Czy odkupienie winy zwalnia czlowieka za wyrzadzone krzywdy ?

Przewrotnie: a co to jest odkupienie win i względem kogo? Przecież Soplica tak naprawdę kiedy był szlachcicem pełną gębą tak naprawdę najbardziej nie winił ojczyźnie, tylko ludziom. Tu żyjącym, obok niego: bitym chłopom, wyśmiewanym Żydom, każdemu komu dokuczył, wszedł w szkodę, płazem a często i ostrzem szabli po głowie przyłożył… Czy wedle nich swe winy odkupił Nie - bo nie poszedł, nie powiedział przepraszam, za szabli płaz, rozbitą zagrodę, stratowane pole.

Przewrotnie: a co to jest odkupienie win i względem kogo? Przecież Soplica tak naprawdę kiedy był szlachcicem pełną gębą tak naprawdę najbardziej nie winił ojczyźnie, tylko ludziom. Tu żyjącym, obok niego: bitym chłopom, wyśmiewanym Żydom, każdemu komu dokuczył, wszedł w szkodę, płazem a często i ostrzem szabli po głowie przyłożył… Czy wedle nich swe winy odkupił Nie - bo nie poszedł, nie powiedział przepraszam, za szabli płaz, rozbitą zagrodę, stratowane pole. Nie - bo nie wynagrodził im, strat - choćby finansowo, choćby jakąś pomocą. Szermowanie miłością do ojczyzny, choć po prawdzie powinni się ją pisać przez wielkie “O” bo ona jest ta wielka i jedyna, nie zawsze jest tym co trzeba zrobić. Czym innym jest wskazanie wspólnego wroga - o tam, to ten Moskal, żołnierz, z mieczem czy strzelbą stojący obok urzędowego budynku, zapędzony w kamasze jak ćwierć wieku, często niezbyt rozumiejący z tego co się dzieje…. Wrogiem może być urzędnik - w carskiej Rosji muszący realizować dokładnie i “tocz’ka w tocz’kę” nakazy z góry idące, bo jak nie to jego pogonią… Taki wróg jest wygodny - bo wspólny, tylko po jego pokonaniu zbyt często potrafią wyjść stare zaszłości bo ty mi miedzę, ja tobie krów kilka… Aby Ojczyzna mogła istnieć najpierw musi być zgoda wewnętrzna, zrozumienie swoich błędów, złego zwyczajnego codziennego postępowania. Jeśli będziemy mogli spojrzeć sąsiadowi w oczy, razem z nim siąść do pieczystego, mimo, że nasi ojcowie jeszcze bili się szablami po głowach - oznacza to, że jesteśmy w stanie stworzyć Ojczyznę. Nigdy na odwrót. Soplica jako robak robił to na odwrót - zawinił zwykłym ludziom, próbował odpłacić i zadośćuczynić Ojczyźnie a nie tym kogo zranił. Co ciekawe takie trudne dla nas rozróżnienie - jednostka, całość - można bardzo łatwo znaleźć w rozmaitych wspomnieniach pisanych przez zwykłych żołnierzy dotyczących wielkich wojen, choćby ostatniej: drugiej światowej. Dzieci którym wojna zabrała wszystko: dzieciństwo, rodziców, dom, ich świat, zniszczyła psychikę - o Niemcach jako o narodzie wypowiadają się jak najgorzej, o zwykłym jeńcu, który próbuje się najeść zapachem chleba - traktują go inaczej. Dadzą pożywienie - wiedza jak potrafi cierpieć. Czy to oznacza, że przebaczyły narodowi, armii, mitycznemu nadczłowiekowi? Nigdy w życiu… Tak samo, potrafią znaleźć dobre słowo, strawę, trochę zrozumienia - dla osoby której doświadczenia są zbieżne ich doświadczeniami. I każde z nich wie że to nie jest odkupienie win, bo komu innemu zrobili krzywdę, kogo innego zabili, kogoś innego obrzucali z zemsty kamieniami. Czy ją odkupią? Nie… O tym jak bardzo silne jest to przekonanie, świadczy fakt, że część dzieci nazistowskich dygnitarzy, czasem nawet związanych z obozami koncentracyjnymi - przez całe życie spotyka się ze zwykłymi ludźmi by mówić im do czego prowadzi nienawiść, totalitaryzm, antysemityzm, nazizm. Traktują to jako misję dziejową - bo wiedzą co zrobili ich rodzicie, ale wiedzą też, że win nie odkupią, niektórzy wręcz nie chcą mieć celowo dzieci - bo się boją, że będą jak dziadowie. Oni nikomu nie skrzywdzili, to są bywa jedni z najporządniejszych ludzi jakich można spotkać, ale win swych ojców, dziadów - nigdy nie odkupią. Bo nie ma już ludzi, którzy mogliby im przebaczyć, bo to nie oni dokonali tych złych czynów…