Pamiętnik Achillesa

25.04 roku 732 ery Żelaza Gdyby nie te trojańskie mury już dawno wygralibyśmy tę wojnę. Ajaks powiada, że Hektor boi się mnie. To by wyjaśniało, dlaczego do tej pory nie wyszedł mi na spotkanie. Nie wiem czemu martwiłem się o Patroklesa, zabił już tylu, że w Hadesie braknie miejsca. Nawet Agamemnon i jego brat Menelaos ku mojemu zdziwieniu radzą sobie w bitwie. 3.01 roku 736 ery Żelaza Wojna nie ma końca, raz Bogowie są po naszej stronie, a raz po stronie naszych wrogów.

25.04 roku 732 ery Żelaza Gdyby nie te trojańskie mury już dawno wygralibyśmy tę wojnę. Ajaks powiada, że Hektor boi się mnie. To by wyjaśniało, dlaczego do tej pory nie wyszedł mi na spotkanie. Nie wiem czemu martwiłem się o Patroklesa, zabił już tylu, że w Hadesie braknie miejsca. Nawet Agamemnon i jego brat Menelaos ku mojemu zdziwieniu radzą sobie w bitwie.

3.01 roku 736 ery Żelaza Wojna nie ma końca, raz Bogowie są po naszej stronie, a raz po stronie naszych wrogów. Czasami myślę, że gdyby nie ja i moje wojska to już dawno Agamemnon straciłby poparcie, a grecy wrócili by do domu.

6.07 roku 739 ery Żelaza Bogom znudziło się oglądanie tej wojny, więc sami zaczęli w niej uczestniczyć. Nie wszyscy są po naszej stronie.

26.10 roku 741 ery Żelaza W obozie wybuchła zaraza, a ja zyskałem niewolnice. Ma na imię Bryzeida. Jest ona wysoka i ma piękne długie, ciemne włosy. Od tej pory nie spojrzę na żadna inną kobietę.

28.10 roku 741 ery Żelaza Agamemnon zabrał Bryzeidę krzycząc, że to przeze mnie Apollon zesłał zarazę na obóz. Jak on śmiał mnie o to osądzić! Wygnałem go mówiąc ze dopóki Trojanie nie podejdą pod mój namiot, ani ja, ani żaden z ze mną przybyłych nie będzie walczył.

03.11 roku 741 ery Żelaza Agamemnon śmie przychodzić do mnie i obiecywać góry złota, abym tylko zaczął walczyć. Zeus jest mi przychylny stoi po stronie Trojan. Niepokojące jest to, że od kilku dni nie widziałem Patrokles.

4.11 roku 741 ery Żelaza Dzisiaj przynieśli ciało Patroklesa mówiąc, że zabił go Hektor. Matka przybyła z piękna zbroja zrobioną przez Hefajstosa. Jutro stanę do walki z Hektorem. Niech Bogowie nie stają mi na drodze, bo i oni posmakują mojego ostrza.

05.11 roku 741 ery Żelaza Rankiem zabiłem Trojańskiego księcia. Ugodziłem go mieczem w miejscu, gdzie kości łączą szyje z ramionami. Był to cios śmiertelny. Przyczepiłem go do mojego rydwanu po czym odjechałem wlokąc jego martwe ciało, usłyszałem płaczących trojan. Wieczorem zjawił się w mym namiocie król Priam błagając mnie, abym oddał ciało jego syna. Wtedy złość ustała. Kazałem umyć i namaścić zwłoki Hektora. Wziąłem jego ciało i odniosłem na wóz Priama.

18.11 roku 741 era Żelaza Dwanaście dni trwały uroczystości pogrzebowe, w tym czasie trwał pokój. Lecz nadszedł koniec trojan. Sama walka nie sprawi mi już radości, gdy u mojego boku nie walczy już mój najlepszy przyjaciel Patrokles.