
O sonetach odeskich Adama Mickiewicza
Pierwsze wydanie sonetów ukazało się w roku 1826. Są one zwane powszechnie a niepewnie sonetami „erotycznymi”. Na okładce pierwszego wydania widnieje epigraf z Petrarki: „Kiedy byłem po części innym człowiekiem niż dzisiaj”. Można by to pojmować jako pośrednie wyznanie, że taki był kiedyś, i dla amatorów alkowianych historyjek z życia poety służyć może jako upoważnienie do poszukiwań biograficznego tła sonetów. Jednak autor idzie w innym kierunku, nie chce Sonetów przykroić na zbyt ciasną miarę życiowych warunków, narzuconych poecie przez okoliczności, a tym samym zniekształcić ich wymowę.
Pierwsze wydanie sonetów ukazało się w roku 1826. Są one zwane powszechnie a niepewnie sonetami „erotycznymi”. Na okładce pierwszego wydania widnieje epigraf z Petrarki: „Kiedy byłem po części innym człowiekiem niż dzisiaj”. Można by to pojmować jako pośrednie wyznanie, że taki był kiedyś, i dla amatorów alkowianych historyjek z życia poety służyć może jako upoważnienie do poszukiwań biograficznego tła sonetów. Jednak autor idzie w innym kierunku, nie chce Sonetów przykroić na zbyt ciasną miarę życiowych warunków, narzuconych poecie przez okoliczności, a tym samym zniekształcić ich wymowę. Mickiewicz pisał Sonety w „kranie dostatków i krasy”, wśród przepychu przyrody południowej, w dosycie salonowego życia Odessy. Wewnętrzne zróżnicowanie Sonetów.
[b]W cyklu Sonetów odeskich można wyróżnić następujące grupy:[/b]
- Związana z idealną miłością poety do Maryli. Obejmuje ona dziesięć początkowych sonetów od utworu Do Laury poczynając, na sonecie Błogosławieństwo kończąc. Wyłania się w nich miłość idealna, pozornie bez akcentów zmysłowych. Co raz następują nawroty podobnych motywów, w różnym sposobie ujmowania zbliżonych uczuć i sytuacji, np. motyw spotkań z ukochaną. Raz pojawia się on na początku sonetu, innym razem w środku, jeszcze innym na końcu. Pierwsze trzy sonety ukazują spotkania kochanków na tle liczniejszego grona osób. Trzy dalsze wprowadzają motyw spotkania „sam na sam”. Sonet kolejny to Widzenie się w gaju, w piątym sonecie kochankowie siedzą „samotnymi otoczeni ściany”. W szóstym spotykają się dwukrotnie, o wschodzie i zachodzie słońca. W następnych sonetach motyw spotkania zaczyna wygasać, a na jego miejsce zjawia się motyw wspomnień „pamiątek”. Np. w ósmym Do Niemna wiąże wspomnieniami kochankę z rzeką i z krajem lat dziecinnych. Prócz tych dwóch motywów pojawiają się także te związane z charakterem miłości, bądź wizerunkiem kochanki, bądź też tłem i dekoracją. Mickiewicz porównuje Marylę, na wzór sonetów petrarkowskich, do anioła:
Ledwieś piosnkę zaczęła, jużem łzy uronił, Twój głos wnikał do serca i za duszę chwytał; Zdało się, że ją anioł po imieniu witał I w zegar niebios chwilę zbawienia zadzwonił.
Maryla jawi się jako ziemski anioł. Miłość jest niebiańska. Jednak więcej tu strapienia niż radości. Kochanek pławi się w smutku, we łzach i westchnieniach. Smutne oczy ma rano i wieczorem, smutek chyba każe mu wzdychać tak często. Lecz tych uczuć nie można nazwać mianem miłości sentymentalnej.
