
Ikowie, ludzie gór
Ikowie, ludzie gór. W obecnych czasach bez problemu można spotkać wiele pozycji książkowych z dziedziny antropologii prezentujących obraz różnego rodzaju prymitywnych społeczności, a w szczególności sposób ich funkcjonowania w otaczającym ich świecie. Prace te posiadają szczególne znaczenie w takim sensie, iż niejednokrotnie pozwalają nam zapoznać się ze zwyczajami, tradycjami oraz stylem życia danych zbiorowości, które wciąż są uznawane za zacofane cywilizacyjnie. Spośród wszystkich tego rodzaju pozycji w szczególnym stopniu wyróżnia się praca pod nazwą „Ikowie, ludzie gór” autorstwa Colina M.
Ikowie, ludzie gór.
W obecnych czasach bez problemu można spotkać wiele pozycji książkowych
z dziedziny antropologii prezentujących obraz różnego rodzaju prymitywnych społeczności, a w szczególności sposób ich funkcjonowania w otaczającym ich świecie. Prace te posiadają szczególne znaczenie w takim sensie, iż niejednokrotnie pozwalają nam zapoznać się ze zwyczajami, tradycjami oraz stylem życia danych zbiorowości, które wciąż są uznawane za zacofane cywilizacyjnie. Spośród wszystkich tego rodzaju pozycji w szczególnym stopniu wyróżnia się praca pod nazwą „Ikowie, ludzie gór” autorstwa Colina M. Turnbull’a, angielskiego etnografa oraz antropologa. Badacz powyższy prezentuje zatrważający i trudny do zaakceptowania obraz pewnego afrykańskiego plemienia, które poprzez między innymi oddziaływanie władz oraz stan środowiska w jakim egzystowało dokonało drastycznego przemianowania wyznawanych przez siebie wartości na zdecydowanie gorsze oraz w pewnych wypadkach wręcz nieludzkie. Teuso, a dokładniej rzecz ujmując Ikowie, gdyż tak naprawdę brzmiała nazwa plemienia, które stało się przedmiotem badań autora, byli nielicznym ludem afrykańskim zamieszkującym obszar trudnodostępnych gór leżących na pograniczu Ugandy, Sudanu oraz Kenii. Jak można się dowiedzieć już na początku omawianej książki, wybór akurat tego ludu do przeprowadzenia na nich obserwacji nie był przypadkowy. Poczynanie takie było spowodowane bowiem tym, że dzięki temu, iż teren ten nie został wcześniej zbadany przez żadnych naukowców, autor mógł z pewnością zachować ważny dla niego obiektywizm badawczy. Do ówczesnego czasu bowiem o Ikach wiedziano praktycznie wyłącznie tyle, iż przed zakończeniem II wojny światowej oraz założeniem na terenach ich funkcjonowania Parku Narodowego Kidepo plemię to trudniło się przede wszystkim myślistwem, prowadząc przy tym koczowniczy tryb życia. Ponadto posiadano nikłą wiedzę na temat ich ustrukturyzowanego społeczeństwa oraz zasad jakimi rządziło się ich życie. Stworzenie wyżej wskazanego parku narodowego spowodowało natomiast, iż zostali oni zmuszeni do zaprzestania polowań na ich dotychczasowych terenach łowieckich, osiedlenia się na stałe w wyznaczonym obszarze oraz przejścia na prowadzenie gospodarki rolnej na dość nieurodzajnych i nieprzystosowanych do tego terenach. To wszystko w niekrótkim czasie doprowadziło do załamania się dotychczasowego sposobu funkcjonowania tego plemienia, jego wartości oraz związków społecznych, o czym dowiedziano się oficjalnie dopiero z obserwacji poczynionych przez Turnbull’a, który na podstawie swych badań zanegował ówczesne poglądy dotyczące tej społeczności. Pierwszych niepokojących spostrzeżeń dotyczących modelu życia społecznego wśród Ików autor dokonał już podczas jego przygotowań do dwuletniego pobytu wśród przedstawicieli tejże zbiorowości. Mianowicie, w