Powstanie Wielkopolskie

Przebieg powstania WLKP W nocy z 26 na 27 grudnia o godz. 300 zjawił się w Rakoniewicach pierwszy patrol polski, składający się z pięciu ludzi. Byli tam m.in. marynarz Janus z Grodziska, aptekarz Karwowski i Marian Szermer. Poinformowali oni Stefana Jasińskiego o całokształcie mającego wybuchnąć Powstania Wielkopolskiego. Już na następny dzień rozpoczęło się ono w Poznaniu. 25-30 grudnia; powstańcy wielkopolscy wzmocnili pozycje wokół Ruchocic, zabezpieczając ewentualny atak Niemców na Grodzisk Wielkopolski.

Przebieg powstania WLKP

W nocy z 26 na 27 grudnia o godz. 300 zjawił się w Rakoniewicach pierwszy patrol polski, składający się z pięciu ludzi. Byli tam m.in. marynarz Janus z Grodziska, aptekarz Karwowski i Marian Szermer. Poinformowali oni Stefana Jasińskiego o całokształcie mającego wybuchnąć Powstania Wielkopolskiego. Już na następny dzień rozpoczęło się ono w Poznaniu. 25-30 grudnia; powstańcy wielkopolscy wzmocnili pozycje wokół Ruchocic, zabezpieczając ewentualny atak Niemców na Grodzisk Wielkopolski. Po tym wydarzeniu, do Wolsztyna przybył silnie uzbrojony oddział Grenzschutzu pod dowództwem von Frankenberga. Obsadził główne urzędy, dworzec i pocztę. Patrolował miasto, przeprowadzał rewizje w poszukiwaniu broni. Powstańcy wielkopolscy szybko i w zasadzie bez walk, rozbrajając Niemców, oswobodzili powiaty z przewagą ludności polskiej. W powiecie babimojskim Niemców było około 50% i nie udało się w ten sposób przejąć władzy. Na pomoc przyszły oddziały powstańcze z już oswobodzonych powiatów. 3 stycznia Rakoniewice oswobodzono z jarzma pruskiego. Do miasta wkroczył dwustuosobowy oddział z Grodziska podporucznika Stanisława Siudy. Rozmiar powstańczej walki tak przerażał Niemców, że Rakoniewice oddali w ręce powstańców po kilku strzałach. Niemcy wycofali się do Rostarzewa i tam, w nocy, silnie osadzili Rostarzewo i następnego dnia z rana wysłali dobrze uzbrojony batalion do odbicia Rakoniewic. Dowódca polskich oddziałów podporucznik Stanisław Siuda był bardzo przezorny i dobrze ubezpieczył Rakoniewice. Przygotował również kontratak na wypadek natarcia Niemców. Umożliwił mu to stały napływ powstańców, których liczba wzrosła już do około 400 ludzi. Byli oni jednak uzbrojeni w 30 %. Uderzenie Niemców z kierunku Rostarzewa i Stodolska powstańcy odparli bądź na zajmowanych stanowiskach, bądź też wykonując kontrataki. Walka obronna Rakoniewic trwała 16 godzin i zmusiła Niemców do odwrotu. Miasto udało się obronić dzięki odwadze powstańców, m.in. plutonowego A. Janusa, który dwukrotnie poderwał swoich żołnierzy do walki wręcz, na bagnety. Oddziały powstańcze, w tym ochotniczy oddział Rakoniewic, po odparciu ataku Niemców, ruszyły na Wolsztyn. Staraniem Czerwonego Krzyża w Rakoniewicach powstał szpital wojskowy, z lekarzem Stęszewskim i Rostem. Kompletne wyżywienie i kwatery zapewnił powstańcom aptekarz Stefan Jusiński. Po nieudanym szturmie Rakoniewic dowództwo niemieckie obsadziło siłami około 150 żołnierzy Rostarzewo, a pozostałe wojsko wycofało się do Wolsztyna. Tutejszy garnizon składał się z dobrze wyposażonych oddziałów Grenzschutzu, dysponujących bronią maszynową, baterią armat i oddziałem kawalerii. Ponadto wszyscy koloniści niemieccy mieszkający w tym rejonie zostali uzbrojeni, znacznie zwiększając siły nieprzyjacielskie. Oddziały polskie, przed atakiem na Wolsztyn, liczyły blisko 800 powstańców uzbrojonych w 80 %. Podzielono je na trzy grupy. Jedna złożona z oddziałów Wielichowa, Kościana, Wilkowa Polskiego, Stęszewa, Wielkich Łęk, i Kamieńca pod dowództwem podporucznika Kazimierz Zenktelera, który dowodził też całością akcji, miała maszerować do Gościeszyna, omijając Rostarzewo i uderzyć niespodziewanie od południa na Wolsztyn. Drugą grupę stanowił oddział z Obry i okolicy pod dowództwem Nikodema Wojtkowiaka. Jego zadaniem było nacierać od zachodu, między jeziorami zbąszyńskimi i wolsztyńskimi i odciąć drogę nieprzyjacielowi. Trzecia grupa, obejmująca oddziały z Rakoniewic i Grodziska pod dowództwem podporucznika Stanisława Siudy, miała zdobyć Rostarzewo i nacierać na Wolsztyn