Różne ujęcia ludowych obyczajów i obrzędów w literaturze polskiej. Dokonaj analizy i interpretacji wybranych przykładów literackich”

„Kultura ludowa jest wielkim skarbem, którego nie wolno zakopać w ziemi, lecz trzeba z niego wciąż czerpać”. Tak napisał Jan Paweł II, ja również uważam, że obyczaje są bezcennym bogactwem narodu polskiego, dlatego też wybrałem temat prezentacji, który brzmi: „Różne ujęcia ludowych obyczajów i obrzędów w literaturze polskiej. Dokonaj analizy i interpretacji wybranych przykładów literackich” Sadzę, że obyczaje tworzą więź z przeszłością. Czynią nasze życie barwnym i weselszym. Właśnie dziś obyczaje są ogromnie ważne, teraz gdy społeczeństwo ślepo naśladuje wzorce z zachodu (nie zawsze pozytywne).

„Kultura ludowa jest wielkim skarbem, którego nie wolno zakopać w ziemi, lecz trzeba z niego wciąż czerpać”.

        Tak napisał Jan Paweł II, ja również uważam, że obyczaje są bezcennym bogactwem narodu polskiego, dlatego też wybrałem temat prezentacji, który brzmi: „Różne ujęcia ludowych obyczajów i obrzędów w literaturze polskiej. Dokonaj analizy i interpretacji wybranych przykładów literackich”

Sadzę, że obyczaje tworzą więź z przeszłością. Czynią nasze życie barwnym i weselszym. Właśnie dziś obyczaje są ogromnie ważne, teraz gdy społeczeństwo ślepo naśladuje wzorce z zachodu (nie zawsze pozytywne). Właśnie dziś, kiedy przekroczyliśmy próg Unii Europejskiej i zastanawiamy się, jaki bagaż wnieść do wspólnoty, chciałbym przedstawić polskie obyczaje utrwalone na kartach polskiej literatury i odnaleźć w nich naszą tożsamość i odrębność, a także poczuć płynącą z nich atmosferę tamtych czasów. Rozpocznę prezentację od utworu, który opisuje piękne obyczaje ludowe, ukazane w literaturze renesansu.

UTWÓR PIERWSZY: Jan Kochanowski „Pieśń świętojańska o Sobótce” (Pieśń panny XII)

              „Sobótka Świętojańska” stała się dla Kochanowskiego punktem wyjścia do napisania dwunastu sielankowych pieśni. Całość tworzą opowieści dwunastu panien biorących udział w uroczystości: paleniu ognisk, rzucaniu na wodę wianków,  w tańcach oraz w zabawach. Utwór ma dość skomplikowaną formę, jest w gruncie rzeczy cyklem liryków. Panny sławią skromne, pracowite wiejskie życie, ale w ich pieśniach wieś to nie tylko miejsce pracy, nie brak  na niej czasu na rozliczne rozrywki.

„Tam już pieśni rozmaite, Tam będą gadki pokryte, Tam trefne plęsy z ukłony, Tam cenar, tam i goniony”

             Wieś ukazana w pieśni panny XII jest spokojna i wesoła. Tu człowiek rzeczywiście jest wolny, nie wykonuje żadnych zajęć wątpliwych pod względem moralnym.

Szczęście daje mu nie bogactwo, lecz harmonia, żyje zgodnie z prawami boskimi oraz naturą. Szlachetna praca rolnika zapewnia mu utrzymanie. Przyroda szczodrze obdarza go swoimi darami, dziką zwierzyną, rybami, owocami lasu. Po pracy wspólnie śpiewa się pieśni, tańczy, właściwie wychowuje dzieci. „Dzień tu, ale jasne zorze zapadłby znowu w morze. Niżby mój głos wyrzekł wszytki wieśne wczasy i pożytki”. Jan Kochanowski celowo idealizuje wieś, czyni z niej sielankową krainę wykorzystuje odwieczny mit arkadii krainy szczęścia, do której tak tęsknili poeci i filozofowie różnych wieków. Obyczaje palenia Sobótki przetrwał do dziś w postaci tzw. Puszczania wianków. Co roku w Krakowie możemy uczestniczyć w zabawie z zakolu Wisły, słuchając muzyki i oglądając widowisko sztucznych ogni. Bardzo lubię ten obyczaj, chyba dlatego, że zapach ogniska, noc czerwcowa mają swoją moc i czar. Reasumując należy podkreślić, ze jest to wyidealizowany obraz wsi i jej obyczajów, pokazał poeta wieś jako sielankową krainę.

