
Czy zawsze mozna oceniac czlowieka wedlug tych samych kryteriow moralnych?
Obok Umschlagplatzu mieściło się ambulatorium, w którym pracowały uczennice szkoły pielęgniarskiej. Szkołę, jedyną w getcie, prowadziła Luba Blumowa. Niemcy wypuszczali z transportu wyłącznie ludzi chorych, których odsyłano do domów karetkami. Dziewczęta w ambulatorium łamały więc nogi ludziom, których należało ratować. Ludzie czekali na załadowanie do wagonów w budynku szkoły. Wyciągano ich tam kolejno piętrami, więc ci, którzy byli na parterze uciekali wyżej. Na trzecim, ostatnim piętrze, kończyła się ich aktywność i leżeli na podłodze sali gimnastycznej.
Obok Umschlagplatzu mieściło się ambulatorium, w którym pracowały uczennice szkoły pielęgniarskiej. Szkołę, jedyną w getcie, prowadziła Luba Blumowa. Niemcy wypuszczali z transportu wyłącznie ludzi chorych, których odsyłano do domów karetkami. Dziewczęta w ambulatorium łamały więc nogi ludziom, których należało ratować.
Ludzie czekali na załadowanie do wagonów w budynku szkoły. Wyciągano ich tam kolejno piętrami, więc ci, którzy byli na parterze uciekali wyżej. Na trzecim, ostatnim piętrze, kończyła się ich aktywność i leżeli na podłodze sali gimnastycznej. We wnęce kilku własowców gwałciło dziewczynę. Kiedy skończyli, odeszła i usiadła w kącie. Nikt z leżących nie zareagował. Marek stał na końcu pomieszczenia. On również nie pomógł dziewczynie. Wtedy nikt nie był zdolny do wykonania jakiegokolwiek ruchu – ludzie czekali tylko na wagony. Dziewczyna przeżyła wojnę – wyszła za mąż, ma dwójkę dzieci i jest bardzo szczęśliwa. Pewnego dnia Edelman wyprowadził z Umschlagplatzu Polę Lifszyc. Kiedy Pola zorientowała się, że jej matka została zapędzona z kolumną do wagonów, ruszyła za tłumem z Leszna do Sławek. W ostatniej chwili wmieszała się między ludzi i weszła z matką do wagonu. Wszyscy pamiętają o Korczaku, który poszedł z dziećmi dobrowolnie na śmierć, lecz nikt nie pamięta o Poli, która mogła przejść na aryjską stronę i mieć szansę na przeżycie.
Numerki na życie – białe kartki z pieczątką – Niemcy dali w Gminie i kazali rozdzielić między mieszkańcami getta. Każdy, kto miał taki numerek, zostawał w getcie, a pozostali szli na Umschlagplatz. Było to we wrześniu, na dwa dni przed końcem akcji likwidacyjnej. Hercelowa, lekarz naczelny szpitala, otrzymała kilkanaście numerków, lecz nie chciała ich rozdawać. Wszyscy jednak uważali, że kobieta da je tym osobom, którym się należały. Dopiero pod wpływem próśb delegacji zaczęła rozdawać kartki. Numerek dostała również Frania, która miała jeszcze siostrę i matkę. Matka nie chciała od niej odejść i dziewczyna odsunęła ją ręką. Frania przeżyła. Później uratowała kilkanaście osób, jednego chłopaka wyniosła z powstania warszawskiego. Numerek dostała również przełożona pielęgniarek, Tenenbaumowa. Oddała go córce, a sama poszła na górę i połknęła fiolkę luminalu. Dziewczyna zginęła kilka miesięcy później, lecz przed śmiercią przeżyła szczęśliwe dni.





