Zbrodnia i kara F. Dostojewskiego - metamorfoza bohatera

„Powlókł mnie diabeł dopiero później mi wyjaśnił, że nie miałem prawa tam iść, ponieważ jestem taką samą wszą jak inni”. Tymi słowami chciałbym rozpocząć moją pracę na temat przemiany Rodiona Roskolnikowa z powieści F. Dostojewskiego Zbrodnia i kara. Na początku pojawia się pytanie …Przemiana , czym jest i jak przebiega. W literaturze mamy wiele przykładów metamorfozy bohaterów pod wpływem wydarzeń historycznych, społecznych, miłości, zdrady lub wiary. Na kartach powieści , na naszych oczach często widzimy wielkie przemiany, gdzie wygrywa dobro, uczciwość i miłość oraz prawda, ale tez bywa że człowieka ogarnia zło, chciwość i chęć władzy.

„Powlókł mnie diabeł dopiero później mi wyjaśnił, że nie miałem prawa tam iść, ponieważ jestem taką samą wszą jak inni”. Tymi słowami chciałbym rozpocząć moją pracę na temat przemiany Rodiona Roskolnikowa z powieści F. Dostojewskiego Zbrodnia i kara. Na początku pojawia się pytanie …Przemiana , czym jest i jak przebiega. W literaturze mamy wiele przykładów metamorfozy bohaterów pod wpływem wydarzeń historycznych, społecznych, miłości, zdrady lub wiary. Na kartach powieści , na naszych oczach często widzimy wielkie przemiany, gdzie wygrywa dobro, uczciwość i miłość oraz prawda, ale tez bywa że człowieka ogarnia zło, chciwość i chęć władzy. Mamy różne przykłady, które uczą nas i ostrzegają ale czynią też literaturę czymś wielkim i ciekawym. Ja chciałbym zwrócić uwagę na przebieg zmiany tak złożonego bohatera jak Rodion Roskolnikow z powieści Fiodora Dostojewskiego „Zbrodnia i kara”. W tym miejscu należy postawić pytanie, kim on jest – zbrodniarzem czy ofiarą? Wymaga to głębszej analizy postaci i jego sytuacji społeczno- ekonomicznej. Nie można dać jednoznacznej odpowiedzi, należy dokonać pewnej analizy tej postaci.
Jako genialny szaleniec, postać głęboko wyobcowana i niepogodzona za świętem zapisał się także Rodion Romanycz Raskolnikow - bohater „Zbrodni i kary” Fiodora Dostojewskiego. To dwudziesto paroletni student. Bardzo zdolny i inteligentny. Chociaż zdaje sobie sprawę ze swoich intelektualnych możliwości zmuszony jest przerwać naukę z powodów finansowych. Ale pieniędzy brakuje mu nie tylko na czesne, żyje w skrajnej nędzy, mieszka w obskurnym pokoiku, chodzi obdarty, ma długi. Jest głęboko rozczarowany społeczeństwem, w którym brak funduszy nie pozwala realizować się człowiekowi. Nie akceptuje świata, w którym przyszło mu żyć. Widok ludzi egzystujących w nędzy miasta rodzi w nim ból i strach, zabija powoli duszę. Dla ratowania siebie, swojej matki i siostry, morduje starą lichwiarkę, nikomu „nieprzydatną” posiadaczkę fortuny. Kobieta ta zabierająca bez skrupułów ostatni grosz ludziom takim jak on, staje się dla bohatera znakiem całego zła bezwzględnego świata, którego tak bardzo nienawidził. Raskolnikow codziennie obserwuje ludzi podobnych do niego, spychanych na margines przez nieludzki system, a także ludzi pokroju zamordowanej lichwiarki. Bierze więc odwet na starej kobiecie za swoje upodlenie i upokorzenie. Jako osoba wrażliwa i zdolna do heroizmu zaczyna tym samym realizować swoją, opartą na Heglu, filozofię naprawy świata, w której stawia siebie jako ”nadczłowieka”- prawie następcę Napoleona, zdolnego urealnić marzenia ludzi. Według jego teorii ludzie dzielą się na zwykłych i niezwykłych. Ludzie gorszej kategorii są jedynie materiałem do wydawania na świat sobie podobnych. Ludzie właściwi obdarzeni zostali talentem, który pozwala im tworzyć. Ta pierwsza klasa żyje dniem dzisiejszym, jedynie podtrzymuje świat i pomnaża go liczebnie, ci drudzy - genialni, władają przyszłością, oni wykraczają poza przyjęte normy i mają do tego przyzwolenie. Popychają świat do przodu. On sam, jak bohater romantyczny, czuje się odpowiedzialny za nieszczęścia i niemoralne drogi zdobywania pieniędzy przez nie radzących sobie w życiu. Chce im pomóc, choć w nader karygodny sposób. Środkiem do realizacji obranego przezeń celu jest bowiem zbrodnia. Jako usprawiedliwienie swego postępowania przyjmuje własną tezę, iż „Człowiek niezwykły[…]sam sobie może w sumieniu pozwolić na przekroczenie niektórych zapór[…], gdy tego wymaga urzeczywistnienie jego idei”.