UTWÓR DRUGI: Adam Mickiewicz „Dziady cz. II” Innym obyczajem ludowym nawiązującym do czasów pogańskich jest obyczaj Dziadów. Został on opisany przez Adama Mickiewicza w II części „Dziadów”. Poświęcony był pamięci dawnych przodków. Gmin białoruski obchodził je dwa razy w roku, w Zaduszki i około Wielkanocy, na cmentarzu lub w chacie, zaczynano świętowanie za dnia, kończono przy blasku świec. Obrzęd składał się z zaklęć i wezwań duchów przodków. Na cmentarzu przewodniczył wędrowny żebrak „stariec”, otoczony z reguły aurą świętobliwości, w domu zaś-gospodarz lub najstarszy wiekiem gospodarz. Najpierw płacząc tarzano na grobie jajka, następnie polawszy grób wódką, rozścielano na nim obrus i zapraszano zmarłych na ucztę, która kończyła się grzecznościową formułą. „Moje rodzicieli, wybaczajcie, nie dziwcie, czym chata bogata, tym rada”. Odbywszy te wszystkie ceremonie szli do karczmy gdzie pili i tańcowali. I nic dziwnego. Po sakralnym obrządku lud z reguły przechodzi do radosnych a nawet rubasznych form życia. Pospólstwo rozumiało, iż napojem i śpiewem przynosi ulgę duszom czyścowym. Wieśniacy wierzyli, iż w trakcie obrzędu zmarli przodkowie zjawią się i są obecni. ,,Dziady” cz.II wyrażają ludowe wartości moralne i etyczne, tradycyjną wiarę w tryumf sprawiedliwości, jeśli nie na tym, to z pewnością na tamtym świecie. Człowiek nie może sprzeniewierzyć się własnemu człowieczeństwu, musi doświadczyć wszystkiego, co ludzkie i po ludzku traktować drugiego człowieka. Romantycy wierzyli, że w ludowych obyczajach i wierzeniach zachowała się pamięć odległej, pogańskiej jeszcze przeszłości. W folklorze widziano źródło rodzimości, wyraz narodowego ducha. Były to wartości niezwykle cenne, szczególnie w obliczu utraty wolności. Odwoływanie się do dawnych, tradycyjnych wartości pełniło funkcję pocieszenia. Specjalnie też podkreślano opozycję między ludową wiarą a wiedzą człowieka wykształconego. Prawdy moralne zawarte w ,,Dziadach” są uniwersalne, a więc niepodważalne: zło jest jednoznacznie przeciwieństwem dobra, musi zostać ukarane. Nie ma tu mowy o jakiejkolwiek względności poznania. Jest to świat dokładnie określony, mimo pozorów „zaciemnienia” jego obrazu przez występowanie postaci fantastycznych i przenikanie się świata realnego z metafizycznym. W tym świecie popełniona zbrodnia zawsze zostanie ukarana, a dobry czyn, nagrodzony. Daje to poczucie stabilności świata, jego niezachwianych praw: „nie ma winy bez kary”.

„Chłopi”

        Nikt jednak tak dokładnie, barwnie i ciekawie  nie opisał wsi jak W.S. Reymont, który w 1924r za powieść „Chłopi” otrzymał literacka Nagrodę Nobla. Przedstawia ona wieś w przełomowy momencie, gdy na sytuacje jej mieszkańców zaczynają wpływać takie zjawiska jak emigracja zarobkowa, czy kolonizacja niemiecka. Ukazując obrzędy, zwyczaje, wzory zachowań silnie zakorzenione w ludowej tradycji i wspólne dla całej gromady, autor podkreślił wewnętrzne rozwarstwienie chłopskiej społeczności. Opisana w „Chłopach” kultura ludowa mieści się w znanym socjologom modelu „kultury zamkniętej”. Wszystko, co przekracza granice powiatu, wydaje się równie niewiarygodne jak baśnie i legendy. A przecież teoretycznie rzecz biorąc, znajdujemy się w geograficznym środku dzisiejszej Polski(Skierniewickiem), a nie na dalekich kresach. Na kulturalne tradycje wsi składają się świąteczne ceremonie(jarmark, Zaduszki, Boże Narodzenie, Wielkanoc, Sobótki)