W pierwszych dziesięciu sonetach można dostrzec stylową jednorodność, objawia się ona w: a) Wewnętrznym układzie cząstek tematycznych. W przeważnej większości jest to układ zestawienia przeciwstawnego lub analogicznego; budowa oparta o równoległość w rozwoju kilku linii tematycznych. Stąd też tendencja do dwudzielności poszczególnych utworów, którą możemy zauważyć w sonecie Do Laury, gdzie początkowa strofa mówi o wzruszeniu na widok ukochanej, a druga ilustruje to samo na tle wrażeń słuchowych. Najwyraźniej tę dwudzielną równoległość budowy prezentuje Ranek i wieczór b) W tendencji do przeciwstawnego wiązania zdań ze sobą, tzw. chiazmów. Uczcili wszyscy gościa – nie wszyscy poznali… Lękam się szmeru liścia, nocnych ptaków krzyku.. c) Równoległość cząstek składniowych zbudowanych analogicznie. Niekiedy przybiera to charakter wyliczenia, podkreślonego powtarzaniem słów początkowych. Błogosławiony rok ów, miesiąc i niedziela, I dzień ów, i dnia cząstka, i owa godzina… d) Rytmiczny harmonijny tok wypowiedzi. Tendencje do tuszowania zbyt jaskrawych wyrażeń, do łagodzenia zestawień zbyt ostrych, przy zachowaniu walorów pointy wyrafinowanej, dyskretnej, stosowanej ze stylem kontekstu. e) Dążenie do umiaru.
W tej grupie Sonetów chodzi o wyraźne poetyckie ujęcia, o kunsztowną literacką oprawę utworów. Dźwięczą tu echa petrarkowskiekj metody w ujmowaniu smutków i rozkoszy idealnej miłości. Przeważają tu nastroje smutku i elegijnych rozpamiętywań. 2. Druga grupa sonetów odnosząca się do zmysłowych miłostek odeskich, składa się z czterech środkowych sonetów, oddzielająca się ostro i zdecydowanie od reszty. Tu bowiem dochodzi do głosu liryka o „dynamice romantycznej”, dźwięczą raz po raz akcenty tragicznej rozterki, jawi się tu bajroniczny motyw osamotnienia, niezgody i dysonansu. Nie panuje tu jedność tematyczna i nastrojowa. W sonecie pierwszym pt. Rezygnacja odzywa się bajroniczne poczucie samotności, przekleństwo wspomnień, świadomość własnego upadku, a jednocześnie tęsknota do czegoś wyższego i motyw osamotnienia oraz dynamika wewnętrzna sprzecznych uczuć. W sonecie następnym ukazano konflikt naiwnego, szczerego uczucia z obojętnością duszy, przeżartej namiętnością i zdolnej jedynie do ognia. Z kolei w następnym pozornie panuje pogoda, szczęście i harmonia. Poeta mówi o radości, jaką daje mu uczucie, zaznaczając, że tak pogodnej i szczęśliwej miłości nie zaznał jeszcze dotąd. Sonet ostatni z tej grupy, Luba ja wzdycham, zawiera w sobie elementy tendencji realistycznych, konwencjonalną sferę słownika ze znacznym procentem wyrazów, zapożyczonych z zasobów sentymentalnej poezji, dynamikę uczuć naturalnych i zrozumiałych. Sonet pierwszy i ostatni, z owej grupy, stanowią jakby kolumny stropowe, na których wspiera się cały gmach wewnętrznej budowy cyklu. Oba są jakby syntezą rozwoju głównych emocjonalnych motywów cyklu; skupieniem elementów, rozproszonych gdzie indziej, podsumowaniem drogi już przebytej lub zapowiedzią motywów, które pojawią się w utworach następnych. Stanowią klamrę spajającą wewnętrznie całość cyklu. W tej grupie pojawia się gorycz zgryzoty wewnętrznej w poczuciu zbliżającej się klęski, jako widmo losu, przed którym bronią się oboje, wciąż jeszcze siebie godni. Brak w tej grupie paralelnych zestawień, wyraźnej dwudzielności układu, równoległości kilku analogicznie rozwijanych linii. Każda strofa stanowi jakby oddzielną całość, a niemal każdy wers jest obciążony znaczeniem. Można tu dostrzec wyraźną tendencję ku wydobyciu silniejszych akcentów emocjonalnych. Antytezy, metafory, epitety stają się bardziej wyraziste emocjonalnie, silniej zaznaczone, pełniej wydobyte na jaw i głośniej przemawiające do czytelnika. 