Skoro głęboko wierzy w to i sam uważa się za jednostkę wybitną, postanawia uczynić pierwszy istotny krok, mający na celu, w jego mniemaniu, otworzyć mu drogę do dalszego rozwoju. Zabija człowieka w imię zapewnienia godnego bytu innym. Popełnia zbrodnię, ale kwituje swój czyn stwierdzeniem: „Nie zabiłem człowieka, zabiłem zasadę…”. Środek, jakim posłużył się nie ma większego znaczenia, liczy się cel. Nasuwa się w tym miejscu pytanie - Czy młody morderca mógł przejść nad swoją zbrodnią do porządku dziennego? Przekonany o słuszności swego postępku początkowo Raskolnikow nie rozumie wcale zasadności swej kary. Nie mniej jednak w miarę upływu czasu, kiedy dystansuje się nieco do swego czynu, bohater sam jest zaskoczony tym, że odczuwa wyrzuty sumienia. Nie udaje mu się zrzucić z siebie ciężaru winy, mimo ciągłej autosugestii i stanowczego odrzucenia tradycyjnej moralności. Życie z piętnem zbrodni przerasta bohatera. Raskolnikow gorączkuje, przeżywa strach, niepewność, poczucie osamotnienia i izolację, staje się drażliwy i arogancki, zamyka się w sobie, w końcu zaczyna odczuwać nienawiść do najbliższych mu osób. Rodion jako młody student prawa mieszkający w obskurnej dzielnicy Petersburga, żyje w skrajnym ubóstwie, często chodzi głodny, nie posiada środków finansowych na kontynuację nauki, mieszkanie i ubranie. Stroni od ludzi, sądząc że jest kimś lepszym, wybranym i dlatego stoi ponad prawem. Dokucza mu wielka samotność, bieda, bardzo często rozmawia sam ze sobą, a dzięki temu monologowi wewnętrznemu poznajemy jego złożoną psychikę. Metamorfoza tego bohatera dokonuje się na dwóch płaszczyznach: przed i po dokonaniu zbrodni. Na tej płaszczyźnie właśnie odnajdziemy sens przemiany Rodiona. Wstydzi się on swojej sytuacji i położenia materialnego, szczególnie upokarzająca jest dla niego zależność od starej lichwiarki Lizawiety. Zadłuża się u niej, a następnie bezskutecznie próbuje spłacić dług. Prowadzi to do frustracji i buntu wewnętrznego. W momencie załamania, samotny, zagubiony i zbuntowany postanawia zdobyć środki finansowe na zaspokojenie swych potrzeb. Umysł jego ogarnia gniew, ból i nienawiść. Lawina zła ruszyła, w umyśle rodzi się plan zemsty. Szybko i niespodziewanie pomaga mu przeznaczenie w realizacji tego zamysłu. Tak oto pewnego wieczoru zdenerwowany chce wyjaśnić sytuację z lichwiarką, ale ich spotkanie kończy się tragicznie. Po przyjściu do domu lichwiarki jest niezauważony, siekiera stoi blisko, a on nie działa racjonalnie. Machinalnie dokonuje podwójnej zemsty – zabójstwa. Los dalej mu sprzyja, pod płaszczem ciemności ucieka nierozpoznany, ale dręczą go wyrzuty sumienia, bije się z własnymi myślami i uczuciami. Po tym jak szał gniewu ostudził się w Rodionie rodzi się sumienie i strach… pojawia się pytanie co się stało i dlaczego? Po oskarżeniu niewinnego człowieka Rodion przechodzi załamanie nerwowe i popada w paranoję. Dręczyły go wyrzuty sumienia, wspomnienia, psychiczne rozterki, które były duchowymi katuszami. Popadł w paranoję szukał śladów krwi na swych rękach, zaczął bać się kary za popełnione zbrodnie. Nawet ogarnęły go wątpliwości co do własnej tezy, czy należy do nadludzi. Uświadomił sobie, że nie