
Inny świat
Na skutek codziennego obcowania ze śmiercią, z okrucieństwem ludzie stawali się obojętni wobec innych. Rosła obojętność wobec cudzych cierpień, krzywdy. Żaden z więźniów nie zareagował, kiedy w ich obecności była gwałcona kobieta, gdyż każdy z nich bał się urków, Pod wpływem instynktu samozachowawczego powstawały mechanizmy obronne, które niszczyły solidarność więźniów. Uczucia wyższe ulegały dewaluacji uczucia wyższe. Na miejscu litości pojawiała się obojętność, a nawet wrogość wobec innych. Szansę przetrwania mieli tylko ci, którzy starali się nie okazywać żadnych uczuć.
Na skutek codziennego obcowania ze śmiercią, z okrucieństwem ludzie stawali się obojętni wobec innych. Rosła obojętność wobec cudzych cierpień, krzywdy. Żaden z więźniów nie zareagował, kiedy w ich obecności była gwałcona kobieta, gdyż każdy z nich bał się urków, Pod wpływem instynktu samozachowawczego powstawały mechanizmy obronne, które niszczyły solidarność więźniów. Uczucia wyższe ulegały dewaluacji uczucia wyższe. Na miejscu litości pojawiała się obojętność, a nawet wrogość wobec innych. Szansę przetrwania mieli tylko ci, którzy starali się nie okazywać żadnych uczuć. Pod wpływem instynktu samozachowawczego gotowi byli ratować własne życie, nawet kosztem innych. Przykładem może być Żyd, brygadzista budowlany, który dla uratowania własnego życia złożył i podpisał fałszywe zeznanie, w wyniku którego rozstrzelano trzech niewinnych ludzi. Myśląc tylko o sobie nie podawali ręki zniedołężniałym, słabym. Nie pomagali też podnieść się chorym na kurzą ślepotę, gdy przewracali się na drodze. W najlepszym razie budzili oni zniecierpliwienie, ponieważ tarasowali przejście, opóźniali powrót do obozu. Myślę, że każdy z nich miał nadzieję nie tylko na przetrwanie, ale także na wyjście na wolność i lepsze życie. Być może dlatego zachowywali się, jak wyżej opisałam. Są w „Innym świecie” epizody świadczące o tym, że nie u wszystkich więźniów zanikły uczucia wyższe, nie wszyscy pozostawali bierni i obojętni. Jednym z przykładów jest Misza Kostylew. Świadectwem jego godności jest dobrowolne męczeństwo. Postanowił, że nigdy nie będzie już pracował dla władzy radzieckiej i dlatego codziennie ukradkiem wkładał poparzoną rękę do ognia. W podobny sposób zadecydowały o sobie zakonnice, które odmówiły wyparcia się wiary i zostały za to rozstrzelane. Misza Kostylew także wybrał ucieczkę w śmierć. Wolał popełnić samobójstwo niż umrzeć z wycięczenia na Kołymie. Przykłady te świadczą, że więźniowie usiłowali przeciwstawić się rozpadowi osobowości, starali nie dopuścić do całkowitego ubezwłasnowolnienia. Wielu z nich poszukiwało sensu swojego istnienia w ciężkich warunkach obozowych. Poszukiwali go we wspomnieniach związanych z czasem przed łagrem, w miłości, modlitwie, lekturze. Niektórzy podejmowali próby samobójcze, był to dla nich jedyny i ostatni akt osobistej wolności. Po lekturze książki Gustawa Herlinga-Grudzińskiego można wywnioskować, że nawet w najcięższych warunkach można odnaleźć coś, co pozwala mieć nadzieję i zachować człowieczeństwo.