czasie pobytu w miejscowości Moroto autor pobierał lekcje języka jakim posługiwali się Ikowie, iketot, od dwóch chłopców którzy należeli do tej społeczności, ale od pewnego czasu uczyli się w szkole misyjnej i nie przebywali z reszta plemienia. W czasie jednej z wypraw jakich badacz dokonał wraz z nimi na tereny zamieszkałe przez Ików w celu dokonania pierwszych spostrzeżeń badawczych był on świadkiem dość dziwnej sytuacji, której wyjaśnienie miał poznać dopiero po pewnym, czasie. Otóż jeden z chłopców, Tomasz, spotkał swoją matkę, której nie widział od dłuższego czasu. Co wydało się dziwne dla naukowca, jedyna wymiana zdań do jakiej doszło pomiędzy nimi dotyczyła chęci uzyskania od matki przez chłopca jedzenia, którego ta nie posiadała. Oboje nie okazywali sobie nawzajem poza tym żadnego zainteresowania. Był to jeden z pierwszych sygnałów dotyczących dziwnych zachowań społecznych panujących wewnątrz tejże grupy, które zostały przez niego dostrzeżone. Jeszcze w trakcie tejże wyprawy autor zauważył brak zainteresowania ze strony kogokolwiek osobami starszymi oraz ich potrzebami. Odpowiedzi na te i inne zagadnienia autor miał natomiast poznać dopiero w czasie swego pobytu wśród omawianej społeczności. Po przybyciu na obszar zamieszkiwany przez Ików, Turnbull zapoznał się z podstawowymi aspektami ich życia oraz rozpoczął prowadzenie własnych obserwacji, które już w niedługim czasie miały go doprowadzić do zatrważających spostrzeżeń. W pierwszej kolejności badacz zapoznał się z warunkami życia tubylców. Ikowie zamieszkiwali na co dzień 7 wiosek położonych w niedalekiej odległości od siebie, znajdujących się na jednym wzgórzu. Wioski w zależności od liczby mieszkańców składały się z 8 do 18 chat. Największa wioska, która była miejscem zamieszkania dla głównego przedstawiciela plemienia, Atuma, składała się natomiast z aż 50 chat. Każda chata posiadała własną zagrodę, która otoczona była szczelnym ogrodzeniem oraz „asak”, czyli wyjście z zagrody. Wszystkie zagrody natomiast ogrodzone były zewnętrznym ogrodzeniem obronnym, w którym znajdowały się „odoki” czyli wyjścia przeznaczone dla kilku sąsiednich zagród prowadzące na zewnątrz wioski. Początkowo naukowiec sądził, że układ wiosek oraz rozmieszczenie chat wynika z jakiś uwarunkowań rodzinnych, lecz i takie rozumowanie okazało się być w niedługim czasie dość mylnym. Wraz z postępami w obserwacjach autora ukazywał mu się obraz społeczności tragicznej oraz zgoła odmiennej od ogólnie przyjętych norm. Jak zaobserwował, wartości istotne dla cywilizowanego człowieka, takie jak rodzina, współpraca, wiara, miłość czy też nadzieja ze względu na sytuacje w jakiej się znaleźli zostały zatracone. Fakt ten spowodowany był tym, iż dla Ików powyższe czynniki utrudniały im możliwość przetrwania. Lud ten borykał się bowiem z częstymi klęskami głodu. Brak możliwości prowadzenia polowań na dzikie zwierzęta, oraz nieurodzajna ziemia, na której ze względu na jej niską klasę oraz długotrwałe okresy suszy nie można było praktycznie nic wyhodować, wpłynął na zanikanie zdolności do pozyskiwania wystarczającej ilości żywności oraz wody. Całokształt natomiast całej tej sytuacji spowodował, że tubylcy uznali, iż człowiek musi sam dbać o zaspokojenie własnych potrzeb co pozwala mu obyć się bez społeczeństwa. Rozumowanie takie ze strony Ików wpłynęło w ten sposób na zatracanie wszelkich więzi między członkami całej zbiorowości oraz poszczególnych