pan mijagi

Klęska lądowania na Gallipoli unaoczniła brak przygotowania Brytyjczyków do przeprowadzania dużych operacji desantowych na silnie bronionym wrogim wybrzeżu. Problem koordynacji działań Royal Navy i Armii oraz udoskonalenia metod desantu morskiego nie spotkał się jednak z zainteresowaniem czynników politycznych i w okresie międzywojennym nie został podjęty. Dopiero zaostrzenie się sytuacji międzynarodowej w 1938 roku dało impuls do podjęcia ograniczonych działań w tym zakresie. W maju utworzono w Fort Cumberland koło Portsmouth ośrodek szkoleniowo-badawczy ISTDC (Inter-Services Training and Development Center).

Klęska lądowania na Gallipoli unaoczniła brak przygotowania Brytyjczyków do przeprowadzania dużych operacji desantowych na silnie bronionym wrogim wybrzeżu. Problem koordynacji działań Royal Navy i Armii oraz udoskonalenia metod desantu morskiego nie spotkał się jednak z zainteresowaniem czynników politycznych i w okresie międzywojennym nie został podjęty. Dopiero zaostrzenie się sytuacji międzynarodowej w 1938 roku dało impuls do podjęcia ograniczonych działań w tym zakresie. W maju utworzono w Fort Cumberland koło Portsmouth ośrodek szkoleniowo-badawczy ISTDC (Inter-Services Training and Development Center). Choć dysponował skromną kadrą oraz niewielkim budżetem (30000 funtów), opracowane przez niego techniki desantowe oraz prototypy przeznaczonych do tego typu działań okrętów sprawdziły się podczas kampanii norweskiej i ewakuacji Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego z plaż Francji.

Upadek Francji spowodował ostateczną zmianę podejścia do operacji połączonych. Już na początku czerwca 1940 roku, zaledwie kilka dni po zakończeniu Operacji Dynamo, Winston Churchill przedstawił plan podjęcia działań rajdowych na trenach zajętych przez Niemców. 14 czerwca powołał stanowisko “dowódcy operacji rajdowych na wybrzeżach pod okupacją wroga i doradcy Szefów Sztabu ds. operacji połączonych”[1]. Objął je generał porucznik Alan Bourne - doświadczony oficer Royal Marines. Do jego dyspozycji oddano ISTDC oraz świeżo utworzone oddziały komandosów zwane Commando. Pierwsze akcje z ich udziałem (pod Boulogne-sur-Mer i na Guernsey) zakończyły się jednak fiaskiem.