Jabłko

Byłem w domu zjadłem jabłko , Zaraz po jabłkach zjadłem pierogi po pierogach wypiłem kwas chlebowy a potem wyszedłem na miasto błąkałem sie bez celu . spotkałem mietka poszlismy na sok jabłkowy do biedronki wróciłem do domu włączyłem komputer napisałem do Nikodema .O 16 miałem spotkanie wyszedłem z domu pojechałem na spotkanie byłem na spotkaniu minuta pierwsza minuta druga minuta trzecia minuta czwarta minuta piąta minuta szósta minut 7 minut osiem minut dziewięc minut 10 minut jedenascie minut dwanascie minut pietnascie minut osiemnascie minut sto dwadziescia tysięcy pięćset siedemstetdziesiąt dwadzieścia pięć przecinek dwa cztery , sześć , osiem , 10 dwanascie piętnaście stoo sto dwa .

Byłem w domu zjadłem jabłko , Zaraz po jabłkach zjadłem pierogi po pierogach wypiłem kwas chlebowy a potem wyszedłem na miasto błąkałem sie bez celu . spotkałem mietka poszlismy na sok jabłkowy do biedronki wróciłem do domu włączyłem komputer napisałem do Nikodema .O 16 miałem spotkanie wyszedłem z domu pojechałem na spotkanie byłem na spotkaniu minuta pierwsza minuta druga minuta trzecia minuta czwarta minuta piąta minuta szósta minut 7 minut osiem minut dziewięc minut 10 minut jedenascie minut dwanascie minut pietnascie minut osiemnascie minut sto dwadziescia tysięcy pięćset siedemstetdziesiąt dwadzieścia pięć przecinek dwa cztery , sześć , osiem , 10 dwanascie piętnaście stoo sto dwa .d.f..g..a . c. v. v. f. .g .h jeden baranek baranek drugi baranek barankiem baranka trzeciego pogania a czwarty sie patrzy i sie śmieje i patrzy z daleka na pięć innych baranów którzy grają w pinponga Zagrożeń jest więcej:

Ryzykujemy niezrozumienie na skutek różnicy kulturowej (subkulturowej) w porównaniu z naszymi słuchaczami. Zdradzamy naszą przynależność pokoleniową, kulturową (subkulturową), regionalną. Łatwo o popełnienie błędu złego użycia frazeologizmu. by-jerome-dancette-photoxpress_3124776 Ile słów i jak wymyślnych wyrażeń musielibyśmy użyć, by oddać ową sodomę i gomorę. A tak – uruchomiliśmy odpowiednim frazeologizmem ciąg skojarzeń i wyobraźnia słuchacza lub czytelnika wykonała pracę za nas, a my błysnęliśmy erudycją.

Wyjaśnię to na przykładach. „Do biura wpadła inspekcja i wtedy zapanowała sodoma i gomora”. Ile słów i jak wymyślnych wyrażeń musielibyśmy użyć, by oddać ową sodomę i gomorę. A tak – uruchomiliśmy odpowiednim frazeologizmem ciąg skojarzeń i wyobraźnia słuchacza (czytelnika; wszystko tu, poza końcowymi uwagami o ortografii frazeologizmów, dotyczy zarówno słowa mówionego, jak i pisanego) wykonała pracę za nas, a my błysnęliśmy erudycją.

Może się jednak zdarzyć, że mówimy do ludzi o mniejszym oczytaniu, inteligencji czy z innego kręgu kulturowego, i wtedy nasza erudycja przyniesie skutek odwrotny – nie zostaniemy zrozumiani. Pewne subkultury posługują się własnym językiem (np. grypserą) i szczycą się tym, że „obcy” go nie rozumieją.