rodzin. Rodzina bowiem wraz z resztą członków plemienia stały się dla pojedynczej jednostki czynnikami, które mogą przeszkodzić mu w przetrwaniu, co autor książki potwierdził na jej stronicach przedkładając wiele przykładów. Jednym z takich przykładów była bez wątpienia sytuacja, w której naukowiec spotkał jednego z tubylców jedzącego w samotności żywność, którą udało mu się znaleźć. Dla badacza naturalnym byłoby zachowanie, w którym owy Ik podzieliłby się nim ze swoją żoną oraz dziećmi. Ten natomiast uświadomił go, iż takie zachowanie nie ma najmniejszego sensu, ponieważ oni z pewnością by tego nie uczynili, a on sam stałby się w ten sposób pośmiewiskiem dla współtubylców. Sytuacja ta bez wątpienia wskazuje na wartość, jaka zaczęła wieść prym w tymże społeczeństwie. Jest nią samowystarczalność, która w wielu wypadkach w omawianym plemieniu wiązała się z samotnością. Każdy z osobników zdaje sobie sprawę, że jedynie działanie w pojedynkę może dać mu możliwość zaspokojenia swych potrzeb oraz co się z tym wiąże możliwości przeżycia. Podobne zachowania związane były ze stosunkiem tubylców do osób starszych. Według wartości, jakie zostały ugruntowane w badanej społeczności osoby takie były ludźmi najgorszego sortu, takimi, które nie zasługują na zajmowanie się nimi oraz pomaganie im, gdyż jest to nieopłacalne, a także nieracjonalne w związku z marnotrawieniem przy tym zasobów oraz niezbędnej siły. Osoby takie najczęściej pozostawiane były same sobie na pewną śmierć, wyśmiewane, bite i obrażane. Jeżeli udało im się zdobyć jakieś pożywienie było im ono zabierane. To wszystko doprowadzało do ich nieuchronnej śmierci, która następowała bardzo często w dość krótkim czasie oraz stała się zjawiskiem jak najnormalniejszym. Podczas prowadzenia obserwacji nad funkcjonowaniem społeczności Ików szczególnie niepokojących spostrzeżeń Turnbull dokonał na podstawie analizowania zachowań jakie panowały wewnątrz poszczególnych rodzin. Jak początkowo spodziewał się myśleć, w każdej z rodzin powinny być uwidocznione określone więzi pomiędzy ich członkami. Jak się jednak okazało tamtejsze rodziny nie cechowały się występowaniem jakichkolwiek spajających relacji. Sytuacja, w której znaleźli się tubylcy po wymuszeniu na nich zmiany trybu życia spowodowała w pewnym sensie zerwanie więzi pomiędzy członkami danych familii. Każdy bowiem z ich członków skupiony był na swoim przetrwaniu. Najlepiej stan ten uwidoczniony był na podstawie relacji jakie łączyły rodziców oraz ich dzieci. Potomstwo ogólnie rzecz ujmując było elementem niepożądanym oraz zbędnym. Ponadto wymuszało na rodzicach opiekowanie się nim oraz potrzebę jego wykarmienia i wychowania. Dlatego też w omawianej społeczności dzieci pozostawały ze swymi opiekunami wyłącznie do ukończenia około trzeciego roku życia. Po upływie tego okresu dzieci nie mogły już więcej mieszkać razem z rodzicami, co wymuszało na nich potrzebę usamodzielnienia się. Gdy już dochodziło do tego faktu, łączyły się one w dwie grupy młodzieży – jedna skupiała dzieci w wieku od 3 do 7 lat a następna dzieci od 7 do około 13 roku życia. Grupy te skupiały się w głównej mierze na zapewnieniu sobie przetrwania poprzez poszukiwanie żywności oraz zajmowanie się samymi sobą. Szczególnie dwie sytuacje zaobserwowane przez autora najlepiej obrazują podejście rodziców do swoich dzieci. W pierwszej z nich matka udała się wraz ze swym małym dzieckiem przywieszonym do jej ciała na specjalnych wiązach do