3. Grupa kolejna – trzecia - obejmuje pięć sonetów. Powraca tutaj motyw spotkań. Pierwsze trzy Dzieńdobry, Dobranoc i Dobrywieczór – to jakby trylogia spotkań ujętych w momencie powitania lub pożegnań. Natomiast dwa następne Do D. D. Wizyta i Do wizytujących – stanowią podwójne opracowanie tematu wizyty towarzyskiej, przerywającej miłe sam na sam dwojga osób. Dwa pierwsze zarysowują migawkowe obrazki z dziejów miłości alkowianej, natomiast ostatni – salonowej. Znika tu petrarkowska idealizacja ukochanej i postawa szacunku wobec sfery doskonałości, w którą przyodziewa ją wyobraźni poety; opada rygor wiążących zasad etycznych, znika nastrój wspomnień i smutku, ucicha głos rozterki wewnętrznej. Pojawia się lekki, swobodny, frywolny ton żartu, dowcip, igraszka słów, żart oparty na celowo skonstruowanej sytuacji. Utwory z tej grupy, prócz środkowego pt. Dobrywieczór – różnią się kompozycyjnie i rodzajowo od większości pozostałych sonetów. Stanowią jakby miniaturowe scenki dramatyczne, ujmujące przebieg króciutkiej, skondensowanej akcji bądź to w kształt dialogowych wypowiedzi jednego z jej aktorów, bądź też w postaci epizodu ukazanego w dramatycznej, uwspółcześniającej relacji naocznego świadka, przedstawiającego wydarzenia z plastyką scenicznego ich wyglądu, z odtworzeniem gestykulacji i gry mimicznej. Jeżeli chodzi o stylowe ukształtowanie wiersza, to w dwóch początkowych sonetach tj. Dieńdobry i Dobranoc, możemy zauważyć realistyczne tendencje, zmierzające do stylizacji jednostronnego dialogu na wzór życiowej, niepoetyckiej metody dobierania i wiązania słów ze sobą. Wyraża się to w krótkich zdaniach, urywanych, nie dokończonych, jednowyrazowych. Owy układ słów w zdaniach łamie prawo płynnej, harmonijnej wersyfikacji, wprowadza dodatkowe, niemetryczne przerwy w środku wersetów i sieka je na cząstki drobniejsze, urywając raz po raz rytmiczny nurt mowy wiązanej. Stwarza to żywą potoczną dynamikę składni. Ze względu na rodzaj poezji jaki reprezentują: najbliższe są fraszkom erotycznym, a ze względu na zasadę konstrukcji można je przyrównać do epigramatów. Ich linia rozwojowa zmierza ku końcowej poincie utworu. Ostatnia tercyna staje się celem, do którego prowadzą wszystkie nici utworu.
Całość zamykają trzy utwory. Razem w stosunku do całego cyklu spełniają jakby rolę tercynowej pointy sonetu. W pierwszym przeprowadzony zostaje rozrachunek z tą, której na „pożegnanie” nie ma innych słów prócz wyrazów pogardy. W drugim, dotyczy wszystkich, którym jak Danaidom rzucał dotąd zbyt rozrzutne „dary, pieśni i we łzach roztopioną duszę”. W trzecim zaś, rozrachunek przeprowadzony zostaje ze sobą samym jako poetą, któremu „wieszczy głos bogowie dali” nie po to „aby o sobie tylko w każdej nucił dumie”. Wszystkie trzy najbliższe są stylowo i kompozycyjnie grupie środkowej. Przeplatają się tam uczucia uśmiechu lekceważącej wzgardliwości wobec słuchaczów, gorycz wieszcza, którego nie ma kto słuchać. Jest tam też pochwała idyllicznych obyczajów erotyki dawnej. Wraca także już po raz ostatni motyw zgryzoty sumienia.





