Narodowe Siły Rezerwowe - dobra czy zła zmiana

Plan rekrutacji do NSR został wykonany w niemalże 50% z początkowo zapowiadanych 30 tysięcy, jednak finalnie miało być ich 10 tysięcy, żołnierzy rezerwy w 2010 roku było niemalże 5 tysięcy. Ilość żołnierzy jest jednym z wielu tematów dyskusji zwolenników i przeciwników NSR. Jedni uważają że żołnierzy powinno być więcej, inni że mniej, słyszy się jednak, że nie powinno być ich w ogóle. MON zaprasza chętnych do zapisywania się do NSR, ponieważ po odbyciu służby są duże możliwości.

Plan rekrutacji do NSR został wykonany w niemalże 50% z początkowo zapowiadanych 30 tysięcy, jednak finalnie miało być ich 10 tysięcy, żołnierzy rezerwy w 2010 roku było niemalże 5 tysięcy. Ilość żołnierzy jest jednym z wielu tematów dyskusji zwolenników i przeciwników NSR. Jedni uważają że żołnierzy powinno być więcej, inni że mniej, słyszy się jednak, że nie powinno być ich w ogóle. MON zaprasza chętnych do zapisywania się do NSR, ponieważ po odbyciu służby są duże możliwości. Jednakże co właściwie znajduje się w podpisywanym kontrakcie? Otóż każdy żołnierz wstępujący do NSR zobowiązany jest w czasie pokoju odbywać coroczne ćwiczenia trwające do 30 dni, za które wojsko zapłaci szeregowemu 70zł za dzień. Kontrakt można podpisać na okres od 2 do 6 lat. Wojsko refunduje również każdy dzień nieobecności pracownika wobec pracodawcy. Natomiast w czasie trwania ćwiczeń chroni żołnierza przed zwolnieniem z pracy. Żołnierze NSR-u mają również pierwszeństwo w przyjęciu ich na stanowiska żołnierzy zawodowych. Co to jednak oznacza w praktyce? Przyszli żołnierze podpisują kontrakt na 6 lat, który po odbyciu służby jest przedłużany przez nich o kolejnych 6. Po tym okresie w większości przypadków dowiadują się, iż ustawa zabrania podpisywać szeregowemu zawodowemu 3 identycznych kontraktów. Po przesłużonych 12 latach i brakujących 3 do emerytury, żołnierz zostaje bez wykształcenia i pracy. Posiada doświadczenie w służbie wojskowej na najniższym stopniu i niestety z brak perspektyw. Żołnierz NSR-u musi odbywać także coroczne ćwiczenia, są one najbardziej uciążliwe najprawdopodobniej dla pracodawcy, który musi nawet z dnia na dzień zorganizować zastępstwo za pracownika na czas nieokreślony. Według zapowiedzi NSR miał być przyjazny dla pracodawców, natomiast w praktyce żołnierze często mówią otwarcie, że z podpisanym kontraktem znaleźć pracę jest bardzo, bardzo ciężko. Żadna szanująca się firma nie może pozwolić sobie na zniknięcie z dnia na dzień ważnego pracownika, obecność którego może zaważyć na podpisywanym kontrakcie lub zdobyciu ważnego klienta. Jest to dla takiej firmy po prostu nieopłacalne, ponieważ w jego miejsce może zatrudnić innego, nie zobowiązanego wobec NSR-u pracownika. Ponieważ trzeba pamiętać o tym, że ochroną zostali objęci tylko Ci żołnierze rezerwy, którzy posiadają umowę na czas nieokreślony. Podobnie jak firmy, żołnierzy NSR-u niechętnie przyjmują w swoje szeregi jednostki w których służą żołnierze zawodowi, uważając że w czasie cztero miesięcznej służby przygotowawczej żołnierz nie jest w stanie przygotować się do pełnienia obowiązków, które zostają mu powierzone. Żołnierze rezerw, którzy odbyli służbę