Obrona Wokulskiego

Wysoki Sądzie! Dzisiejszy proces jest wyjątkowo precedensowy. Dlaczego? Otóż dotyczy on tak płynnej i subiektywnej materii jaką jest uczciwość mojego klienta- Stanisława Wokulskiego. Myślę, że zasadnym będzie na początek odpowiedzieć sobie na pytanie: czym tak właściwie jest uczciwość? Otóż w szerokim rozumieniu jest to postępowanie zgodnie z ogólnie przyjętymi normami moralnymi i prawnymi, a także zgodnie z naszym wewnętrznym, podporządkowanym wcześniej wspomnianym normom, przeświadczeniem. Czy właśnie tak postępował Stanisław Wokulski? Czy jego zachowanie można nazwać uczciwym?

Wysoki Sądzie! Dzisiejszy proces jest wyjątkowo precedensowy. Dlaczego? Otóż dotyczy on tak płynnej i subiektywnej materii jaką jest uczciwość mojego klienta- Stanisława Wokulskiego. Myślę, że zasadnym będzie na początek odpowiedzieć sobie na pytanie: czym tak właściwie jest uczciwość? Otóż w szerokim rozumieniu jest to postępowanie zgodnie z ogólnie przyjętymi normami moralnymi i prawnymi, a także zgodnie z naszym wewnętrznym, podporządkowanym wcześniej wspomnianym normom, przeświadczeniem. Czy właśnie tak postępował Stanisław Wokulski? Czy jego zachowanie można nazwać uczciwym? Według mnie tak, a na poparcie swojego stanowiska przytoczę wiele istotnych faktów z życia mojego klienta. Już w czasach swojej młodości poświęca się on nauce, ale by móc realizować tę ważną ideę pracuje w winiarni u Hopfera. Następnie aktywnie uczestniczy w powstaniu styczniowym, gdzie moralność stawia ponad prawny, narzucony przez zaborcę zakaz konspiracji, zrzeszania się i organizowania oporu. Za swoją działalność Pan Wokulski trafia do więzienia, gdzie znowu oddaje się idei nauki. Po powrocie do Warszawy postanawia on w inny sposób zdobyć upragnioną pozycję i awans społeczny- zatrudnia się w sklepie u Mincla, a po jego śmierci zawiera małżeństwo z Małgorzatą Minclową, której chociaż nie kocha, udziela pomocy i wsparcia, a po jej śmierci w sposób legalny dziedziczy dużej wartości sklep. Oskarżenie zarzuca mojemu klientowi małżeństwo bez miłości, ale ileż w ówczesnych czasach zawieranych było takich małżeństw, w których chodziło głównie o połączenie majątków, pomnażanie zasobów pieniężnych. Myślę, że małżeństwo to nie kładzie cienia na uczciwości mojego klienta. Kolejnym, ważnym epizodem jego życia jest poznanie Izabelli Łęckiej oraz zapałanie miłością do niej. Kolejne jego działania są silnie nacechowane emocjonalnie. Pan Wokulski dąży na różne sposoby do zdobycia miłości Izabelli. Przede wszystkim udziela materialnego wsparcia zadłużonej rodzinie, co oskarżenie przedstawiło jako działanie nieuczciwe. Ja nie dopatruję się w nim niczego negatywnego, wręcz przeciwnie, bez działań mojego klienta Izabella Łęcka zostałaby bez dachu nad głową, straciłaby swój posag a także zmuszona byłaby do prowadzenia życia na niższym poziomie, niż dotychczas, od czego została uchroniona. W międzyczasie Stanisław Wokulski realizuje głoszone przez pozytywistów hasła „pracy u podstaw” poprzez szeroko zakrojoną działalność charytatywną, polegającą na pomocy ubogim. Myślę, że należy uznać, iż działania jego nie były kierowane tak niskimi pobudkami jak chęć zdobycia Izabelli, ale właśni chęcią i potrzebą niesienia pomocy. Nawet stając przed życiowym wyborem jakim jest propozycja Geista, mój klient kieruje się, tym razem, uczciwością wobec siebie i zamiast kariery wybiera miłość. Oskarżenie przytacza wiele sytuacji, w których Pan Wokulski wykazywać miał się nieuczciwością, jak na przykład dostarczanie towarów Rosjanom będące swoistą kolaboracją, snucie intryg, ale należy zwrócić uwagę na ogromne przewartościowanie życia mojego klienta po przyjeździe do Warszawy, gdy staje się przede wszystkim przedsiębiorcą i filantropem, nie zaś uczestnikiem ruchu oporu przeciw zaborcy. Również jego próba samobójcza jest rozpaczliwym wyborem- mój klient nie widzi sensu swojego życia bez ukochanej Izabelli, czuje się zraniony i zdradzony. Być może nie jest to zachowanie uczciwe wobec najbliższych, którzy z pewnością woleliby „żywego” Wokulskiego, ale nie jest on pierwszą osobą, która targnęła się na swoje życie w wyniku rozczarowania miłosnego, wcześniej zrobił to chociażby Werter. W kategorii moralnego osądu możemy uznać to raczej za błąd, nie zaś za nieuczciwość w pełnym tego słowa znaczeniu. Zresztą Pan Wokulski jest tylko człowiekiem, a jak mawiał starożytny filozof, Seneka Starszy „błądzić jest rzeczą ludzką”. W obliczu wszystkich przestawionych przeze mnie faktów, patrząc na całokształt postaci Stanisława Wokulskiego, z całą pewnością mogę stwierdzić, iż całe jego życie przepełnione było uczciwością- żył zgodnie z normami prawa, do swojej pozycji społecznej i majątkowej doszedł ciężką pracą, uporem i sprytem, a także zgodnie z normami moralnymi, realizując zasady pozytywistycznej pracy u postaw i wspomaganiu rodziny Łęckich. Wnoszę więc o uznanie Stanisława Wokulskiego za człowieka uczciwego.