”Bo jarmark miał być na święta Kordulę, walny i ostatni już przed Godami, wiec się nań wszyscy szykowali należycie. Już na parę dni przedtem deliberowano po wsi, co by się sprzedać dało, czy z inwentarza, czy z ziarna abo tez z drobnego przychówku.”, „ A naród płynął cala droga pod topolami ku cmentarzowi(…) a każdy nim wszedł na cmentarz, wyciągał z tobołka chleb, to ser, to ździebko słoniny albo kiełbasy, to motek przędzy lub te przygarść lnu wyczesanego, to grzybów wianek, i składali to wszystko pobożnie w beczki.”, towarzyszące codziennej pracy rytuały(sianokosy, żniwa, przędzenie wełny i tkanie płótna), ale nade wszystko określająca sens codziennego bytowania chłopska mądrość zamknięta w przysłowiach ”Śmierć nie wybiera, dziś człowieka- jutro Jagnie równo jej popadnie”, anegdotach „Pan Bóg stworzył byka. I byk był. A chłop wziął kozika, urznął mu u dołu i stworzył wołu- i wól jest”, w pieśniach i przyśpiewkach „Ja za woda, ty za woda, jakże ja ci buzi podom?…Podom ci ja na listeczku, a nasci-ze, kochaneczku.”, ”Da Maryś moja Maryś! Da komu piwo warzysz? Da komu piwo warzysz?…Da Maryś moja, Maryś”. Ludzkie zachowania określa rytm natury, człowiek jest jej częścią integralna. Niewielka role, zarówno w życiu przyrody, jak i ludzkiej gromady, odgrywa linearna koncepcja czasu. Postęp cywilizacyjny przyjmuje się z nieufnością, niewiele z reszta jego przejawów zaobserwujemy w Lipcach. Tutaj rządzi ludowa wizja opisująca czas na podobieństwo koła: Jak co roku życie zamiera u schyłku jesieni, by na wiosnę znów się odrodzić. W oczach chłopa koniec zimy jest świadectwem cudu, a nie faktem regulowanym przez prawa natury. Ziemia zachowuje bowiem związek z niebem: wydaje się uduchowiona, uświęcona, a często także uczłowieczona. Wiosna jawi się np. jako „Boża wysłanniczka”, słońce jest „świętym okiem miłosierdzia”. Moralności nie regulują tu kodeksy prawne, ani zaborcze nakazy, wystarczają prawdy Katechizmu. „Po bożemu” znaczy w Lipcach „dobrze”, ale i „zwyczajnie”, „w zgodzie z tradycja symbolizowaną przez przodków”. Trudno przeoczyć, ze pierwsze zdanie powieści brzmi: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, a ostatnie: „Ostańcie z Bogiem ludzie kochane”.

