
Odstraszanie Konwencjonalne
Odstraszanie konwencjonalne Odstraszanie jako działanie strategiczne polega na ograniczeniu spectrum możliwych działań jakie druga strona może podjąć poprzez wpływanie na jej oczekiwania co do naszego zachowania. Wymaga to budowy przekonania że zachowanie jednej ze stron ma wpływ na zachowanie drugiej. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe. Dobrą wiadomością jest to że mamy do dyspozycji typowe działania dzięki którym możemy uprawdopodobnić nasze zachowanie jako reakcję na działania drugiej strony. Takim typowym działaniem jest chociażby groźba.
Odstraszanie konwencjonalne
Odstraszanie jako działanie strategiczne polega na ograniczeniu spectrum możliwych działań jakie druga strona może podjąć poprzez wpływanie na jej oczekiwania co do naszego zachowania. Wymaga to budowy przekonania że zachowanie jednej ze stron ma wpływ na zachowanie drugiej. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe. Dobrą wiadomością jest to że mamy do dyspozycji typowe działania dzięki którym możemy uprawdopodobnić nasze zachowanie jako reakcję na działania drugiej strony. Takim typowym działaniem jest chociażby groźba. Podsumowując odstraszanie jest to doktryna polityczno-wojskowa, w myśl której nagromadzenie odpowiedniego arsenału broni powstrzymuje potencjalnego przeciwnika przed rozpoczęciem wojny. Koncepcja ta była znana od dawna, jednak po raz pierwszy na szeroką skalę zastosowały ją Stany Zjednoczone w okresie zimnej wojny poprzez groźbę użycia broni jądrowej do zmasowanego ataku na ZSRR i blok wschodni. Doktryna realizowana była najpełniej w latach 60. XX w. (np. podczas kryzysu kubańskiego).
Angielski teoretyk wojskowości B. Liddell Hart napisał, że „wyrazem doskonałej strategii byłoby osiągnięcie celu bez poważnej walki” . Praktycznym wyrazem tego stwierdzenia było sformułowanie „strategii odstraszania” jako sposobu na zniechęcenie potencjalnego agresora przed wywołaniem wojny. „Odstraszanie ma na celu powstrzymanie wrogiego mocarstwa od podjęcia użycia swojej broni lub, mówiąc bardziej ogólnie, od działania lub reagowania na działanie w określonej sytuacji” . Generał A. Beaufre, autor tej definicji wśród celów odstraszania wymienia nie tylko zachowanie pokoju i integralności terytorialnej państwa, ale także paraliżowanie oporu przeciwnika wobec działań własnych. Podstawowym czynnikiem w odstraszaniu wrogów Francji są siły nuklearne, Force de Frappe, które wprawdzie nie mogły się równać z potęgą nuklearną ZSRR, ale były w stanie zadać takie straty, że tym samym atak na Francję stawał się mimo wszystko kosztownym przedsięwzięciem. Ze swej strony sądzę, że swoiste strategie odstraszania stosowały różne państwa zanim pojawiła się broń nuklearna. Dobrym przykładem takiego postępowania była Szwajcaria w czasie II wojny światowej. To małe państwo znalazło się w środku walczącej Europy Zachodniej, a mimo to zachowało swoją niepodległość. Uzbrojona silnie Szwajcaria była relatywnie trudnym przeciwnikiem dla III Rzeszy . Dlatego Hitler postanowił zaatakować ten kraj po pokonaniu innych, większych państwa. Wizja wojny w górzystym, ufortyfikowanym kraju wydawała się przedsięwzięciem zbyt kosztownym w porównaniu do spodziewanych korzyści. Inny wariant strategii odstraszania odnajdujemy w postępowaniu Finlandii. Ten kraj zaatakowany przez ZSRR musiał co prawda skapitulować, ale siła oporu i straty zadane sowieckiemu agresorowi były tak wielkie , że Moskwa przyjęła stosunkowo łagodny wariant umowy kapitulacyjnej. Finlandia zachowała wewnętrzną suwerenność i uratowała się przed skomunizowaniem. W historii konfliktów można znaleźć dużo więcej przykładów skutecznego „odstraszania” potencjalnego agresora. Próbą zastosowania strategii odstraszania przez mały kraj nie dysponujący bronią nuklearną i sojusznikami wydaje się być koncepcja obrony Austrii, stworzona w końcu lat 70 przez szefa Sztabu Generalnego armii austriackiej generała Emila Spannocchi . Założono w niej, że Austria ze względu na mały potencjał militarny nie będzie w stanie odeprzeć ataku wojsk Układu Warszawskiego. Może natomiast przyjąć taki wariant obrony, który zniechęci napastnika i wpłynie korzystnie z punktu widzenia Austrii na zmianę jego planów wojennych. W tym celu cały obszar Austrii został podzielony na autonomiczne „strefy obronne”. Miały one związać siły napastnika i uwikłać w długie wyczerpujące walki. W strefach ciężar obrony miał spoczywać na oddziałach wojsk sformowanych spośród mieszkańców danej strefy. Takie wojsko korzystając z przygotowanych umocnień, doskonałej znajomości terenu, poparcia ludności cywilnej mogłoby zadać wrogowi duże straty. Ponadto w centrum kraju wykorzystując masyw górski planowano stworzenia swoistej reduty narodowej, „centralnej strefy zasadniczej”. Poza strefami obrony miały dodatkowo operować małe ale silnie uzbrojone grupy dywersyjne prowadzące działania nieregularne (partyzanckie). Cała obrona przy zachowaniu dużej autonomii stref obrony miała charakteryzować się pełną łącznością i posiadać zdolność współdziałania. Przy czym zakładano, że wobec ogromnej przewagi nieprzyjaciela w powietrzu ruchy wojsk własnych zostaną ograniczone do niezbędnego minimum. Generalnie celem obrony było więc uniemożliwienie szybkiego wyeliminowania sił zbrojnych Austrii z wojny przy jednoczesnym niedopuszczeniu do powstania ciągłego frontu na terenie Austrii. Dowództwo sił zbrojnych tego kraju założyło, że nieprzyjaciel poinformowany o planowanym sposobie obrony raczej uderzy w innym kierunku. Pokonanie Austrii nie miałoby przecież większego znaczenia dla losów wojny z siłami NATO, natomiast poniesione straty mogłyby osłabić wojska Układu Warszawskiego i tym samym opóźnić działania na głównych kierunkach operacyjnych.
Same założenia teorii odstraszania były dobre, gdyż zasadniczo bezinwazyjnie zapobiegły faktycznemu konfliktowi zbrojnemu lecz krytycy teorii odstraszania przytaczają wiele kontrargumentów. Odstraszanie zawodzi w przypadku błędu technicznego, działań szaleńców, terrorystów lub ideologicznych motywów przeciwnika.