jest genialny, silny, wielki, ale słaby, grzeszny, samotny. Konieczność ukrywania się przed policją, gra z sędzią, sprawia że przekroczone zostają granice wytrzymałości psychicznej tego człowieka. Twierdzi on, że każda jednostka wybitna jest przestępcą, gdyż ma odwagę łamać obowiązujące normy, ma tez prawo moralne nawet do zbrodni, jeśli ma ona służyć lepszej przyszłości ludzkości. Rodion uważa się za taką jednostkę i zabija starą lichwiarkę w przekonaniu, że czyni słusznie, gdyż pozbywa się jednej z wielu „wszy” szkodzącej światu. Zabójstwo Lizawiety jest również dla bohatera okazją do sprawdzenia samego siebie. Kolejna metamorfoza Rodiona miała miejsce już po dokonaniu morderstwa i nastąpiła pod wpływem miłości i wiary Soni. Sonia, młoda, piękna kobieta, jak Maria Magdalena, prowadzi z powodu trudnej sytuacji rodzinnej rozwiązły tryb życia. Szczerze kocha Rodiona wiec gdy jej ukochany zostaje skazany i wywieziony na Sybir, podąża bez zastanowienia za nim. Swoją mądrością, opieką, a przede wszystkim wiarą dodawała otuchy Rodionowi. Dzięki niej dokonuje się w sercu i umyśle zbolałego i samotnego mężczyzny przemiana. Uświadomił sobie, że zbrodnia nie przyniosła mu korzyści, a wręcz pogrążyła go w grzechu. Rodion ma możliwość rozpoczęcia zupełnie nowego życia i ze zbrodniarza przeobraża się w pokornego, pełnego skruchy człowieka, który z pokorą przyjmuje karę za zbrodnie. Sonia pomagając ukochanemu uratowała również samą siebie. Chciała z nim dzielić samotność i cierpienie w ten sposób dokonała własnej metamorfozy. Ona doskonale znała ból grzechu i wyrzutów sumienia, ponieważ jako kobieta lekkich obyczajów niszczyła swoje ciało i duszę. Tak o to widzimy, że Bóg i człowiek, zbrodnia i kara mogą się razem połączyć. Jaką człowiek drogę wybierze zależy tylko od niego. Każdy z nas ma dar wolnej woli, sumienie oraz rozum, i na tym właśnie skupiał się Dostojewski. W swojej powieść ukazał on psychosomatyczną zależność duszy i ciała człowieka. Ta pustka emocjonalna i egzystencjalna w duszy Rodiona była spowodowana jego samotnością i ubóstwem duchowym. Dlatego uważam tego bohatera za ofiarę i przestępcę jednocześnie. W jego życiu decydującą rolę odegrały kobiety, które przyczyniła się do jego metamorfozy. Pierwsza uczyniła go zbrodniarzem, druga oczyściła jego ciało i duszę. swoją miłością oddaniem i wytrwałością. Mądrość Soni zasługuje na wielkie uznanie, potrafiła kochać i walczyć o szczęście pomimo przeciwności losu, wbrew logice i rozsądkowi. Rodion był ateistą, a Sonia głęboko wierząca, dlatego dzięki niej poznał lepszy , nowy świat, nawrócił się, gdy odchodził podarowała mu krzyżyk, ale on jeszcze poprosił o Biblię. W tej księdze odnalazł źródło prawdy, życia i nadzieje dla siebie. Opowieść kończy się, gdy Rodion czuje się szczęśliwy mimo, że siedzi we więzieniu. Dzięki modlitwie, miłości Soni i zaufaniu do Boga odzyskuje spokój, nie czuje się samotny, rodzi się nowy człowiek. Metamorfoza która nastąpiła pod wpływem miłości Sonii do Rodiona jest bardzo symboliczna i wymowna. O twórczej sile miłości przekonał się z pewnością bohater powieści „Zbrodnia i kara”. Rodion Raskolnikow, który dokonuje zbrodni – zabija starą lichwiarkę