Obrona Zenona Ziembiewicza

Wysoki Sądzie, Szanowna Ławo Przysięgłych! Staję dziś przed państwem w obronie niewinnego człowieka, Zenona Ziembiewicza. Mój klient został posądzony o szereg wykroczeń, m.in. o zdradę, przyczynienie się do aborcji, niemoralność i wiele innych. Powierzono mi obronę mojego klienta i postaram się, Wysoki Sądzie, aby moje argumenty przemówiły do Wysokiego Sądu i Ławy Przysięgłych. Pan Ziembiewicz został oskarżony o to, że traktuje kobiety przedmiotowo. Nic bardziej mylnego, Wysoki Sądzie! Mój przedmówca uważa za najpoważniejszy zarzut spotykanie się z Justyną Bogutówną.

Wysoki Sądzie, Szanowna Ławo Przysięgłych! Staję dziś przed państwem w obronie niewinnego człowieka, Zenona Ziembiewicza. Mój klient został posądzony o szereg wykroczeń, m.in. o zdradę, przyczynienie się do aborcji, niemoralność i wiele innych. Powierzono mi obronę mojego klienta i postaram się, Wysoki Sądzie, aby moje argumenty przemówiły do Wysokiego Sądu i Ławy Przysięgłych. Pan Ziembiewicz został oskarżony o to, że traktuje kobiety przedmiotowo. Nic bardziej mylnego, Wysoki Sądzie! Mój przedmówca uważa za najpoważniejszy zarzut spotykanie się z Justyną Bogutówną. Oskarżenie twierdzi, że jakoby Pan Ziembiewicz zwabił pannę Justynę do swojego mieszkania pod pretekstem wykorzystania Jej. Co za absurd! Ziembiewicz zabrał ją do domu, aby mogli spokojnie porozmawiać, ponieważ Justyna była bardzo roztrzęsiona po śmierci matki. Zenon dowiedział się, że Justynie nie zostały wypłacone należne pieniądze, więc chciał wręczyć jej zaległą sumę. Justyna specjalnie zmieniła temat, a potem pozwany „Chciał mówić dalej, ale nie mógł. Justyna (…) objęła go mocno w pasie obiema rękami i małą głowę z całej siły przyciskała mu do piersi. – Ty mój kochany – mówiła – ty mój kochany (…).” . Jak Wysoki Sąd zdążył zauważyć, Justyna kpiąc ze śmierci własnej matki, wykorzystała tą sytuację, aby uwieść mojego klienta, więc to ona jest wszystkiemu winna! Oskarżenie mogłoby teraz odpowiedzieć mi, że Zenon zachowywał się niesprawiedliwie wobec swojej przyszłej żony, Elżbiety Bieckiej. Jednak, Wysoki Sądzie, Zenon opowiedział Elżbiecie o wszystkim, co działo się między Nim a Justyną, nie chciał dusić tego w sobie. Elżbieta przyjęła to, co więcej, pomagała nawet kochance męża, Justynie. Załatwiła Jej pracę, dbała o nią. Czy człowiek, który jest oskarżany o traktowanie kobiet przedmiotowo troszczyłby się o szczerość w swym związku?! Poza tym, wysoki sądzie, Zenon wyniósł pewnie zachowania z domu, przecież to tam człowiek uczy się moralności. W jego domu ojciec zdradzał matkę, ale ona godziła się na to, nie przeszkadzało jej to. Więc mój klient nie wiedział do końca, że to, co robi jest niemoralne, bo takie obrazy miał przed oczami w dzieciństwie. Drugim oskarżeniem, jakie zostało wniesione przez pana prokuratora jest zabójstwo! Proszę Wysokiego Sądu, nigdy nie słyszałam gorszego kłamstwa, niż to! Jakim prawem kobieta, której Zenon pomagał, jak tylko mógł i kiedy tylko mógł ma prawo mówić otwarcie o tym, że Zenon przyczynił się do usunięcia ciąży?! Jakim prawem nie potrafi powiedzieć całej prawdy, tylko ją zatajać?! Wysoki Sądzie, ławo Przysięgłych, zacytuję pewien fragment z rozmowy Zenona i Justyny: „ –Och, a ja tu siedzę! – zawołała Justyna ze zgrozą. (…) - A na co te pieniądze? – spytała. - Jak to, nie pamiętasz? Przecież akurat tyle zostało jeszcze z tego, coście nie odebrały z Boleborzy. Machnęła ręką niechętnie, że jakby wcale nie jest ważne. Ale pieniądze wzięła.