
Bohomolec F., Małżeństwo z kalendarza, wstęp J. Kott
Pierwszy tomik komedii konwiktowych Bohomolca wyszedł w roku 1755. Mitzler de Kolof sformułował dwa sądy, które powtarzane będą potem przez całe oświecenie i wiek XIX i które do dziś dnia stanowią najkrótszą i najpoprawniejszą odpowiedź na pytanie egzaminacyjne o twórczość komediową Bohomolca: że był pierwszym i że naśladował Moliera. Sam Bohomolec w przedmowie do pierwszego tomiku swoich komedii powołuje się na przykład Terencjusza i Moliera, którzy zażywali tejże samej co on wolności w przerabianiu cudzych komedii.
Pierwszy tomik komedii konwiktowych Bohomolca wyszedł w roku 1755. Mitzler de Kolof sformułował dwa sądy, które powtarzane będą potem przez całe oświecenie i wiek XIX i które do dziś dnia stanowią najkrótszą i najpoprawniejszą odpowiedź na pytanie egzaminacyjne o twórczość komediową Bohomolca: że był pierwszym i że naśladował Moliera. Sam Bohomolec w przedmowie do pierwszego tomiku swoich komedii powołuje się na przykład Terencjusza i Moliera, którzy zażywali tejże samej co on wolności w przerabianiu cudzych komedii. Bohomolec miał zupełnie jasną świadomość pierwszeństwa, zaczynania od początku, porwania się na gatunek i rodzaj twórczości, który dotąd w Polsce nie był przez nikogo uprawiany i który odpowiada nowym czasom i nowym potrzebom. W tej pierwszej polskiej historii teatru uderza przede wszystkim niesłychanie gwałtownie przekreślenie dotychczasowej tradycji, zarówno teatru jezuickiego, jak i cudzoziemskich dworskich widowisk. Odkrycie prawdziwego smaku komedii przyniosło dopiero “teraźniejsze” panowanie. Przedtem nic nie istniało. Bohomolec porównany zostaje z Kochanowskim, od niego zaczyna się polski teatr, tak jak od Kochanowskiego polska poezja. Bohomolec mianowany został “polskim Molierem”. Historyk literatury nie może nie docenić wydania w roku 1755, w drukarni jezuickiej, kształtnej i zgrabnej książeczki zawierającej pięć pierwszych szkolnych komedii. Była przeznaczona do czytania. Za nią poszły następne. Tomik 2, 3, 4 i 5 w pięcioleciu 1755-1760. Była to na swój czas bardzo duża impreza wydawnicza. Zapoczątkowała pewien typ edytorski. Twórczość komediowa Bohomolca zadecydowała o drodze, na którą wszedł teatr polskiego Oświecenia. Zadecydowała o porzuceniu francuskiego wzorca francuskiej tragedii i wyborze komedii jako najskuteczniejszego instrumentu społecznego oddziaływania. Bohomolec pokazał, w jaki sposób Molierowskich mieszczan można przebrać w kostium polskiego szlachcica. Dzięki Bohomolcowi Molier stał się najwybitniejszym polskim komediopisarzem wczesnego i średniego Oświecenia, reformatorem szlacheckich obyczajów, a nawet obrońcą czystości polskiego języka. Bohomolec związał narodziny komedii z walką z polsko-łacińskim makaronem czasów saskich i nową pleśnią francuszczyzny w warszawskim środowisku modnych kawalerów. Bohomolec ze sporu językowego stworzył surowiec komedii. Zróżnicowanie języka i stylu zastępowało zróżnicowanie psychologiczne postaci, na które rodząca się komedia nie umiała się jeszcze zdobyć. Z zaobserwowanych trafnie różnić językowych rodzą się powoli w komediach Bohomolca pierwsi bohaterowie współcześni, pierwsze typy literatury stanisławowskiej: pan Staruszkiewicz i polski paryżanin. Komedia B. wyprzedza satyrę i początki powieści. Stwarza szkic współczesnego bohatera nie ma współczesnej literatury. To właśnie największe nowatorstwo Bohomolca. Komedia, zanim się jeszcze narodziła, stała się aktualną i walczącą publicystyką. Intryga Bohomolcowych komedii “na teatrum” nie jest wymyślna i powtarza na ogół ten sam schemat. Pan Staruszkiewicz, który reprezentuje zwykle główną przywarę szlachecką, ma córkę jedynaczkę. Uderza do niej dwóch konkurentów. Jeden ma same zalety i jest pozytywnym bohaterem komedii, drugi, którego zabiegi zostaną obrócone wniwecz, ukazuje szkodliwość wady, nałogu czy przesądu ojca jedynaczki. W zakończeniu komedii okazuje się, że albo nie miał fortuny, albo ją przeputał i chciał się żenić jedynie dla posagu. Panna ma jeszcze zwykle stryjenkę lub ciocię, która czyta “Monitora”, bo przemawia całkiem dorzecznie. Zasadnicze Verba veritatis wygłaszają w komediach Bohomolca pany służące. Świerzbi je język, mówią swoim panom i panienkom prosto w oczy, co o nich myślą; wnoszą na scenę ruch, żywość i dowcip. Panny służące nie tylko mają nieposkromiony języczek i zdrowe rozeznanie, ale Bohomolec w ich usta wkłada kwestie najbardziej jątrzące i najdrażliwsze, przekraczające zwykłą krytykę obyczajów (B. sięga do tematu politycznego). Te plebejki wolą mieszczanina od gołego szlachcica, np Agatka z Małżeństwa z kalendarza, najbardziej rezolutna z Bohomolcowych subretek. Kiedy zaleca się do niej Chudecki, masztalerz pana Marnotrawskiego, mówi mu wprost co myśli. W Małżeństwie z kalendarza mówi się już o manufakturach i handlu, kupiec Der Anzelmowicz zajmuje pensję modnego kawalera u dworu i chce położyć areszt na posag, komisarz wiezie z Gdańska 5 tys. czerwonych zł na zboże. Wspomina się nawet o dwóch Żydach: Moszku, cyruliku, i panu Szmujle, który “postąpił z karczmy arendy 210 zł”.
