
Pieniadze nie dają szczęścia
Pieniądze pełnią w życiu człowieka ważną rolę, są wręcz niezbędne. Nieliczni posuwają się dalej i uznają nadrzędność pieniądza nad swoim życiem. Mówi się, że pieniądze nie dają szczęścia. Owszem, ułatwiają życie pomagają w osiągnięciu zadowolenia, ale trzeba do nich podchodzić rozważnie i z umiarem. Nie należy zapominać pieniędzy innych wartościach w życiu - rodzinie, przyjaźni, czy zdrowiu. Niektórzy uważają jednak, że do szczęścia potrzeba im tylko pieniędzy. Bohaterem pieniędzy takich właśnie poglądach jest Harpagon - główny bohater “Skąpca” Moliere’a.
Pieniądze pełnią w życiu człowieka ważną rolę, są wręcz niezbędne. Nieliczni posuwają się dalej i uznają nadrzędność pieniądza nad swoim życiem. Mówi się, że pieniądze nie dają szczęścia. Owszem, ułatwiają życie pomagają w osiągnięciu zadowolenia, ale trzeba do nich podchodzić rozważnie i z umiarem. Nie należy zapominać pieniędzy innych wartościach w życiu - rodzinie, przyjaźni, czy zdrowiu. Niektórzy uważają jednak, że do szczęścia potrzeba im tylko pieniędzy. Bohaterem pieniędzy takich właśnie poglądach jest Harpagon - główny bohater “Skąpca” Moliere’a. Postaram się udowodnić na jego przykładzie, że pieniądze nie dają szczęścia.
Harpagon miał fortunę, ale z tego powodu nie czuł się bynajmniej szczęśliwy. Pragnienie posiadania pieniędzy i jednoczesna konieczność ich wydawania, by utrzymać właściwy standard życia rozrywały go wewnętrznie. Wypadało mu utrzymywać służbę, ale służący byli głodni i brudni; musiał posiadać konie, lecz przymierały one głodem; wydawał przyjęcia, ale ich koszt psuł mu smak. Zachowanie takie wystawiało go na pośmiewisko, nie tylko wśród równych sobie, lecz nawet wśród służących.
Skąpiec był ojcem dwojga dzieci - Kleanta i Elizy. Nie kochał swoich dzieci i nie ufał im. W końcu kochał tylko pieniądze, a w kwestii pieniędzy nie ufał nikomu. Traktował syna i córkę jak darmozjadów, których tylko ze względu na swoją pozycje musi utrzymywać i był zdecydowany pozbyć się ich przy pierwszej okazji. Nie przejmował się również faktem, że własne dzieci nie kochały go, a wręcz nim gardziły. Rodzeństwo mogło robić wszystko, co chciało, jeśli tylko ojca nic to nie kosztowało. W końcu rodzina Harpagona rozpadła się, bo poza pieniędzmi nic nie łączyło jej członków. Bez miłości, wzajemnego szacunku i opiekuńczości dom przestał być ciepłym ogniskiem życia - pozostał zimnym i ponurym budynkiem.