W szczególności musimy wystrzegać się, by w rozmowie z obcokrajowcem nie stosować polskich frazeologizmów. Każdy język ma swoje – jeśli ich nie znamy, nie możemy przenosić bezkrytycznie polskich na obcy teren językowy czy kulturowy. Przytoczona sodoma i gomora prawdopodobnie nie będzie zrozumiała dla Anglika, a na pewno dla Hindusa, jeśli ci nie będą znać języka polskiego na poziomie doskonałym. Dobrym przykładem wybitnego refleksu kulturowego jest zachowanie tłumacza towarzyszącego Lechowi Wałęsie w czasie podróży po Korei. Prezydent użył porównania: „Polacy są jak rzodkiewki – na zewnątrz czerwoni, ale w środku biali”. Pomijając przeciwstawienie biali/czerwoni, które u nas (w Europie) jest jednoznaczne i ma źródło we frakcjach walczących podczas rewolucji radzieckiej 1917 r., tłumacz stanął przed problemem, co zrobić z tą rzodkiewką, bo koreańska rzodkiewka jest jednolita kolorystycznie. Dylemat ten rozwiązał, tłumacząc rzodkiewki jako krewetki.

Jeśli mówimy do odbiorców z naszego kręgu kulturowego i niezrozumienie frazeologizmu mniej nam grozi, nadal musimy zachować czujność, by samemu nie popełnić błędu. W szczególności trzeba wiedzieć, że wiele frazeologizmów nie przyjmuje liczby mnogiej. Np.:

„Piłkarze Legii pluli sobie w brodę (nie: w brody), że przegrali z tak słabym przeciwnikiem”.

„Stracili twarz (nie: twarze) ci naukowcy, którzy fałszowali wyniki badań, by podobały się zleceniodawcom”.

„W ostatniej rundzie udało się im zachować twarz (nie: twarze), remisując z liderem tabeli”.

Wymieniona sodoma i gomora „zapanowała” wbrew zasadzie, że podmiot szeregowy z łącznikiem „i” preferuje orzeczenie w liczbie mnogiej (*zapanowały sodoma i gomora).

Ogólnie gramatyki we frazeologizmach nie można poprawiać. Możemy usłyszeć: „Oświadczył mi się, ale dałam mu kosza”. Gdybyśmy się dowiedzieli, że „dała mu kosz” (współcześnie takiej formy – biernika – należałoby użyć), zdziwilibyśmy się bezgranicznie: on jej pierścionek, a ona mu kosz? Na grzybobranie go zabiera czy co? A to o zwykłe odrzucenie zalotnika chodzi.

Jak więc postępować, by ustrzec się błędów? Jest jedna kardynalna zasada: nie majstrować przy frazeologizmach. Używać ich w takiej formie, jaką znamy, i nie przejmować się zbytnio utyskiwaniami niektórych (czasem uznanych i utytułowanych językoznawców), że coś jest niepoprawne, że powinno mieć taką a taką formę. Frazeologizmy to czysty uzus i jeśli słyszymy jakiś, to żadni profesorowie nam niestraszni; możemy go powielać, śmiejąc się im w nos. Cóż z tego, że frazeologizm jest niegramatyczny (wg dzisiejszych zasad), a nawet wydaje się (dziś lub gdzieś, w innym regionie) nielogiczny! Pamiętajmy: frazeologizmy zwykle są na bakier ze współczesnymi regułami. Bywa, że i z ortograficznymi.

Oto przykłady:

Mimo że w cytowanym na wstępie frazeologizmie sodoma i gomora widnieją nazwy miast (jako nazwy miast piszemy je oczywiście Sodoma, Gomora), tu piszemy je małymi literami. Zresztą w tej szczegółowej sprawie profesorowie od frazeologizmów wymyślają sobie od nieuków ortograficznych, bo wiele słowników dopuszcza duże litery – wbrew zasadom, ale kierując się uzusem. Wiemy więc, że akurat tu mamy dowolność pisowni.

Również wbrew ogólnym zasadom wewnątrz frazeologizmów często pomija się przecinek. Np.: koniec kropka (nie: koniec, kropka). wiedzieć co w trawie piszczy pokazać gdzie raki zimują uciekać gdzie pieprz rośnie wiedzieć gdzie stoją konfitury żyć nie umierać…

Nie jest to jednak regułą, bo w co to, to nie zachowano przecinek. Potwierdza to zasadę: we frazeologizmach zasady nie obowiązują.