
Czy miłość to ból i cierpienie, a może szczęście i radość?
Według mnie miłości zawsze towarzyszy cierpienie. Choćby ze względu na to, że druga osoba nie jest nami zainteresowana w ten sam sposób co my jesteśmy nią. Albo chociażby jest jeden powód przez który nie możemy być razem, jesteśmy po prostu uziemieni, nie mamy żadnej władzy, nie możemy nic zrobić w stronę naszej miłości. Dobrym przykładem może być np. mit o Orfeuszu i Eurydyce. Orfeusz miał ukochaną żonę - Eurydykę. Była ona nimfą drzewną.
Według mnie miłości zawsze towarzyszy cierpienie. Choćby ze względu na to, że druga osoba nie jest nami zainteresowana w ten sam sposób co my jesteśmy nią. Albo chociażby jest jeden powód przez który nie możemy być razem, jesteśmy po prostu uziemieni, nie mamy żadnej władzy, nie możemy nic zrobić w stronę naszej miłości. Dobrym przykładem może być np. mit o Orfeuszu i Eurydyce. Orfeusz miał ukochaną żonę - Eurydykę. Była ona nimfą drzewną. Pewnego dnia, kiedy biegała po lesie, ukąsiła ją żmija. Eurydyka zmarła. Orfeusz, który bardzo kochał żonę, wpadł w rozpacz. Postanowił więc zejść do podziemi. Swoją grą wzruszył nawet Hadesa, który pozwolił Eurydyce wrócić na ziemię, ale pod jednym warunkiem: miała iść za Orfeuszem, który nie mógł się za siebie oglądać. Nie udało mu się dotrzymać tego warunku i utracił ukochaną na zawsze. Resztę życia spędził na samotnej wędrówce. Mit ten jest opowieścią o sile miłości, która może nawet przezwyciężyć śmierć. Pokazuje również słabość człowieka, który nie potrafi oprzeć się pokusie. Dlatego właścnie miłości przeważnie zawsze towarzyszy cierpienie



