
Hobbit- opis postaci
Arno Victor Dorian, Asasyn od 1789 roku, przemierzał ulice Paryża w niekomfortowym towarzystwie, trzech żołnierzy. Szli przez rozgorzały tłum do Notre Dame, aby tam chwilowo przetrzymać asasyna, aż przyjedzie furgonetka, by go zabrać. Weszli do katedry i rzucili Arno na podłogę za ołtarzem gdzie jakiś korpulentny pan w peruce wygłaszał mowę. Jeden z trzech strażników eskortujących więźnia, który wyglądał na oficera odezwał się do reszty: -Ty idziesz ze mną, a ty Francois zostaniesz z więźniem!
Arno Victor Dorian, Asasyn od 1789 roku, przemierzał ulice Paryża w niekomfortowym towarzystwie, trzech żołnierzy. Szli przez rozgorzały tłum do Notre Dame, aby tam chwilowo przetrzymać asasyna, aż przyjedzie furgonetka, by go zabrać. Weszli do katedry i rzucili Arno na podłogę za ołtarzem gdzie jakiś korpulentny pan w peruce wygłaszał mowę. Jeden z trzech strażników eskortujących więźnia, który wyglądał na oficera odezwał się do reszty: -Ty idziesz ze mną, a ty Francois zostaniesz z więźniem! -Monsieur a co z bronią więźnia? -Ja ją wezmę. Arno siedział na ziemi ze związanymi rękoma. Rozejrzał się wokół: oprócz pilnującego go strażnika nazwanego Francois i dwoma odchodzącymi strażnikami nikogo wokół nie było. Asasyn obmyślił plan działania. Poczekał aż dwóch strażników się oddali następnie podkradł się do stojącego do niego plecami strażnika i szybko zarzucił mu ręce na głową i zaczął go dusić sznurem którym był związany. Po chwili strażnik leżał martwy. Arno Szybko przeciął sznur kordelasem zabitego. Następnie szybko poszedł za tropem dwóch pozostałych strażników z jego wesołej kompanii. Znalazł ich bardzo szybko. Oficer rozmawiał z jednym z duchownych, a drugi strażnik poszedł sprawdzić czy furgonetka, która miała zabrać więźnia, już przyjechała. Natomiast rzeczy asasyna znajdowały się w skrzyni 10 metrów od oficera tuż przy ścianie. Arno po cichutku zakradł się do skrzyni i ją otworzył. Na szczęście w środku znajdowały się wszystkie jego rzeczy. Przymocował ostrze do lewej ręki i sięgnął po pistolet gdy wtedy strażnik niefortunnie odwrócił się w jego stronę i go spostrzegł. Assassyn szybko wypalił w jego stronę z trzymanego pistoletu. Strażnik osunął się na ziemie. Na szczęście huku wystrzału nikt nie usłyszał pośród rozgardiaszu tłumu na zewnątrz. Wystraszony ksiądz który rozmawiał z (już martwym) oficerem, już otworzył usta, aby wezwać straż, lecz Arno szybko rzucił mu sakiewkę. Ksiądz zrozumiał o co mu chodzi i pobiegł w stronę wnętrza katedry. Asasyn zebrał resztę swojego wyposarzenia i podszedł do wyciągu przy ścianie katedry. Sprawnie przeciął linę i pojechał w górę. Wylądował tuż obok zamkniętych drzwi, wyjął wytrych i szybko je otworzył. W głębi świątyni usłyszał dzwon alarmowy. „Zauważyli ciało - to dobrze – ten dzwon zwabi wszystkich do środka” pomyślał, a następnie wyszedł na zewnątrz. Rozejrzał się wokoło oślepiony blaskiem słońca. Pod sobą, 47m niżej, zobaczył wóz z sianem wziął głęboki oddech i skoczył.





