
MOtyw snu
Pobyt w Nawłoci rozbudził w bohaterze namiętności, o których wcześniej nawet nie myślał. Perypetie miłosne doprowadziły go do zatracenia, a jego adoratorki do zguby. Po śmierci Karoliny z rąk zazdrosnej Wandy, Cezary ani przez moment nie odczuwał wyrzutów sumienia. Pomimo że wielokrotnie ksiądz Anastazy namawiał go na spowiedź, ten nigdy się nie zgodził, ponieważ nie uważał siebie za grzesznika. Bardzo spokojnie przyjął śmierć Szarłatowiczówny. Zaślepienie Laurą spowodowało, że jej utratę odczuł niezwykle dotkliwie.
Pobyt w Nawłoci rozbudził w bohaterze namiętności, o których wcześniej nawet nie myślał. Perypetie miłosne doprowadziły go do zatracenia, a jego adoratorki do zguby. Po śmierci Karoliny z rąk zazdrosnej Wandy, Cezary ani przez moment nie odczuwał wyrzutów sumienia. Pomimo że wielokrotnie ksiądz Anastazy namawiał go na spowiedź, ten nigdy się nie zgodził, ponieważ nie uważał siebie za grzesznika. Bardzo spokojnie przyjął śmierć Szarłatowiczówny. Zaślepienie Laurą spowodowało, że jej utratę odczuł niezwykle dotkliwie. Długo nie opuszczało go poczucie osamotnienia i depresji. Dopiero w Warszawie doszedł do siebie i wydawał się zapomnieć o zawodzie miłosnym.
Jego życie w stolicy skupiało się na poszukiwaniu idei, która uzdrowi Polskę i jej społeczeństwo. Jednak przyjazd Laury powoduje, że odżyła w nim namiętność i zazdrość. Po spotkaniu z ukochaną zrozumiał, że nigdy nie będą razem. Emocje popychają go do wzięcia udziału w manifestacji komunistów, których wcześniej zdawał się nie popierać. Jego odrębny strój uwidacznia, że nie czuje się częścią robotniczego tłumu, że idzie w swoim imieniu.
Pomimo, że Cezary był tak okrutnie doświadczonym przez historię człowiekiem, sprawiał wrażenie, iż nigdy do końca nie wydoroślał. W swoim życiu częściej kierował się namiętnościami, emocjami, a nie zdrowym rozsądkiem. Nie można powiedzieć, że w ostatniej scenie powieści, jest dojrzałym, poważnym mężczyzną, czym przypomina inne niejednoznaczne i wielowymiarowe postaci znane z twórczości Żeromskiego.
Podobnie jak wszystko w świecie podlega upływowi czasu, tak i młodość pewnego dnia dobiega końca. Dzisiejsze jutro zamienia się w jutrzejsze wczoraj. Nie sposób uciec od przemijania, jednak to, w jaki sposób wykorzystamy nasz czas decyduje o tym, jakimi ludźmi się staniemy. Czyny młodości owocują w życiu późniejszym, dlatego tak ważne są chwile pierwszych samodzielnych decyzji, budowania własnej tożsamości.
Doceniając wagę dylematów młodości literaci chętnie obierają za bohaterów swych dzieł wkraczających w dorosłe życie ludzi, prezentując krętą nieraz drogę ich młodości. Przykładów na potwierdzenie tych słów znaleźć by można bez liku, jednakże w niniejszej pracy uwagę skupić zechcę na kilku reprezentatywnych postaciach z wybranych dzieł, powstałych w różnym czasie. Spróbuję znaleźć odpowiedzi na pytania: na czym polega osiągnięcie dojrzałości i czy istnieje ścisła granica wieku, po przekroczeniu której możemy zwać się ludźmi dorosłymi? Czy istnieją uniwersalne prawa, którymi kieruje się młodość niezależne od upływu czasu i zmieniającej się sytuacji na świecie?
Aby zobrazować zapowiedziany problem skupię się na dwóch ostatnich z minionych stuleci.
XIX i XX wiek to czasy, w których beztroska młodości poddawana była niejednokrotnie ciężkim próbom, dojrzewanie w tych latach było nierzadko walką nie tylko z samym sobą, lecz także starciem z wrogim światem zewnętrznym osadzonym w burzliwych realiach historii.
Postaciami otwierającymi szereg analizowanych postaci będą główni bohaterowie “Nad Niemnem”, jednej z najbardziej znanych powieści Elizy Orzeszkowej. Jan Bohatyrowicz i Justyna Orzelska to przedstawiciele młodzieży dziewiętnastowiecznej. Pomimo, że w finale powieści ich drogi życia połączyły się w jedną wspólną, nie kroczyli oni razem od początku.
Jan, jako reprezentant zubożałej szlachty i młody gospodarz przedstawiony jest przez autorkę od początku do końca jako wzór cnót. Z biegiem czasu jego zalety ulegają tylko pogłębieniu. Cechuje Jana wysokie poczucie własnej godności, brak w nim uniżoności wobec możniejszych. Uznawane przez niego wartości zbudowane są na trwałym fundamencie szczerości, pracy i honoru. To sprawia, że może śmiało stwierdzić, że to, co osiągnął zawdzięcza sobie. Nie jest on jednak postacią próżną, pyszniącą się swym powodzeniem. Przeciwnie, jest w nim wiele pokory i poszanowania dla innych. Praca zaś daje mu satysfakcję i pozwala godnie, z podniesioną głową patrzeć przed siebie. Jan Bohatyrowicz jest ponadto krzewicielem tradycji. Jako jeden z nielicznych wśród młodego pokolenia nosi w sercu pamięć o założycielach rodu, Janie i Cecylii, których romantyczna historia sięga szesnastego stulecia. Dzięki swej postawie bohater może godnie nosić, nadane przodkom przez samego Zygmunta Augusta, nazwisko będące świadectwem ich niezłomnej pracowitości i szlachetności.
Na dojrzewanie bohatera Orzeszkowej niemały wpływ wywarły również ówczesne wydarzenia dziejowe. Rok 1863 i powstanie styczniowe był to czas jego wczesnego dzieciństwa