buszu, w celu znalezieni czegoś co by nadawało się do zjedzenia. W pewnym momencie odpięła więzy i upuściła dziecko z impetem na ziemię (co zresztą kobiety często czyniły, gdyż sprawiało im to radość) i zaczęła zbierać jagody, które rosły w pobliżu. W międzyczasie jej dziecko zostało porwane przez Lamparta. Normalnie powinno spowodować to rozpacz u matki, która powinna także próbować uratować swoje dziecko za wszelką cenę. Takie zachowanie nie miałoby jednak racji bytu w społeczności Ików. Matka w tym wypadku poszła powiadomić o tym wydarzeniu resztę wioski gdyż wszyscy wiedzieli, że po zjedzeniu dziecka lampart będzie prawdopodobnie ospały i w związku z tym łatwiej go będzie schwytać. Tak też się stało, ospały lampart został schwytany przez mężczyzn, a następnie upieczony wraz z niestrawionym dzieckiem i zjedzony. W ten sposób matka pozbyła się ciężaru, jakie stanowiło dla niej dziecko a ponadto wioska mogła się posilić mięsem lamparta. Odnosząc się do drugiej sytuacji miała ona zgoła inny charakter ale wydźwięk pozostaje nadal podobny. We wspomnianej okoliczności rodzice wraz z innymi mieszkańcami wioski obserwowali, jak ich dziecko czołgając się w stronę ogniska po pewnym czasie dotarło do celu, po czym włożyło w nie rączki i zaczęło płakać z powodu poparzenia. Na ten widok rodzice wraz z pozostałymi widzami zaczęli się nieprzerwanie śmiać co było spowodowane nieszczęściem własnego potomka. Takie sytuacje, które nierzadko były obserwowane przez badacza wskazywały jednoznacznie na rozpad więzi między członkami rodzin. Ponadto, wskazane przykłady mogą ukazywać także inny zasadniczy problem społeczny panujący w omawianej zbiorowości. Mianowicie jest im powszechna znieczulica i naigrywanie się z innych osób. Wśród Ików było to dość zwyczajne zachowani spotykane na każdym kroku. Wiąże się przy tym często z udowadnianiem innym ich niedołęstwa czy też słabości, co autor uwidaczniał na podstawie wielu przykładów, które zawarł w treści książki. Wraz z upadkiem poczucia więzi społecznych wewnątrz plemienia Ików, naukowiec dostrzegał wszechogarniające poczucie zobojętnienia pomiędzy współplemieńcami, któremu często towarzyszyły także inne niepozytywne czynniki. Zjawisko to mógł zaobserwować w najlepszy sposób na podstawie poczynań osadników względem osób zmarłych. Jak dowiedział się od najstarszych mieszkańców wioski, zanim doszło do zmiany trybu życia plemienia praktykowało ono szczególne rytuały związane ze śmiercią danej osoby, które wiązały się między innymi z jego pochówkiem w odpowiedni sposób a także wyprawieniu stypy mającej na celu uczczenie zmarłego. Jednakże wraz z zatraceniem wartości przez obserwowaną zbiorowość, przestała ona przejmować się tego rodzaju błahostkami. W przypadku, gdy dochodziło do śmierci konkretnej osoby, reszta plemienia w pierwszej kolejności i przede wszystkim starała się ograbić go z rzeczy oraz żywności, która mu pozostała. Sama rodzina natomiast próbowała się pozbyć ciała w taki sposób, aby nikt tego nie zauważył, aby uniknąć wydawania stypy o co pozostali mogliby się upomnieć. Często w związku z tym jej członkowie pozbywali się ciała pozostawiając je po kryjomu poza wioską, lub zakopywali je we własnej zagrodzie aby uniknąć rozgłosu. Niektóre przypadki w dość szczególny sposób ukazywały autorowi wskazany problem, a dokładniej mówiąc w przypadkach takich związanych z życiem rodzinnym. Dla potwierdzenia tego faktu przytacza on sytuacje, w której pewnego