od strony wschodniej i północnej. W kolejnych dniach przegrupowano oddziały i podprowadzono na podstawy wyjściowe do natarcia, które nastąpiło o godz. 630 rano w niedzielę. Walki przebiegały zgodnie z założonym planem. Niemcy, nie mając wiadomości od swych oddziałów z Rostarzewa o zbliżaniu się powstańców, zostali zaskoczeni uderzeniem powstańców z Rakoniewic, Wielichowa, Gościeszyna, Adamowa pod dowództwem Kazimierza Zenktelera i Wojtkowiaka (warto tu dodać, że Gościeszyn został wyzwolony przez oddział powstańców gościeszyńskich, który zorganizował hrabia Kurnatowski, właściciel Gościeszyna). Oddział nacierający od zachodu wprawdzie odparty, nie zmieniło to jednak ogólnej sytuacji. Powstańcy szturmujący Wolsztyn od południa wypierali Niemców z miasta zadając im poważne straty. Zacięte walki toczyły się przede wszystkim na cmentarzu ewangelickim, na poczcie i na dworcu. Do godz. 900 powstańcy zdobyli połowę miasta. W walkach zginął powstaniec Antoni Przybylski i trzech żołnierzy niemieckich. Wobec przewagi i osiągnięć powstańców Niemcy zamieszkujący w Wolsztynie wystąpili o zawieszenie broni. Rozpoczęły się pertraktacje, w których uczestniczyli przedstawiciele Polskiej Rady Ludowej, Niemieckiej Rady Ludowej i dowódcy obu wojsk: oddziałów powstańczych – Kazimierz Zentkeler i Granschutzu – von Frankenberg. W wyniku porozumienia oddziały obu stron miały opuścić miasto. Nagle Niemcy z nieznanych przyczyn zaczęli strzelać do powstańców w zachodniej części miasta. Wzburzeni powstańcy, wsparci dodatkowymi oddziałami przybyłymi z Obry, Kiełkowa, Żodynia, Siedlca i Chorzemina, wyparli zaskoczonych Niemców z miasta i rozbroili ich zdobywając znaczną ilość broni. W ten sposób szeregowi powstańcy przekreślili niekorzystne dla strony polskiej porozumienie i przyczynili się do ostatecznego opanowania Wolsztyna. Niemcy ponieśli w walkach o Wolsztyn poważne straty, tracąc na rzecz powstańców 4 armaty, 5 ciężkich i kilka lekkich karabinów maszynowych, 600 karabinów z dużą ilością amunicji oraz całkowite wyposażenie szpitala wojskowego. Podczas bitwy o Wolsztyn grupa powstańców pod dowództwem por. Stanisława Siudy toczyła bitwę z Niemcami o Rostarzewo. Grupę tą podzielono na dwa oddziały, z których jeden nacierał wzdłuż szosy Rakoniewice – Rostarzewo i napotkał tam zacięty opór; drugi, przechodząc Stodolsko, uderzył na Rostarzewo od północy. Szturm ten oraz odgłosy walki w Wolsztynie zadecydowały o wycofaniu się Niemców. Po opanowaniu Rostarzewa grupa ppor. Siudy posuwała się w kierunku Wolsztyna, jednak w walkach o miasto nie brała udziału, gdyż Wolsztyn został już oswobodzony. Wobec internowania Polaków w Zbąszyniu, podporucznik Stanisław Siuda polecił internowanie około 20 wyższych osobistości wśród Niemców w Wolsztynie, m.in. starostę von Lucke’go, pastora, który rzekomo strzelał ze swego okna do powstańców i hrabinę Schlieffen z Wioski. 5 stycznia 1919 r. Proboszcz parafii Gnin, ks. Różycki utworzył oddział powstańczy z mieszkańców swojej parafii. W nocy zaatakował uzbrojonych kolonistów niemieckich stacjonujących w szkole w Jabłonnie. Zaskoczeni Niemcy poddali się bez oporu oddając powstańcom broń i amunicję. Następnego dnia, do Wolsztyna przybył porucznik Stanisław Siuda, nowy komendant odcinka frontu mianowany przez Dowództwo Główne Powstania. Zorganizował wolsztyńską ochotniczą kompanię powstańczą, (która wkrótce walczyła z Niemcami pod Kopanicą, Babimostem, Kargową, Nowym Kramskiem), oddziały Straży Obywatelskiej oraz polskie władze administracyjne. Miesiąc później w walkach powstańczych polegli między innymi trzej mieszkańcy Gnina: Bartkowiak, Braun i Kaczmarek. 12 lutego nastąpiła zmasowana kontrofensywa wojsk niemieckich, które zajęły Babimost i Kargowę; w krwawych walkach zostali zatrzymani pod Kopanicą, Wielkim Grójcem i Nową Wsią Zbąską. Front ustalił się na linii jezior obrzańskich i rzeki Obry. Na cmentarzu parafialnym w Rakoniewicach odbył się pogrzeb, poległych 3 lutego pod Nowym Kramskiem, powstańców; Stefana Wujca i Ignacego Todka. Na pomniku wyryto napis: „Życie swe młode dali Ojczyźnie w ofierze za Wolność!”