Czy praca może być karą?

Praca jest powinnością człowieka i daje satysfakcję, gdy wykonuje się ją ze swoim powołaniem i chęciom. W sytuacji, kiedy ktoś zmuszony jest do pracy ponad siły w okropnie trudnych warunkach bez wynagrodzenia, to może ona stać się ciężarem nie do udźwignięcia i doprowadzić do rozpaczy, załamania fizycznego, psychicznego, a nawet do śmierci. Czym jest taka kara? Moim zdaniem jest okrutną karą w dodatku zupełnie niezawinioną. Pojęcie praca znane jest każdemu człowiekowi.

Praca jest powinnością człowieka i daje satysfakcję, gdy wykonuje się ją ze swoim powołaniem i chęciom. W sytuacji, kiedy ktoś zmuszony jest do pracy ponad siły w okropnie trudnych warunkach bez wynagrodzenia, to może ona stać się ciężarem nie do udźwignięcia i doprowadzić do rozpaczy, załamania fizycznego, psychicznego, a nawet do śmierci.

Czym jest taka kara? Moim zdaniem jest okrutną karą w dodatku zupełnie niezawinioną. Pojęcie praca znane jest każdemu człowiekowi. Może być fizyczna, umysłowa, dla jednych może być przyjemnością, dla innych utrapieniem. Z pojęciem tego słowa mamy do czynienia w książce „Inny świat” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Autor przedstawił w niej obraz zupełnie innego rodzaju pracy, przymusowej, wykonywanej w lagrze przez przetrzymywanych tam więźniów. To system pracy niewolniczej, ciężkiej, ponad siły, doprowadzającej do chorób, osłabienia fizycznego i psychicznego, nawet do śmierci. Wypelniała ona obozowe dni, zajmowała 12 godzin na dobę, a dodatkowo trzeba było przejść po kilka kilometrów w jedną stronę by dostać się na przykład do miejsca wyrąbu drzew. Więźniowie polityczni nie mieli żadnych przywilejów, niezmiennie podejrzani podczas obozowych kłamstw. Spora ich część stanowili więźniowie zmuszani do pracy ponad siły. Niewielu z nich osiagało takie wyniki, które uprawniały do korzystania z tzw. trzeciego kotła – najwyższych racji żywnościowych. Dojmujący głód, przeraźliwe zimno i wykańczająca praca, to wszystko kończyło się śmiercią wielu ludzi. Nikt nie dbał o więźniów. Władze miały świadomość, iż jeśli umrze jeden, na jego miejsce zostanie posłany kolejny. Człowiek był wart tylko tyle, ile mógł wypracować swoimi rękami. Wartość człowieka mierzona była jego wydajnością.

Inny świat pokazuje pracę katorżniczą, ponad siły więźniów, w skrajnie trudnych warunkach na dalekiej północy gdzie panowały silne mrozy. Więźniowie z reguły pozostawali poza domem przez kilkanaście godzin, a dni wolne były rzadkością. Większość wychodziła do pracy w łachmanach, z odsłoniętymi częściami ciała. Przerwanie pracy często groziło zamarznięciem, bo przecież przez długie godziny przy wysokim mrozie, po pas w śniegu w podartej odzieży tragedie zdarzały się ciągle. Ciała skazańców pokrywały się plamami, odmrożeniami. Tylko niewielu najsilniejszych przeżylo ponad dwa lata pracy w lesie. W lagrze sowieckim nastawienie było na wyniszczenie człowieka przez katorżniczą pracę. Człowiek stawał się tanią siłą roboczą. Każdy był wykorzystywany do granic możliwości.

Przykładem człowieka, który musiał ciężko pracować i znosić ten ból, jest postać Gorcewa, zdemaskowanego w łagrze i skazanego przez samych więźniów na katorgę. Przez cały dzień ciężko pracował w lesie. Nic dziwnego, iż praca wykańczała go bardzo szybko i skutecznie, w końcu stracił przytomność podczas pracy.

Innym takim przykładem ciężkiej i przymusowej pracy jest historia opowiadająca o więźniu chorym na tzw. „kurzą ślepotę”. Choroba ta objawia się ślepnięciem po zmroku, a była powodowana brakiem tłuszczów w pożywieniu. Człowiek ten próbował ukryć swą chorobę, a do obozu trafił za rzekomy zamach na Stalina. W rzeczywistości jednak pracował jako urzędnik w biurze, i będąc pijanym założył się z kolegą, że od pierwszego strzału trafi w oko na portrecie, który znajdował się w sali. Później pokłócił się o jakąś drobnostkę z kolegą, który doniósł na niego, i został skazany na dziesięć lat więzienia. Przebywał w łagrze już od siedmiu lat. Kiedy w pewnym momencie odkryto jego wielką tajemnicę, jaką skrywał o swojej chorobie, wówczas został wysłany do brygady „lesorubów”, i wywieziono go do lasu. Oznaczało to dla niego pewną śmierć. Widząc, że nie ma on żadnych szans na przeżycie, doprowadziło go to do szaleństwa, i w konsekwencji uwierzył, że doprowadził do śmierci Stalina. Przyznał się więc do zbrodni, o którą go posądzano, chcąc w ten sposób usprawiedliwić swoje cierpienie, które było przecież bezpodstawne i bezsensowne, a tego właśnie on sobie nie chciał przypisać.