dnia jeden ze starców o imieniu Lolim, ostatni z „szamanów” opisywanego plemienia, zdając sobie sprawę z tego, że umrze w przeciągu paru godzin udał się do swego syna, aby prosić go, żeby pozwolił mu odejść w jego zagrodzie. Ten natomiast stanowczo odmówił każąc mu jednocześnie oddalić się jak najdalej od wioski, aby tam dokonał swego żywota. Jednocześnie powiedział mu że nie jest już jego synem. Jest to jeden z wielu traumatycznych przykładów, które w najlepszy sposób ukazują degradacje społeczną panującą wśród Ików. Jak można się domyślać, pomimo tego, że Ikowie nie praktykowali praktycznie żadnych rytuałów nadal posiadali swój własny system wierzeń, któremu pozostawali wierni. Wierzyli oni mianowicie w to, że wraz z innymi sąsiednimi plemionami zostali stworzeni przez „Didigwari”, czyli boga nieba. Bóg ten według plemienia dając innym plemionom bydło, czyli żywność, poniekąd nakazał im wspierać Ików, gdyż oni w darze od niego dostali między innymi głód. Odnosząc się do kwestii tego, w jaki sposób ich społeczność znalazła się na ziemi z pełnym przekonaniem twierdzili, że zostali zesłani z nieba na ziemię poprzez linę. Z tym wierzeniem łączy się też ich jedna z największych tragedii, bowiem jak wierzyli poprzez to, że mężczyźni polowali na zwierzynę ale nie dzielili się nią ze swymi rodzinami, bóg w złości przeciął linę odcinając się od nich i uniemożliwiając w ten sposób powrót do nieba. Od tamtej pory bóg stał się dla nich niedostępny. Sami wierzyli także w to, że każdy człowiek oraz zwierze posiadają dusze, które mają formę czerwonych kul wewnątrz ich ciał. Gdy umierają dusze udają się do boga, jednakże sami uważają, że istnieje jeszcze jeden sposób na utratę duszy przez ciało. Jeśli bowiem Ik został zraniony do krwi występowało niebezpieczeństwo, iż jego dysza może z niego ulecieć nawet przez najmniejszą ranę. Dlatego też jedną z zasad, którymi się kierowali było to, że żaden z nich nie może zostać zraniony w taki sposób, który skutkowałby przelaniem ego krwi. Odnosząc się do wierzeń Ików należy także stwierdzić, iż po zmianie ich trybu życia unikali wypełniania większości rytuałów ustanowionych w ich kulturze. Powodem takiego stanu rzeczy było to, iż większość z nich związana była z różnego formami płatności, które należało uiścić dla szamana, na co ludzi w sytuacji powszechnie panującego głodu nie było stać. Wśród Ików panowały pewne zwyczaje, które w najgorszych momentach ich egzystencji dostarczały im trochę rozrywki. Spośród wielu wskazywanych poprzez autora skupie się na przedstawieniu trzech z nich, które występowały najczęściej. Pierwszy ze zwyczajów związany był z zaślubinami. Młody człowiek chcąc poślubić swoją wybrankę musiał dokonać jej porwania z rodzinnej do własnej wioski pod osłoną nocy. W czasie takiego parowania wybranka mogła zasygnalizować całe zajście poprzez krzyk, co mogło spowodować przybycie rodziny zaistnienie walki między grupami. Drugi zwyczaj dotyczył dokonania rozwodu między małżonkami. W przypadku zaistnienia takiej chęci małżonek w pierwszym momencie w sposób głośny wykrzykiwał zarzuty wobec swojej żony stojąc przy wejściu do ich zagrody po czym udawał się do lasu w celu zebrania ciernistych gałązek mających służyć do pobicia żony. Małżonka natomiast miała do wyboru dwa wyjścia. Pierwsze wiązało się ze spakowaniem swojego dobytku i ucieczką do buszu lub rodziny, co nie wiązało się z chęcią rozwodu. W drugim wypadku mogła zaczekać na męża, który