
Terroryzm- mit czy zagrożenie?
Teza: Walka z terroryzmem jest od wielu już lat przykrywką dla realizowania przez niektóre państwa lub elity polityczne własnych, partykularnych celów - przede wszystkim umocnienia własnej władzy. Terroryzm, zaraz po polityce najpopularniejszy temat w mediach. Ciągle roztrząsany, poruszany. W ciąż padają pytania: czy terroryzm to naprawdę tak wielkie zagrożenie? Tak wielkie, że USA największe mocarstwo w Europie, zarówno pod względem militarnym jak i ekonomicznym, po pamiętnych wydarzeniach z 11 września 2001r.
Teza: Walka z terroryzmem jest od wielu już lat przykrywką dla realizowania przez niektóre państwa lub elity polityczne własnych, partykularnych celów - przede wszystkim umocnienia własnej władzy. Terroryzm, zaraz po polityce najpopularniejszy temat w mediach. Ciągle roztrząsany, poruszany. W ciąż padają pytania: czy terroryzm to naprawdę tak wielkie zagrożenie? Tak wielkie, że USA największe mocarstwo w Europie, zarówno pod względem militarnym jak i ekonomicznym, po pamiętnych wydarzeniach z 11 września 2001r. wydało mu wojnę? A może jednak wyolbrzymiamy zagrożenie, które płynie z tegoż o to zjawiska, a jedynym powodem, dla którego USA wydało mu wojnę(terroryzmowi) była chęć wzbogacenia się przez nie, a zagrożenie terroryzmem miało być jedynie pretekstem ku temu? Za nim przejdę do własnych rozważań na ten temat wypadałoby wyjaśnić czym jest terroryzm. Według definicji słownikowej terroryzm to stosowanie przeróżnych metod działania szkodliwego dla pewnego ogółu, które mają na celu wywołanie paniki wśród ludności, co w konsekwencji prowadzić ma do spełnienia zachcianek osób stojących za owymi działaniami(terrorystów). Czy taki właśnie terroryzm cechuje wrogów USA? Po części zapewne tak, jednak nie do końca. Aby to zrozumieć trzeba spojrzeć, na owe działania z ich punktu widzenie. Zacznę jednak od USA, czy dobrze postąpiły odpowiadając na zamach z 11 września wywołaniem wojny? A może jednak się pomylili, albo co może nieco zaskakiwać, postąpili tak specjalnie, właśnie w celu korzyści, które mogliby na tym odnieść. Wiele wskazuje właśnie na te ostatnie. Po zamachu na WTC, USA postanowiło podjąć otwarte działania militarne w celu zwalczania terroryzmu. Głównym tego powodem miało być rzekome posiadanie przez Irak(uważanym za kolebkę terroryzmu) broni jądrowej, obecnie jednak wiadomo, iż od początku była to tylko „ściema” . Co prawda, rząd USA, podał też inne powody rozpoczęcie walki z terroryzmem, m. In. Chęć szerzenia demokracji, niesienia pomocy ludziom żyjących w tamtej okolicy czy ochrona własnych obywateli, jednak te powody osobiście uważam za przekłamane i nic nie znaczące. Czemu? Proszę bardzo: Szerzenie demokracji w „państwach terrorystycznych”: cel może i szczytny, ale czy do końca? Przecież nikt stamtąd, nie prosił się o zaprowadzenie porządku, który panuje w państwach zachodnich, a w targnięcie armii amerykańskiej, która po przez przemoc wprowadza te zasady, raczej nikogo z tubylców do nich nie przekonała. Niesienie pomocy ludziom: kolejny szczytny cel i znów złe metody działania. Skoro chcieli im pomóc to po co wkraczali z armią i zaczęli prowadzić wojnę. Ja wiem, że w ich kraju nie działo się zbyt dobrze, no ale raczej wojna nie polepszyła ich sytuacji, a wręcz odwrotnie. W końcu wiadomym jest, że w każdej wojnie, nawet tej prowadzone dla „szczytnych” celów, ucierpią niewinnie, a walki wyniszczą i zrujnują doszczętnie kraj. Teraz ochrona amerykańskich obywateli, a także reszty „cywilizowanego świata”: jak dla mnie jedno wielkie nieporozumienie, w końcu kto normalny, w celu zapewnienia bezpieczeństwa wywołuje wojen. Ja wiem, że rząd USA chciał, zapobiec przyszłym atakom terrorystycznym, ale nie musiał w tym celu wywoływać wojny, która przecież mogła, a w zasadzie przyczyniła się do pogłębienia konfliktu między amerykanami a terrorystami, narażając na kolejne ataki, którym miano przecież zapobiec. Pozostaje, więc tylko jeden powód, dla którego USA rozpoczęło walkę z terroryzmem, a mianowicie korzyści z tego płynące. Zapewne, ktoś się spyta teraz, jakie znów korzyści? Przecież, na tej wojnie tylko tracą. Giną żołnierze, potrzeby militarne pochłaniają olbrzymie sumy(od ataku na WTC, Stany Zjednoczone wydały na walkę z terroryzmem prawie 1,3bln dolarów), gdzie tu są jakieś korzyści? Już