zakup caracali- negocjacje

W 2015 roku rząd polski ogłosił przetarg na zakup śmigłowców. To one były przedmiotem późniejszych negocjacji. Do przetargu stanęły trzy firmy. Dwie miały swoje fabryki na terytorium Polski- PZL w Mielcu i Świdniku a trzecia była firmą francuską. Właścicielami firm z terytorium naszego kraju nie są Polacy ale obcokrajowcy. Po wstępnej ocenie ofert zdecydowano o odrzuceniu ofert firm „polskich” ze względu na błędy formalne. Podjęto negocjacje z firmą francuską- tu przedstawicielem konsorcjum Airbus Helikopters.

W 2015 roku rząd polski ogłosił przetarg na zakup śmigłowców. To one były przedmiotem późniejszych negocjacji. Do przetargu stanęły trzy firmy. Dwie miały swoje fabryki na terytorium Polski- PZL w Mielcu i Świdniku a trzecia była firmą francuską. Właścicielami firm z terytorium naszego kraju nie są Polacy ale obcokrajowcy. Po wstępnej ocenie ofert zdecydowano o odrzuceniu ofert firm „polskich” ze względu na błędy formalne. Podjęto negocjacje z firmą francuską- tu przedstawicielem konsorcjum Airbus Helikopters. Początkowo Ministerstwo planowało zakup 70 śmigłowców, jednak ostatecznie negocjacje objęły 50 maszyn za 13,3 mld złotych. – te maszyny były przedmiotem negocjacji a jej podmiotami był rząd polski i konsorcjum z Airbus Helikopters na czele. Warunkiem podpisana umowy na dostarczenie maszyn było podpisanie umowy offsetowej, o czym strona francuska wiedziała. Jest to wymóg ustawowy w Polsce. Negocjacje podjął rząd poprzedniej kadencji, po-psl jednak ostateczne negocjacje prowadził rząd nowej kadencji- pis. Zapewne strona francuska chciała doprowadzić do podpisania jak najmniej wiążącej ją umowy offsetowej. Część śmigłowców chciała dostarczyć już zmontowanych, gotowych a połowę składać w Wojskowych Zakładach Lotniczych w Łodzi. Koncern informował o tych planach. Umowa offsetowa wiązała się ze stworzeniem ponad 3000 miejsc pracy, które Polska negocjowała do ok. 6000. Rząd polski stawiał ciągle to nowe wyzwania i podnosił poprzeczkę negocjacji ze stroną francuską. W mojej ocenie rządowi nowej kadencji nie zależało na zakończeniu negocjacji pozytywnie. Już w czasie wyboru oferty francuskiej do kolejnego etapu politycy pis wyrażali swój sprzeciw i niechęć. Były głosy mówiące, że należało wybrać którąś z polskich firm, choć tak naprawdę polskie one nie są. Związki zawodowe pracowników zakładów w Mielcu i Świdniku obawiały się wolnień pracowników, mówiło się o ok. 1000 osób w ciągu 3 najbliższych lat. W wygranym przetargu zakłady te liczyły na rozrost jednak nie przeszły do kolejnego etapu rozmów. Zamówienie na caracale stanowiły duża szansę rozwoju dla WZL w Łodzi, bo to tu konsorcjum miało rozpocząć budowę tych śmigłowców oraz silników do nich. Podobno, jak donoszą media, strona francuska w styczniu 2016 roku wycofała się tej obietnicy. Osobiście zastanawia mnie też kwota przeznaczona na zakup śmigłowców, gdyż jedna sztuka kosztowała ok. 50 % więcej niż za caracale płaciły inne państwa. Czy nowy rząd celowo stawiał coraz to nowe wymagania przez stroną przeciwną aby doprowadzić do zerwania negocjacji…. Może zdali sobie sprawę ze zbyt wygórowanej ceny za śmigłowce. Może chcieli wprowadzić w czyn swoje niezadowolenie z wyboru oferty w zeszłym roku. W wypowiedzi Antoniego Macierewicza można odczuć, że ma on żal do poprzedniej władzy za odrzucenie ofert polskich firm. Podkreślał to w swoich wypowiedziach na temat fiaska negocjacji. Każda ze stron miała do ugrania w tych negocjacjach potężne pieniądze. Możliwe, że strona francuska zachęcona łatwością wynegocjowania 50 śmigłowców za tak wielkie pieniądze liczyła, że równie łatwo uda jej się wymigać od podpisania umowy offsetowej na prawie 13,5 mld złotych. Podobno w trakcie negocjacji, korzystając z kreatywnej rachunkowości zawyżała opłaty i koszty. Strona Polska chyba najbardziej była zainteresowana zakończeniem negocjacji bez podpisania umowy offsetowej i zakupu caracali. Oficjalny powód to nie przedstawienie przez kontrahenta oferty offsetowej, która zabezpieczałaby w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego. Jednak uważam, że jest to tylko pretekst. Po pierwsze rządowi zależy aby śmigłowce dostarczyła „polska” firma, chce ponownie przeanalizować potrzeby wojskowe w tym zakresie, jak i ocenić możliwości finansowe państwa i realność ceny, którą należy zapłacić ze ten towar w stosunku do jego wartości. Chodzą słuchy, że strona francuska wycofała się z negocjacji po postawieniu przez Polskę kolejnych żądań do umowy offsetowej, może tu chodzić o przekazanie technologii produkcji prochu wielobazowego. Ciężko poradzić stronie polskiej co musiałby zrobić aby negocjacje zakończyły się sukcesem. Po pierwsze musiałaby być tu chęć zakończenia ich w ten sposób. Zbyt dużo przesłanek utwierdza mnie w przemyśleniu, że cel tych negocjacji był jeden- ich fiasko z możliwością przerzucenia odpowiedzialności na stronę przeciwną. My chcieliśmy, byliśmy otwarci to on nie chcieli i zrezygnowali. Dziwnie, bardzo szybko padły zapewnienia ze strony Antoniego Macierewicza o zakupie innych śmigłowców i to podobno bez przeprowadzania przetargu na to zamówienie. Uważam, ze żądania polskie były zbyt daleko idące i musieli mieć na względzie, że francuzi powiedzą temu dość. Uważam, ze strona francuska nie miała szans na zawiązanie porozumienia w sprawie tej dostawy. Polska wychodziłaby z kolejnymi oczekiwaniami, zasłaniała się ustawą offsetową. Na każdą kolejną zgodę odpowiedzielibyśmy kolejnymi wymaganiami. Nie da się prowadzić negocjacji w sytuacji, kiedy jedna ze stron „walczy” o fiasko tych rozmów. A uważam, że takie stanowisko polskiego rządu było tu dalece prawdopodobne.