
dfghjkl;jghg
Wielkimi gromadami — przez [bramę] do sieni Wchodzą strzynadle złote i gile w czerwieni, A nawet ów dziw lasu, tak rzadko widziany Halcyjon, a na Litwie zimorodkiem zwany, Który czasem strzelcowi pokaże się w borach Przez mgłę gałązek, niby w anioła kolorach, Nad zwierciadłem przełomki, piękny i błyszczący Jak anioł, w równi złote skrzydła trzymający — Nawet ów ptak pięknością zaklęty i dziki Zbłąkał się i nad domu zleciał gołębniki, A potem nad sadzawki w ogrodzie kopane, Gdzie leszcze, karpie, pstrągi pięknie malowane Wojski kazał powpuszczać, ów ptak z jasnym grzbietem Poleciał i bił w ryby dziobem jak sztyletem.
Wielkimi gromadami — przez [bramę] do sieni Wchodzą strzynadle złote i gile w czerwieni, A nawet ów dziw lasu, tak rzadko widziany Halcyjon, a na Litwie zimorodkiem zwany, Który czasem strzelcowi pokaże się w borach Przez mgłę gałązek, niby w anioła kolorach, Nad zwierciadłem przełomki, piękny i błyszczący Jak anioł, w równi złote skrzydła trzymający — Nawet ów ptak pięknością zaklęty i dziki Zbłąkał się i nad domu zleciał gołębniki, A potem nad sadzawki w ogrodzie kopane, Gdzie leszcze, karpie, pstrągi pięknie malowane Wojski kazał powpuszczać, ów ptak z jasnym grzbietem Poleciał i bił w ryby dziobem jak sztyletem. Słowem, wszystko, jak gdyby szukało uchrony U człowieka, ciągnęło z lasów… Smętne wrony Zaludniły podwórze, obozem się mieszczą W topolach, gdzie pod wieczór zwichrzają się, wrzeszczą I pod zorze gną czarną drzew obdartych głowę; Wojski mówi, że wiodą swe sprawy sejmowe. Tak ptactwem gadająca, choć mgłami ponura, Stała się ta litewska przemienna natura, Zawsze żywa i z duchem ludzi zawsze zgodna, Dobra, niemartwa, chociaż skościała i chłodna, Właśnie jak Litwin, który śród świętych przymierzy Skupił się w sobie, stężał, niby trupem leży, A jednak pełny życia i wielkiej pamięci: Gdy mu wróg wbiegnie, on go niby wąż okręci Od nóg po pierś, pierścienie [swoich] wieńców skróci, Rozwinie się - i trupa z objęcia wyrzuci.
