnął być najradośniejszym człowiekiem na świecie.