tłumaczę. Na walce z terrorystami zarabiają głównie firmy zbrojeniowe, przede wszystkim te które najbliżej współpracują z rządem. Władze USA, podejmując walkę z terroryzmem, sprawiły, że firmy te jeszcze więcej zarobią, gdyż zwiększy się zapotrzebowanie na potrzeby wojskowe. Jakie więc korzyści, płyną z tego dla rządu. Otóż, zapewniają sobie poparcie, jednych z najważniejszych, bo przecież najbogatszych, osób w kraju. Innymi korzyściami, są surowce, a w szczególności ropa naftowa, której ogromne złoża znajdują się m. in. na terenie Iranu. USA, jako jeden z największych potentatów ropy naftowej na świecie, po przez wywołanie wojny z terrorystami i wkroczenie do Iraku, chciało zapewnić sobie kontrole nad tymi złożami. Ostatnim, a zarazem najważniejszym z interesów władz amerykańskich, dla których podjęły one walkę z terroryzmem, była chęć wzmocnienia swojej władzy, a także pozycji USA na świecie. W czasie, kiedy to doszło do ataku na WTC, ówczesny rząd Ameryki z Bushem na czele, nie miał zbyt dobrej opinii publicznej. Mówiono o tym, że ciągle się kłócą, nie umieją współpracować, zachowują się jak dzieci. Bush wraz z rządem obawiał się, iż przegrają nadchodzące wybory. Atak terrorystyczny przeprowadzony na USA, dał im szansę poprawienia swego wizerunku., wykazania się przed społeczeństwem amerykańskim. Postanowili, iż podejmą wojnę z terroryzmem w celu zapewnieni pokoju globalnego, gdyż uznali, iż jedynie stanowcze i wielkie działania zapewnią im szansę na przedłużenie kadencji. Jednak za nim do tego doszli, musieli wyolbrzymić zagrożenie jakie miało się „rzekomo” wiązać z terrorystami. W celu tym zaczęto siać panikę i strach wśród społeczeństwa(a także na świecie), które i tak było zszokowane tamtymi wydarzeniami. Sianiu paniki, miał głównie posłużyć szum w mediach wywołany przez zamach. Któż nie pamięta, jak to przez ponad tydzień w wiadomościach ciągle mówili, o tymże ataku? Oprócz tego władze USA, również zaczęły straszyć. Ben Ladena przyrównywano do Hitlera czy choćby Stalina. Mówiono, że nie ma on żadnych skrupułów i nie cofnie się przed niczym, że pragnie zniszczyć USA, a później i świat. Alberto Gonzales, doradca prezydenta Busha, powiedział o Ben Ladenie: „Mamy do czynienia z przeciwnikiem, który skrywa się w cieniu, nie w chodzi w żadne układy i nie nosi munduru. Nie czuje się związany z żadnym krajem i nie kocha życia”. Stwierdzono też, iż Ben Laden może posiadać lub wkrótce posiąść brón jądrowa(oczywiście nie mając na to wystarczających dowodów), a skoro założono, iż nie da się z nim negocjować, trzeba mu przeszkodzić w wykorzystaniu jej, a więc podjąć przeciw niemu działania militarne. Takie naświetlenie sytuacji, sprawiło, że społeczeństwo, zaczęło panicznie bać się terrorystów i postanowiło zaufać rządowi, a tym samym dać mu kolejną szansę w wyborach. Również wizerunek Ameryki, po tychże działaniach, miał ulec poprawie. W oczach wroga, mieli się jawić jako siła, z którą nie można zadzierać(to był jeden z głównych powodów podjęcia wojny, bo jeśliby jej nie podjęły, można by pomyśleć, że boją się wroga), a w oczach reszty świata, Ameryka, które jako pierwsza rzuciła wyzwanie terroryzmowi, miała się jawić jako zbawicielka świata. Takie były główne przyczyny, przynajmniej według mnie, dla których USA podjęło się walki z terroryzmem, czyli korzyści materialne, a także wzmocnienie swego wizerunku w oczach innych. A jak to wyglądało ze strony terrorystów. Tu nie można mieć pewności, ale podejrzewam, że oni chcieli tylko spokoju, chcieli rządzić we własnym kraju po swojemu. Co prawda to oni pierwsi zaatakowali, ale to dlatego, iż USA już wtedy chciało wywierać jakiś wpływ na nich. Dla mnie są oni bardziej jak partyzanci, którzy bronią swego kraju, stosując najróżniejsze metody, nie do końca czyste, a wtargnięcie USA na ich terytorium tylko mnie w tym umacnia, gdyż zamiast dziać się lepiej w ich kraju sytuacja się pogorszyła, co w zasadzie było do przewidzenia.
Podsumowując: terroryzm jest zapewne zagrożeniem, jednak uważam, iż nie na tyle wielkim, aby zaczynać z nimi wojnę, gdyż to jedynie zwiększa jego zagrożenie Podejrzewam, że władze USA też o tym wiedziały wywołując wojnę, ale podejrzewam, iż kierowali się wtedy swoimi interesami i korzyściami, które mogły płynąć z tego działania. Mam na dzieję, że udowodniłem to w tej pracy.

