testowe

tam nad głową morze wiszące szalało. Na dole jak ruiny miasta: tu wywrot dębu Wysterka z ziemi na kształt ogromnego zrębu; Na nim oparte, jak ścian i kolumn obłamy: Tam gałęziste kłody, tu wpół zgniłe tramy, Ogrodzone parkanem traw. W środek tarasu Zajrzeć straszno, tam siedzą gospodarze lasu: Dziki, niedźwiedzie, wilki; u wrót leżą kości Na pół zgryzione jakichś nieostrożnych gości. Czasem wymkną się w górę przez trawy zielenie, Jakby dwa wodotryski, dwa rogi jelenie I mignie między drzewa źwierz żółtawym pasem, Jak promień, kiedy wpadłszy gaśnie między lasem.

tam nad głową morze wiszące szalało.

Na dole jak ruiny miasta: tu wywrot dębu Wysterka z ziemi na kształt ogromnego zrębu; Na nim oparte, jak ścian i kolumn obłamy: Tam gałęziste kłody, tu wpół zgniłe tramy, Ogrodzone parkanem traw. W środek tarasu Zajrzeć straszno, tam siedzą gospodarze lasu: Dziki, niedźwiedzie, wilki; u wrót leżą kości Na pół zgryzione jakichś nieostrożnych gości. Czasem wymkną się w górę przez trawy zielenie, Jakby dwa wodotryski, dwa rogi jelenie I mignie między drzewa źwierz żółtawym pasem, Jak promień, kiedy wpadłszy gaśnie między lasem.