Emmadfg

Znowu to samo, kolejna zapłakana noc, ale tym razem deszcz nie dotrzymuje mi towarzystwa. Mamy ciepłą lipcową noc, księżyc jest w pełni, a niebo aż lśni od gwiazd. Leżę całkiem sama w moim pokoju, całkiem sama… właśnie taka jestem. Samotność- czuje to wszędzie, przeszywa całe moje ciało, ten ból w klatce piersiowej, dreszcz na rękach i nogach. Jest ciepło, a ja czuje chłód… Słone łzy leją się jedna za drugą po moim prawym policzku i spadają na lawendową kołdrę, która dostałam od babci Zosi.

Znowu to samo, kolejna zapłakana noc, ale tym razem deszcz nie dotrzymuje mi towarzystwa. Mamy ciepłą lipcową noc, księżyc jest w pełni, a niebo aż lśni od gwiazd. Leżę całkiem sama w moim pokoju, całkiem sama… właśnie taka jestem. Samotność- czuje to wszędzie, przeszywa całe moje ciało, ten ból w klatce piersiowej, dreszcz na rękach i nogach. Jest ciepło, a ja czuje chłód… Słone łzy leją się jedna za drugą po moim prawym policzku i spadają na lawendową kołdrę, która dostałam od babci Zosi. Właściwie, nie wiem dlaczego to robię, te nocne szlochy i użalanie się nad sobą, chyba jestem nieszczęśliwa. Lecz jak człowiek który ma wszystko co mu jest potrzebne do życia, rodzinę, przyjaciół i to jakże potrzebne zdrowie może powiedzieć, że jest nieszczęśliwy ? Myślę, że jest to spowodowane wiekiem dojrzewania i nieustającą potrzebą posiadania czegoś, co nie jest w zasięgu mojej ręki. Nie jest to rzecz materialna, lecz uczucie, które chciałabym dzielić z drugą osobą. A to jest chyba jedna z najtrudniejszych do osiągnięcia celów w życiu, każdego człowieka. Gdyż do większości z nich możemy dojść sami, naszą ciężką pracą, lub też nie ciężką, ale sami. To jedno zjawisko, nazwałam to tak, bo nic lepszego nie przychodzi mi na tą chwile do głowy, nie jesteśmy w stanie stworzyć samotnie, potrzebna jest druga osoba, tak samo zaangażowana jak my. Dwojga kochających się ludzi tworzących związek oparty wyłącznie na miłości jest dla mnie najpiękniejszą sprawą w tym chorym świecie. Tak, właśnie tego pragnę- MIŁOŚCI. Chyba jak większość dziewczyn w moim wieku. To może ja się przedstawię, będzie prościej. Mam na imię Emma, ale wszyscy mówią na mnie po prostu Em. Mam szesnaście lat i jak na szesnastolatkę przystało chodzę do szkoły, znaczy teraz są wakacje i gdy nadejdzie ich koniec, pójdę do nowej szkoły i to też budzi we mnie strach. Jestem wiecznie niezadowolona i nie umiem cieszyć się z niczego, tak przynajmniej mówi moja mama, mam jednego przyjaciela, z którym trzymam się właściwie cały czas, nie mam stu tysięcy znajomych. Nie jestem typem imprezowiczki, właściwie to jestem chyba nudziarą pogrążoną w swoich chorych marzeniach o księciu z bajki na białym rumaku i tak dalej, ble ble ble. Nie mam żadnych ciekawych zainteresowań, sami widzicie, cały czas tylko nie, nie nie. Ale NIE odkładajcie tej książki, bo być może jest coś co może was zainteresować moim ponurym życiu i coś w czym jestem minimalnie dobra. Ale do tego dojdziemy później, a teraz przedstawię Wam… siebie.