następnie uderzał ją stworzoną przez siebie rózgą, co poprzez jej zranienie doprowadzało do wystąpienia rozwodu. Co ciekawe, bicie kobiet wśród społeczności Ików było czynnością jak najbardziej naturalną. Kobiety przyzwyczajone były do tego, że mogły zostać pobite przez własnych mężów z wielu różnych najdrobniejszych przyczyn. Niekiedy chęć pobicia żony doprowadzało jednak do zaalarmowania przez nią swojej rodziny, co w niektórych przypadkach doprowadzało, jak podaje autor, do powstania wielkiej walki, w wyniku której zostawała nawet czasem zrujnowana cała wioska. Ostatnim przykładem opisującym specyficzne zwyczaje plemienia było palenie na stosie osób, które były przyłapywane na cudzołóstwie. O ile po zmianie sytuacji plemienia, przypadki takie były dość częste i zazwyczaj nie zwracano na nie uwagi, niekiedy jednak dochodziło do palenia przyłapanych osób na stosie. Co interesujące, osoby takie w części przypadków uwalniano ze stosu zanim spłonęły żywcem, co miało powodować, że już nigdy nie dopuszczą się ponownie tego przewinienia. Po zakończeniu okresu swego przebywania wśród badanego plemienia Turnbull opuszczał teren wioski pełen niewyobrażalnych dla cywilizowanego świata wyników badań. Jednakże, jeszcze wtedy myślał, że w dużym stopniu za sytuacje zaistniałą w tym plemieniu odpowiadają rząd oraz niekorzystne warunki, w jakich przyszło im żyć. Jak się jednak okazało, tuż po jego wyjeździe w niedługim czasie przyszło mu powrócić do badanej społeczności, co nastąpiło po otrzymaniu wiadomości od tamtejszych policjantów dotyczącej tego, iż nastała pora deszczowa i w związku z tym sytuacja plemienia o wiele się poprawiła. Po przybyciu na miejsce autor z łatwością dostrzegł, iż znaczna poprawa sytuacji nie wpłynęła w żadnym stopniu na poprawę zachowania Ików. W dalszym stopniu nie poprawiły się ich stosunki między ludzkie, nie wykorzystywali tego, że ziemia obrodziła dzięki czemu można było stworzyć zapasy żywności na cięższe czasy, a także nadal nie zmienił się ich stosunek do życia. Ikwie poprzez swój styl bycia nie byli zainteresowani poprawą swego funkcjonowania. Nie interesowało ich przywrócenie dla siebie wagi takich wartości jak miłość, rodzina czy braterstwo. Nadal woleli bowiem zajmować się wyłącznie swoimi jednostkowymi sprawami, bo przecież według ich tylko takie postępowanie gwarantowało im przetrwanie. Obserwacje jakich dokonał Colin M. Turnbull na społeczności Ików dostarczają nam wiele interesujących wniosków. Ukazanie plemienia, które po zmianie trybu życia na bardziej niekorzystny niż prowadziło dotąd, dokonało drastycznego przemianowania własnych wartości, wskazuje na wpływ środowiska na życie człowieka. Sam autor niejednokrotnie podkreśla, że przykład Ików ukazuje nam to, że żadne wartości nie są dla człowieka wrodzone i niezmienne. Wszystko bowiem zależy od tego, w jakiej sytuacji znajdzie się dana osoba lub grupa ludzi. Na przykładzie Ików ukazuje, że zbiorowość, która do pewnego momentu zachowywała się jak najbardziej ludzko, tworzyła relacje rodzinne a także potrafiła współpracować w celu polepszenia swej sytuacji mogła poprzez działania z zewnątrz zatracić swój ugruntowany sposób funkcjonowania oraz stworzyć nowy – drastyczny oraz dehumanizacyjny. Antropolog często także wskazuje na pewne alegorie między sposobem postępowania Ików, a postępowaniem „ludzi cywilizowanych”, co bez wątpienia zmusza czytelnika do przeprowadzenia pewnych refleksji nad tym tematem.