Obraz niewolniczej i katorżniczej pracy pojawia się również w opowiadaniach Borowskiego, który dokładnie opisuje rzeczywistość drugiej wojny światowej, z uwzględnieniem jak wyglądała praca. Opowiada, że Auschwitz był jednocześnie obozem pracy i obozem zagłady. Więźniowie pracowali nie tylko przy budowie baraków czy torów kolejowych. Powszechnym zajęciem był udział przy rozładowywaniu transportów czy w zapędzaniu ludzi do komory gazowej, którą kłamliwie nazywano „kąpielą". Rozładunkiem transportów zajmowała się „Kanada" - grupa Żydów przejmujących część mienia skazańców, głównie żywność i odzież, a następnie handlująca zagarniętym towarem. Przy gazowaniu i paleniu zwłok pracowało specjalne komando. Praca fizyczna była ciężka i wyczerpująca. Niedobór pożywienia sprawiał, że ludzie chorowali i stawali się osobami wyniszczonymi fizycznie i duchowo. Jeśli ktoś nie pracował efektywnie, nie dostawał dodatkowej porcji jedzenia, szkoda było marnować żywność na jednostki mało wydajne. By przetrwać, należało oszczędzać siły i udowadniać, że się pracuje, głównie wtedy, gdy w pobliżu znajdował się esesman. Praca wcale nie czyniła wolnym, jak głosiło hasło umieszczone nad bramą Auschwitz, lecz degradowała człowieka do roli niewolnika.

Motyw ciężkiej pracy odnajdziemy też w „Chłopach” - powieści Władysława Reymonta. Praca obok posiadania ziemi odgrywa w społeczności wiejskiej ogromne znaczenie. Jest ona źródłem utrzymania człowieka i ziemi, która nie może leżeć odłogiem i stawia swoje wymagania. Praca na roli wymaga przede wszystkim, dostosowania się do cyklu biologicznego przyrody, która dyktuje człowiekowi swoje warunki.

Jeden z głównych jej bohaterów - Maciej Boryna - jest najbogatszym gospodarzem we wsi. Z tego powodu cieszy się w społeczności wiejskiej dużym autorytetem. W jego przypadku samo posiadanie ziemi jest ważne, ale musi iść w parze z możliwością wykonywania ciężkiej pracy na polu i w zagrodzie. Jego przeciwieństwem jest córka Dominikowej, Jagna, dla której praca jest ciężką katorgą. Nie chce wywiązywać się ze swojej roli. Jagna, nieprzymuszana do pracy w gospodarstwie, traci poczucie więzi ze społecznością wiejską, popada w melancholię i momentami życie wydaje jej się bezsensowne. Syn Macieja – Antek, ciężko pracuje w gospodarstwie ojca, nie ma jednak satysfakcji z pracy, ponieważ nie ma własnej ziemi i jest od ojca uzależniony materialnie. Gdy przyjdzie mu wynajmować się do roboty w tartaku, okaże się, że jego dochody są zbyt małe, by utrzymywać siebie i rodzinę. Na wsi ludzie wynajmujący się jako siła robocza żyją bardzo skromnie lub w biedzie. Ci, którzy nie są zdolni do pracy, wegetują przy rodzinie lub idą na żebry.

Praca jest to pojęcie, które zazwyczaj kojarzy się z niechcianą udręką, czymś przymusowym, trudnym do zrobienia. Gustaw Herling-Grudziński przedstawia pracę w obliczu ciężkiej katorgi w bardzo trudnych warunkach. Dla autora praca jest ratunkiem do przetrwania. Władysław Reymont w swojej powieści również przedstawia motyw ciężkiej pracy. To właśnie ona ma wpływ na to, jak żyją mieszkance wsi. Albo uprawia sie pole, przy tym ciężko harując, albo czeka ich bieda, wegetacja, żebry. Jednakże, gdy człowiek zmuszany jest do jakiejkolwiek pracy, może być ona dla niego ciężarem nie do udźwignięcia, i doprowadzić go do bólu, załamania, wyczerpania fizycznego i psychicznego, a nawet do śmierci. Praca bardzo silnie oddziałuje na życie, psychikę, a także na losy każdego człowieka.