Skały kredowe na Rugii

Arcymistrz pejzażu. Jeden z tych nielicznych malarzy, którzy pędzlem tworzyli poematy. Caspar David Friedrich to czołowy przedstawiciel niemieckiego romantyzmu. Jego czarodziejskie widoki zyskały wielką popularność. „Skały kredowe na Rugii” powstały na bazie szkiców wykonanych przez Friedricha podczas jego podróży poślubnej na najbardziej wysuniętą na północ wyspę Niemiec. Dzieło można traktować jako jego malarski manifest i wizualizację filozofii życiowej. Obraz ma bardzo ciekawą kompozycję. Morze Bałtyckie oglądamy zza pleców postaci stojących nad jego brzegiem.

Arcymistrz pejzażu. Jeden z tych nielicznych malarzy, którzy pędzlem tworzyli poematy. Caspar David Friedrich to czołowy przedstawiciel niemieckiego romantyzmu. Jego czarodziejskie widoki zyskały wielką popularność. „Skały kredowe na Rugii” powstały na bazie szkiców wykonanych przez Friedricha podczas jego podróży poślubnej na najbardziej wysuniętą na północ wyspę Niemiec. Dzieło można traktować jako jego malarski manifest i wizualizację filozofii życiowej. Obraz ma bardzo ciekawą kompozycję. Morze Bałtyckie oglądamy zza pleców postaci stojących nad jego brzegiem. Podłoże, białe skały i zielone drzewa tworzą swego rodzaju ramę okienną, a ogrom wód widoczny jest tylko w prześwicie, który znajduje się między nimi. Obok stromych, drapieżnych, wręcz – agresywnych wzniesień umiejscowione zostały trzy postaci. Najdalej po lewej stronie możemy dostrzec kobietę. Jest nią najprawdopodobniej żona malarza – Christiana Carolina Bommer. Łapie równowagę i chroni się przed upadkiem w ostatniej chwili chwytając dłonią za wystające korzenie . Nieprzypadkowo ma na sobie czerwoną suknię – to podkreślenie gorącego uczucia, jakim darzył ją małżonek, a także symbol chrześcijańskiej miłości i miłosierdzia. Kilka metrów od niej znajduje się stary mężczyzna odrzucający laskę i kapelusz trzyma się darni i nieśmiało próbuje zajrzeć w otchłań, wydaje się sprawiać wrażenie zdruzgotanego pięknem, które dane jest mu oglądać. Jest odniesieniem do rezygnacji i pokory. Ale jednocześnie pragnie poznania boskiej tajemnicy, ukrytej w świecie natury.

Trzecia postać, w tradycyjnym, niemieckim kapeluszu jest często utożsamiana z bratem artysty, Christianem choć jednak przez wielu krytyków stwierdzono, że może to być jednak autoportret Friedricha. Pogrążonego w rozmyślaniach mężczyznę interpretować można jako uosobienie nadziei. Postać stoi na krawędzi oparty o pień karłowatej sosny i spokojnie patrzy w dal - na pełne morze - gdzie w oddali bielą się trójkąciki żagli.

Łodzie płynące przez Morze Bałtyckie ku nieznanemu są alegorią podążania do wieczności – z życia na ziemi do życia w niebie. Symbolizuje długą podróż, którą człowiek musi odbyć by wstąpić do Królestwa Bożego. Najbardziej nurtujący na całym płótnie zdaje się przestrzeń morza. Odznacza się ona szczególnie ciekawą kolorystyką – od nadbrzeżnej, nieco zgniłej, zieleni, poprzez charakterystyczny błękit, po syty odcień różowego. Przecinają ją jakieś dwa punkty – najpewniej żaglówki. Całość zwieńczona jest niesamowitymi białymi skałami oraz zielonymi gałęziami drzewa. Barwy na płótnie są bardzo delikatne i jasne. Cały krajobraz zdaje się ukrywać jakąś tajemnicę.

Znajdujący się na brzegu ludzie są wpatrzeni w bezkresną wodę. Piękno całego krajobrazu stanowi manifestację boskiej wszechmocy, tego, jak cudowny może być świat. Być może gdzieś u kresu horyzontu znajduje się sam Bóg, jednak ta odległość jest olbrzymia i przebycie jej może trwać naprawdę długo. Dlatego, podczas swojej podróży do życia wiecznego, człowiek powinien nauczyć się doceniać wspaniałe dzieła, które wyszły spod ręki Stwórcy. Czym dłużej patrzymy na płótno tym bardziej wydaje się nam powyginane i powykręcane. Kątem objęcia przestrzeni malowidło przypomina zdjęcia zrobione za pomocą obiektywu szerokokątnego tzw. rybiego oka. Krawędzie skał, esowato wygięte gałęzie i porośnięty trawą stok kręcą się, i wywijają, lada chwila góra strząśnie z siebie trzy ciemne ludzkie kamyczki. Unaocznia to jak niepewne jest ludzkie życie, że jest czymś na miarę porostu na skale- lada deszcz, czy w wiatr może go oderwać i zniszczyć.

Podsumowując, wydaje mi się, że nie będzie wielką nadinterpretacją sądzenie, że ukazane postaci reprezentują trzy zupełnie inne postawy człowieka wobec przemijania. Kobieta wydaje się być zaskoczona niebezpieczeństwem, chociaż miejsce w które się wybrała jest bardzo groźne. Opisuje człowieka, który cały czas neguje swoje przeznaczenie i w ostatniej chwili dowiaduje się, że jest śmiertelny. Panicz w kapeluszu być może przedstawia człowieka, który permanentnie boi się umrzeć, to go przytłacza i paraliżuje, przeszkadza w pełni cieszyć się życiem. Trzecia osoba bez strachu patrzy w stronę morza i skał, wie, że to konieczne, aby wypłynąć na wody wieczności. Ponadto obraz może być interpretowany jako przedstawienie człowieka i jego postawy wobec wiary, czy wiary jako takiej. Natomiast symbol morza, bezkresu może wskazywać na charakter duchowy dzieła.