i jej siostrę. Zbrodni dokonuje z premedytacją, planując wszystko bardzo dokładnie. Już podczas dokonywania zbrodni przeżywa wielkie napięcie psychiczne, potem sprawia wrażenie obłąkanego. Rozpaczliwie zaciera ślady swojego czynu. Nie może znieść myśli, że popełnił zbrodnię. Boi się, że zostanie zdemaskowany. Lekarstwem na jego sumienie okazuje się Sonia. W niej dostrzega istotę równie doświadczoną przez los, co on, poniżaną, poświęcającą się matce i rodzeństwu. Wprawdzie dziewczyna nie potrafi zrozumieć motywów zbrodni Rodiona, a tym bardziej wybaczyć mu, to jednak próbuje mu pomóc. Namawia, by przyznał się do grzechu, przeprosił Boga i ziemię i oddał się w ręce sprawiedliwości. Rodion buntuje się, lecz miłość Soni zwycięża. Wyjeżdża z nim na katorgę. Bohater cierpi, popada w konflikty, ale miłość dodaje mu sił. To ona daje mu Biblię , daje mu nadzieje i miłość, rodzi się dzięki temu wiara w miłosierdzie Boga i skruchę człowieka. Po wielkiej długiej i bolesnej walce w końcu bohater przyznaje się do winy. Poczuł fałsz i zwątpił w ideały, które popchnęły go do zbrodni. Owo zwątpienie zapowiada zmianę poglądów w przyszłości. I rzeczywiście, epilog powieści przynosi historię takiego odrodzenia moralnego, mającego wymiar mistyczny. Dokonuje się ono na katordze. Raskolnikow przyjmuje odtąd cierpienie, dorasta do kary, powraca do Boga. Powieść formułuje uniwersalne przesłanie, iż mimo niezgody na świat, zbrodnia zawsze jest złem, nie ma żadnego wytłumaczenia dla popełnionego morderstwa. Każda jednostka ma bowiem naturalne prawo do życia, którego nikomu i pod żadnym pozorem, nie wolno odbierać. Literatura na przestrzeni wieków dostarcza genialnych studiów natury i sylwetki moralnej człowieka postawionego w obliczu trudnej do zaakceptowania rzeczywistości, zmuszonego do dokonania tragicznego jakże często wyboru, jednostki wyobcowanej, bohatera szalonego. Fascynuje bowiem literaturę człowiek niepokorny jako byt nad wyraz złożony i skomplikowany. Staje on często samotnie w sytuacji krytycznego wyboru natury egzystencjalnej, przeżywa głęboki kryzys istnienia, jego duszę targają sprzeczne namiętności, buntuje się przeciw zastanemu porządkowi rzeczy, podnosi głos na niesprawiedliwość społeczną i walczy ze światem. Każda z tych postaci reprezentuje swój własny światopogląd, wyznaje indywidualną hierarchę wartości, obstaje przy swoim pomyśle na życie. Szaleńcy, obłąkani i nawiedzeni to postaci niezwykle zagadkowe, owiane mrokiem tajemnicy. To jednostki wymykające się prostym schematom ocenom, kreacje niejednoznaczne, wielowymiarowe osobowości, które nie poddają się ustalonym kanonom interpretacji psychologicznej. U podstaw ich czynów leżą różne czynniki: zawiedziona miłość, zranione uczucia, chęć zemsty, pragnienie potęgi, niezgoda na świąt, poczucie obowiązku.. Różne także uczucia targają ich duszą: rozterka, bezradność, rozpacz, tęsknota, złość, miłość. Literatura z reguły nie postrzega obłędu i szaleństwa jako ułomności czy skazy ludzkiej natury, przeciwnie traktuje go jako dar, swoiste wyróżnienie, wyzwanie i zadanie, dzięki któremu człowiek może przekonać się, że istnieje jeszcze inny wymiar bytu, … że świat ma jednak duszę.