Tajemnicze Zniknięcie

Rozmawiałyśmy prawie całą noc, więc zostałam w pokoju Luizy, żeby nie budzić rodziców. Gdy otworzyłam oczy okazało się, że jestem w swoim pokoju, który wybrałam na czas pobytu.Spojrzałam na zegarek, było już południe co mnie mocno zaskoczyło,bo rodzice nigdy nie dawali mi spać do tak późnej godziny. Zaniepokojona tym odkryciem poszłam do pokoju, w którym spali, ale ich tam nie było. Zajrzałam do pokoju Luizy, ale moja przyjaciółka była w łóżku i jeszcze spała, więc jej nie budziłam i zamknęłam za sobą drzwi.

Rozmawiałyśmy prawie całą noc, więc zostałam w pokoju Luizy, żeby nie budzić rodziców. Gdy otworzyłam oczy okazało się, że jestem w swoim pokoju, który wybrałam na czas pobytu.Spojrzałam na zegarek, było już południe co mnie mocno zaskoczyło,bo rodzice nigdy nie dawali mi spać do tak późnej godziny. Zaniepokojona tym odkryciem poszłam do pokoju, w którym spali, ale ich tam nie było. Zajrzałam do pokoju Luizy, ale moja przyjaciółka była w łóżku i jeszcze spała, więc jej nie budziłam i zamknęłam za sobą drzwi. Chciałam najpierw sama zastanowić się dlaczego rodziców nie było już w apartamencie. Przerwałam swoje rozważania, bo zobaczyłam właśnie jakąś kartkę na stole, więc podeszłam bliżej i wzięłam ją do ręki. Zaadresowana była do mnie.

Nataszo:

Musieliśmy wracać do domu,

bo zadzwonili do taty z pracy.

Nie chcieliśmy was budzić i psuć wam wyjazdu.

Macie opłacony cały miesiąc z góry,

więc nie musicie się o nic martwić.

Bawcie się dobrze i uważajcie na siebie!

Mama !

Zastanowiło mnie, to dlaczego aż cały miesiąc mieliśmy być tylko dwa tygodnie. Moja uwaga padła na pismo, którym była napisana ta wiadomość . Pamiętałam dobrze pismo swojej mamy i nigdy nie zauważyłam, żeby mama w ten sposób kiedykolwiek pisała. To pismo było pochylone, nierówne i z ozdobieniami, a mama pisała ładnie, nie ozdabiała ani nie przechylała liter na bok . Zawsze mi powtarzała, że pismo kobiety powinno być schludne i proste. Postanowiłam, więc pójść do recepcji zapytać się, czy rodzice na pewno wyjechali do domu i dowiedzieć się, o której, bo nie było o tym informacji na kartce. Zdziwiłam się, bo nikogo tam nie zastałam , zawołałam jeszcze, ale nikt się nie odezwał. To mnie jeszcze bardziej zaintrygowała i zastanawiałam się co tu się właściwie dzieje.

Wróciłam do pokoju i zastałam Luizę siedzącą w fotelu i czytającą właśnie wiadomość, którą ja czytałam wcześniej.

  • Co się stało? - spytała mnie Lui

  • Właśnie nie wiem. Byłam w recepcji, ale nikogo nie zastałam. Zastanawia mnie jedno co tutaj się dzieje i dlaczego nikogo tu niema.

  • Ja też się nad tym zastanawiam. Od kiedy tu przyjechałyśmy dzieją się dziwne rzeczy.

  • Masz rację Lui. Pójdę się przebrać i ……- nie dokończyłam, bo moja przyjaciółka lustrowała mnie właśnie wzrokiem.

  • Nati skąd masz tą sukienkę ?

Mówiła to z taką fascynacją w głosie, że spojrzałam odruchowo w dół na swoje nogi i z wrażenia zrobiłam wielkie oczy. Podeszłam do szafy, w której drzwiach było sporych rozmiarów lustro i się w, nim przejrzałam. Gdyby nie wcześniejsze pytanie przyjaciółki to mogłabym pomyśleć, że śnie. Miałam na sobie perłowo-białą lekką, zwiewną sukienkę do samej podłogi. Na wysokości pasa była szeroka, długa, satynowa wstążka koloru czystego, letniego nieba wywiązaną z tyłu w wielką kokardę. Natomiast we włosy miałam wpiętą różę też w kolorze błękitu i na nogach błękitne balerinki. Odruchowo się odwróciłam, by spojrzeć na przyjaciółkę i aż zaniemówiłam z wrażenia…..

  • Co jest ??? - Zaniepokoiła się Lui, ponieważ nigdy się jej z taką uwagą nie przyglądałam.

  • Twoja sukienka jest śliczna!!! Teraz to ona zaniemówiła, ale nieśmiało podeszła do lustra, przed, którym niedawno ja się przeglądałam.

Miała na sobie jasnozieloną sukienkę, tak jak ja do samej podłogi z brązową kokardą. We włosy miała wpięty brązową różę, a na nogach brązowe balerinki. Nagle usłyszałyśmy jakieś odgłosy tak jakby ktoś jeszcze był w pokoju. Obie odruchowo się rozejrzałyśmy po pokoju, ale nikogo nie było. Coś mi jednak nie pasowało. Miałam się już odezwać, ale w tym samym momencie poczułam, że się unoszę i zauważyłam wokół mnie jakąś przezroczystą powłokę mieniącą się różnymi kolorami tak rażącą, iż nie dało się patrzeć. Więc zamknęłam oczy.