- I gdyby ci tylko było coś potrzeba, to pamiętaj!” . W rozmowie tej ewidentnie widać, że mój klient nawet nie wspomniał, nawet nie zasugerował, aby panna Bogutówna przeznaczyła pieniądze na usunięcie Ich wspólnego, jeszcze nienarodzonego dziecka. Oczywiście pan Ziembiewicz bał się odpowiedzialności zostania ojcem, ale, Szanowni Zgromadzeni, kto z Was na Jego miejscu czułby coś innego? Justyna sama podjęła decyzję o aborcji. Mój klient nie miał z tym nic wspólnego. Wysoki Sądzie, bezduszność? Brak szacunku wobec drugiej osoby, brak troski? Te wszystkie cechy , którymi określa mojego klienta oskarżenie nie dotyczą Zenona! Prokurator powołał się na romans we Francji z panną Adelą, którą Zenon zostawił. Wysoki Sądzie, to prawda, mój klient zostawił ją, ale oskarżenie ujawniło tylko część prawdy. Pozwolę sobie zacytować opis relacji, jakie łączyły go z adelą: „Była starsza od niego, była od początku chora i wiedziała, że nie jest kochana. Ale sama kochała w takim stopniu, że jej uczucie starczyło dla nich obojga na całe dwa lata męczarni i szczęśliwości. Była to niedobra miłość, pełna ciężkich scen, które nic nie zmieniały, i najgorętszych pieszczot, które nic nie mogły okupić.” Nie obiecywał jej nic, nie kłamał, nawet niewiele udawał. Był wdzięczny i dobry dla niej, jak tylko mógł – i właśnie tę jego dobroć w złych chwilach także mu wypominała.(…)Odwlekał swój wyjazd, póki to było możliwe, nawet ponad możliwość. To, co znosił przez ten ostatni rok, było niezmiernie ciężkie.(…) Odjeżdżając prosił Karola, najbliższego swego przyjaciela, by nad nią czuwał, by donosił mu o wszystkim.” Wysoki sądzie, ta kobieta dobrze wiedziała, że Zenon Jej nie kocha i nigdy nie pokocha. Nie można zarzucić więc mojemu oskarżonemu kłamstwa! Oskarżony musiał wyjechać, lecz naprawdę zrobił to z ciężkim sercem. Gdy dowiedział się o śmierci Adeli, bardzo go to poruszyło. Ostatnim już zarzutem, który ma na celu zdyskryminowanie mojego klienta w oczach Wysokiego Sądu i wszystkich tu obecnych jest sprawa budowy domów robotniczych. Według oskarżyciela mój klient jest winien temu, iż przerwano ich budowę. Wiadomym jest fakt, że „fundusze, na które Ziembiewicz liczył na pewno, zostały cofnięte w związku z ogólną polityką oszczędnościową rządu”. Jednocześnie mój szanowny kolega zapomina o zasługach pozwanego. Pozwolą państwo, że przytoczę kilka: „(…)przeprowadził remont walącego się budynku dawnej cegielni(…), naciskiem na radę miejską uzyskał rozwiązanie kontraktu(…) i na tym pięknym miejscu nadbrzeżnym, korzystając z zachowanych jeszcze gdzieniegdzie starych drzew, założono park, a w nim pijalnię mleka dla dzieci, korty tenisowe, place do gry w koszykówkę i siatkówkę.” Jak zwykle, mój przedmówca nie mówiąc całej prawdy stara się udowodnić sobie i wszystkim innym, że Zenon Ziembiewicz to bezduszny materialista. Wysoki sądzie, szanowna ławo przysięgłych, ostatnim zarzutem, który jest stawiany mojemu klientowi, to fakt, że Zenon Ziembiewicz miał całkowicie skrzywiony kręgosłup moralny i nie potrafił żyć według swych wartości. Chodzi tu oczywiście o pracę w gazecie „niwa”, u pana Czechlińskiego. Wysoki sądzie, jak w ogóle można dopuścić się do stwierdzenia, że mój klient był mało ambitny i niemoralny? Ten młody człowiek studiował w Paryżu i miał stypendium, jednak życie potoczyło się tak, że zabrakło Mu tych pieniędzy, więc zaczął pracę w „niwie”, aby skończyć szkołę, aby mieć dobre wykształcenie i polepszone warunki życiowe. Musiał wybrać pomiędzy swoimi ideałami a możliwością dalszego rozwoju. Co prawda, Zenon musiał w artykułach zawierać to, co nakazywali Mu przełożeni, a nie to, co sam uważał, cytuję: „Tylko nie mówił swoich myśli do końca, musiał je zawsze urwać w jakimś miejscu na to, aby mogły być napisane. Musiał je zamknąć tematem jak granicą, aby nie przenikały do sfery, w której zaczynają się zastrzeżenia i wątpliwości”. Czy ktokolwiek zgromadzony na tej sali postąpiłby inaczej, niż Zenon Ziembiewicz? Wysoki sądzie, On walczył o swoje marzenia! Chciał skończyć studia i był w stanie zapłacić za to nawet najwyższą cenę, pisanie wbrew sobie, aby osiągnąć lepsze życie! Czy to złe, że pragniemy dążyć do wyznaczonych sobie celów? Wysoki Sądzie, szanowna ławo przysięgłych, wszyscy tu zgromadzeni – jestem pewna, że zenon ziembiewicz jest niewinny. Mimo ambitnych celów i dążenia do realizacji własnych przekonań, mój klient jest teraz na tej Sali, postrzegany jako margines społeczeństwa. Być może spotykał nieodpowiednich ludzi w swoim życiu? Być może był w złych miejscach o złym czasie. Być może gdyby los dał mu szansę, jego życie potoczyłoby się inaczej… Wysoki sądzie, proszę o całkowite uniewinnienie mojego klienta. Dziękuję.