Tadeusz Konwicki Mała apokalipsa

Tu apokalipsa znów jest synonimem schyłku w różnych sferach ludzkiej egzystencji. Mamy więc do czynienia z końcem cywilizacji miejskiej, nawet w ludzkiej świadomości co do „tu i teraz” panuje chaos, niemożność określenia daty, wszystkie produkty zostały reglamentowane, miasto właściwie nie jest w stanie żyć własnym życiem, obywatele są sterroryzowani, a władza – bezkarna. Także Polska jako państwo przeżywa swój koniec – staje się republiką ZSRR. Bohater Konwickiego przeżywa także osobistą apokalipsę – nawet opozycja bowiem posługuje się metodami o charakterze totalitarnym – stąd rozkaz samospalenia.

Tu apokalipsa znów jest synonimem schyłku w różnych sferach ludzkiej egzystencji. Mamy więc do czynienia z końcem cywilizacji miejskiej, nawet w ludzkiej świadomości co do „tu i teraz” panuje chaos, niemożność określenia daty, wszystkie produkty zostały reglamentowane, miasto właściwie nie jest w stanie żyć własnym życiem, obywatele są sterroryzowani, a władza – bezkarna. Także Polska jako państwo przeżywa swój koniec – staje się republiką ZSRR. Bohater Konwickiego przeżywa także osobistą apokalipsę – nawet opozycja bowiem posługuje się metodami o charakterze totalitarnym – stąd rozkaz samospalenia. Co więcej, okoliczności zmuszają tę postać do rezygnacji z ideałów z przyczyn tak przyziemnych, jak problemy ekonomiczne. W porównaniu z tym, co wyczytujemy w tekście Janowym, apokalipsa jest mała, lecz nie zmienia to faktu, iż nosi ona znamiona tragedii.