„Wesele” W utworze pt. ”Wesele” „gdzie pospolitość skrzeczy” znakomity dramaturg młodopolski Stanisław Wyspiański, również dostrzegł potęgę polskiego ludu „Chłop potęgą jest i basta”. Warto podkreślić, ze w okresie modernizmu uważano, ze lud jest warstwa najsilniej powiązana z natura. Jest społecznością najzdrowszą moralnie. Prawie nietknięta przez zgubne wpływy miejskiej i technicznej cywilizacji. „Chodzenie w lud” było wiec próbą powrotu do źródeł kultury, do jej początków. W celu odrodzenia się wewnętrznego i znalezienia wzorów naprawy duchowej. Folklor najbliższy nam, bo związany z podkrakowskimi Bronowicami pokazał mistrz Wyspiański w akcie I swojego dramatu. Pragnę zwrócić Państwa uwagę na sposób w jaki Wyspiański opisuje stroje uczestników „Wesela”. Są one niezwykle barwne, wzbudzają nasz podziw, tak jak wzbudziły podziw Pana Młodego, który wołał do swojej zony: „A ty z twoim sercem zlotem nie zgadniesz, dziewczyno- zono, jak mi serce wali młotem, jak cię widzę z tą koroną, z tą koroną świecidełek, w tym rozmaitym gorsecie, jak lalkę dobytą z pudelek w Sukiennicach, w gablotce: zapaseczka, gors, spódnica, warkocze we wstążek splotce; że to moje, ze to własne, że tak światłem gorą lica”. Oprócz stroju pokazuje również poeta mentalność chłopska, kiedy dziewczynę uwierają buty i skarży się: „Buciki mom trochę ciasne”. A Pan Młody sugeruje: „A to zezuj, moja złota (…) tańcuj boso”. Dziewczyna oburzona odpowiada: „ Panna Młodo?! Coz ta znowu?! To ni mozno. (…) Trza być w butach na weselu”. Zdaniem Wyspiańskiego na atmosferę duchowa współczesnego społeczeństwa polskiego składa się nie tylko sytuacja społeczno- polityczna, ale także szczególna obyczajowość, folklor ludu polskiego. Istotna rolę w ideologii Młodej Polski pełnił obraz polskiego ludu, w którym upatrywano najzdrowszy element społeczeństwa. Rodzimą wieś uznawano za ostoje nieskażonej, pierwotnej polskości.

Konopielka

         Powieścią, która w sposób zabawny pokazuje starodawne wiejskie obyczaje jest Konopielka Edwarda Redlińskiego. Jej bohater i narrator w jednej osobie to mieszkaniec Taplar, zapadłej wsi na Białostoczyźnie odciętej od świata bagnami, w której życie toczy się jak za dziada pradziada. „Jak wczoraj jak kiedyś jak było na początku i teraz i zawsze i na wieki wieków amen. Kaziuk człowiek niepiśmienny traktuje cały świat, przyrodę i ludzi jak jeden wielki podlegający tym samym prawom organizm. Nie ma dla niego różnicy między człowiekiem a zwierzęciem i snuje sobie takie marzenia  „Dwie głowy widzę przytknięte czoło do czoła mięciutko, tak czasem krowy przytulo się łbami,  jak się wyliżo, a te głowy to głowa  moja i Handzina. Kaziuk myśli w sposób konkretny i obrazowy, nie rozumie symboliki liter i nie może się nadziwić, gdy widzi zapis słowa. „A ja patrze i patrze i nijak nie mogę zobaczyć tego psa”. Prymitywna świadomość, obrazowe mylenie i wyrazista gwara stają się źródłem komizmu. W ten archaiczną wieś wtargnęła cywilizacja. Zetknięcie dwu światów jest wstrząsem dla obu stron. Urzędnicy starają się przekonać Taplarskich chłopów do elektryfikacji, osuszenia bagna. Bezskutecznie, odpowiedzią gromady jest śmiech i dźwięk. Kiedy w domu Kaziuka zamieszkała młoda nauczycielka, bohater przeżył niejeden szok powodując przy tym niejedną awanturę. Stawiaj miche, zlewaj. Zlewa ona z talerków do miski jeden po drugim… ale pozostali się i blyszczo tamte łyżki noży widelczyki. Won i te pizdryki - rozkazuje. Mimo wszystko Kaziuka kusi nowe. Dlatego też odważył się przeciwstawić się gromadzie. Złamać prastary zwyczaj. Wychodzi do żniw. „ Jak śmierć w Herodach”  nie z sierpem ale z kosą, nie zważając na oburzenie i wrogość sąsiadów. Tymczasem zmiany, czy kto tego chciał czy nie nastąpiły. Do skansenu wtargnęła cywilizacja. Dlatego Maria Janion powiedziała ze Redliński poprzestawiał znaki wartości gdyż w Konopielce  „To co postępowe ukazuje się jakby zacofaniem, a to zacofane niby postępowym”. 

Wnioski • Obyczaje ludowe są skarbnicą najwyższych wartości kulturowych w życiu narodu • Folklor jest przedmiotem tożsamości narodu i jego charakteru • Obyczaje ludowe tworzą trwałą więź miedzy przeszłością, a teraźniejszością