przygotowawczą otwarcie mówią, że jest to bardzo nietrafiona reforma. Po służbie przygotowawczej byli bardzo rozczarowani, ponieważ nie widzieli nawet sprzętu, który widoczny jest w spotach reklamowych NSR. Dlatego też niemożliwe było przeprowadzenie treningu na tymże sprzęcie, ponieważ w rzeczywistości był on dużo starszy. Mimo wielkich chęci i czterech miesięcy szkoleń, wojsko nie ma etatów dla służby rezerwowej, która chce przejść na etat służby zawodowej. Kwota oferowana przez NSR, czyli 70 zł za dzień - nie jest dostatecznie atrakcyjna, aby wyjazdy na ćwiczenia były dla żołnierzy opłacalne. Niezależnie od miejsca ich zatrudnienia, najprawdopodobniej w każdej firmie pełnoetatowy pracownik zarobi dziennie więcej, niż oferowane 70 złotych. Zatem pracownik przysporzyć sobie może więcej problemów zostając żołnierzem rezerwowym, aniżeli pracując na zwykłym etacie. Dodatkowo, pozostaje tzw. “pierwszeństwo” w przyjęciu do wojska zawodowego. Niestety w sytuacji w jakiej aktualnie się znajdujemy, żołnierzy zawodowych jest tak dużo, że dostanie się jest niemal niemożliwe. Pomimo “pierwszeństwa” miejsc w wojsku zawodowym jest tak mało, iż większość chętnych musi pogodzić się z porażką jaką jest odmowa etatu . W porównaniu do potrzeb instytucji, żołnierzy czekających na służbę przygotowawczą jest nadmiar. Jednak gdyby mieli świadomość czekających ich niespodzianek, na pewno nie udało by się uzupełnić tej luki. Te fakty nie są ukrywane, są jednak tematem nie poruszanym przez media i inne środki przekazu. Jednak patrząc na ten temat ze strony bezpieczeństwa narodowego. Narodowe Siły Rezerwowe nie stanowią odrębnego komponentu sił rezerwowych, czyli pierwotne nazywanie ich Gwardią Narodową wzorowaną na Gwardii USA było omylne. Było tak ponieważ ich struktury znacznie się różniły i nadal różnią. Głównym zadaniem NSR jest uzupełnienie wojsk operacyjnych, cytując Vademecum NSR “Żołnierze NSR służyć będą przede wszystkim do uzupełniania stanów osobowych do wymaganego wskaźnika rozwinięcia w jednostkach wsparcia i zabezpieczenia. W jednostkach wojskowych, mających krótki czas osiągania gotowości, liczba stanowisk uzupełnianych żołnierzami NSR będzie niewielka. Liczba stanowisk przeznaczonych dla żołnierzy NSR w jednostce wojskowej będzie uzależniona od jej specyfiki i realizowanych zadań kryzysowych. Będą to niemal wyłącznie stanowiska, których obsada w czasie pokoju nie będzie konieczna i opłacalna”. NSR nie kładzie nacisku na szkolenie żołnierzy walczących, tylko na obsadę logistyczną. Ponieważ jak twierdzi, groźba ataku ze strony innego państwa poprzedzona będzie sygnałami o rosnącym zagrożeniu. Wtedy właśnie przyjdzie czas na przeszkolenie odpowiedniej ilości żołnierzy. Narodowe Siły Rezerwowe miały za zadanie zgromadzić byłych żołnierzy zawodowych i wszystkich, którzy mieli wcześniej kontakt z wojskiem. Ze strony finansowej, jest to sposób na tańszych żołnierzy niż tych z poboru, których szkolenie było drogie. Natomiast teraz możliwe jest utrzymywanie części armii za małe pieniądze. Jest to więc jednym z niewielu plusów NSR-u, chociaż poznając kwotę milion czterysta tysięcy na promocję nowego “tworu” naszego państwa, ciężko nazwać to oszczędnością.