
Matura rozszerzona polski , próba 2016. Temat nr 1, na 90 procent
Temat 1. Nabożeństwo zawsze było i sądzę, że nadal jest czymś bardzo istotnym w życiu ludzi wierzących. Jest to pewnego rodzaju intymne zbliżenie z Bogiem i z tą cała sferą sacrum. Aczkolwiek nasz świat jest pełen indywidualizmu . Każdy może odczuwać to inaczej bądź po prostu w inny sposób do tego podchodzić- bardziej prywatny bądź może skomercjalizowany. Wybór należy do każdego z nas. Oczywiście kultura nabożeństw oraz sama religia przeżywały swój rozwój w XVII wieku, natomiast współczesność nie jest taka jak wcześniej.
Temat 1. Nabożeństwo zawsze było i sądzę, że nadal jest czymś bardzo istotnym w życiu ludzi wierzących. Jest to pewnego rodzaju intymne zbliżenie z Bogiem i z tą cała sferą sacrum. Aczkolwiek nasz świat jest pełen indywidualizmu . Każdy może odczuwać to inaczej bądź po prostu w inny sposób do tego podchodzić- bardziej prywatny bądź może skomercjalizowany. Wybór należy do każdego z nas. Oczywiście kultura nabożeństw oraz sama religia przeżywały swój rozwój w XVII wieku, natomiast współczesność nie jest taka jak wcześniej. Religia stała się zupełnie czymś innym. Właśnie to zjawisko, zjawisko, proces zmian ukazały nam : fragment powieści pt. „ Potop” Henryka Sienkiewicza oraz także fragment dzieła Joanny Bator pt. „Chmurdalia”. W swojej pracy fragm. Porównać do siebie te utwory oraz potwierdzić ich różność. Oczywiście, już na samym wstępie pragnę podkreślić fakt, iż dzieła pochodzą z zupełnie innych okresów, więc automatycznie znajdziemy tam inną mentalność czy chociażby język, którym autorzy się posługiwali. Henryk Sienkiewicz w swojej powieści oczywiście opisuje autentyczne wydarzenia z XVII wieku zwane potopem szwedzkim. Jest ekspansja szwedzka na Polskę. W początkowych fazach wojny, Polacy ponosili druzgocące klęski. Przyczyn klęsk było naprawdę wiele. Tych ważnych i mniej istotnych. Jednakże w przedstawionym fragmencie opisane jest nabożeństwo. Kościół jest pełen ludzi- owszem, można brać to jako oznakę, potwierdzenie trwającej wojny (Jak trwoga, to do Boga). Jednak i bez tego W XVII wieku Polacy byli zdecydowanie społeczeństwem religijnym, więc i bogobojnym. Bóg, kościół stawali się czymś nieziemskim- bytem, który wysłuchuje ich modlitwy oraz analogicznie, pomaga. Kontynuując, w czasie nabożeństwa wśród Polaków znikały wszystkie podziały stanowe- każdy był wobec siebie równy, nie tylko szlachta. Natomiast dzięki tak mnogiej obecności ludzie nie czuli dyskomfortu wynikającego z ucisku. Czuli siłę i potęgę! Duch obecny wśród nich budził ich, zagrzewał do bohaterstwa i walki. Później pojawia się Kmicic, jest to dowódca wojska litewskiego oraz polskiego. W głównej mierze to na niego spada ten ogrom boskości- mężczyzna zaczyna odczuwać łączność z sferą sacrum, z Matką Boską. Kiedy rozsunięto obraz w kościele, przedstawiający Maryję z dzieciątkiem szlachta, chłopi, wszyscy zdumieli, lecz! W jednej chwili zaczęto prosić o stawiennictwo, o obronę ze strony NMP. Tak. Matka Boska stała się naszą patronką. Wzięła nas pod obronę. Aczkolwiek to właśnie Kmicic nie mógł oderwać się od tego obrazu, jego dusza mknęła ku niemu, chciał poczuć tą sferę sacrum. W tym samym czasie zauważył również różnice między tym co go otaczało, a tym co tak naprawdę miało sens. „Czymże były te zwątpienia wobec tej ufności, której cała istotności, której cała istotność nie mogła pomieścić”. Obraz i styczność z nim uspokoiła go i jego naturę, zmuszona w tamtym czasie do zbijania, do rozlewania krwi. Stał się oazą spokoju. Całe te nabożeństwo stało się samoistnym transem dla Andrzeja Kmicica – nie wiedział co się działo i kiedy. Widział jedynie Maryję na obrazie. Joanna Bator w swój dziele pt. „Chmurdalia” po części przedstawia także styczność z Maryją. Jadzia- jedna z pielgrzymów oczywiście tuż przed wejściem do kaplicy, gdzie znajdował się obraz- ten z Jasnej Góry jest ostrzegana o kieszonkowcach. W końcu to idealny sposób by zarobić co nieco… Kiedy udaje się jej dotrzeć do obiektu nie ma czasu by nacieszyć się tą teoretycznie prywatną, intymną chwilą. Z tyłu prze na nią tłum, który także domaga się tej chwili. Lecz nie po to by się uspokoić, by przemyśleć sens życia. Ludzie pragną jedynie zdjęcia, dowodu iż tu byli. Nawet sama modlitwa straciła już sens nikt nie pała do niej szacunkiem. Jest jedynie zajmowaniem kolejki, stratą czasu. Jednak Jadwiga zdarzyła nacieszyć się tym widokiem- utożsamia NPM z boginią, pięknem, potęgą – co oczywiście… można by uznać za herezję. Lecz czy aby na pewno? Przecież to jedynie wyraz uczucia Jadwigi. Oczywiście kobieta odmawia krótką modlitwę oraz jest zmuszona do opuszczenie tego miejsca. Później udaje się do stóp klasztoru, jak się okazało tam też był mały posążek Matki Boskiej- ale nikt przy nim nie był. W końcu był ubogi, mniejszy, nie tak potężny jak Czarna Madonna. Więc po się tam zatrzymywać? Zdecydowanie w tekście Joanny Bator dostrzegamy komercjalizację naszego świata, a nawet religii. Już nie liczą się wartości, które płyną z nas, z naszego wnętrza oraz religijności. Licz się to, co duże, bogate, sławne i głośne. Oczywiście zarówno Henryk Sienkiewicz oraz Joanna Bator opisują klasztor w Jasnej Górze z Czerną Madonną. To jest właśnie te podstawowe podobieństwo. W dwóch fragmentach opisana jest także styczność i stosunek do Matki Boskiej- zarówno Pan Andrzej oraz Jadzia próbują skupić się na modlitwie, dążą do uzyskania styczności ze sferą sacrum- by odłączyć się od otaczającej rzeczywistości. Obecność obok nich tego obrazu budzi w nich odczucia inne niż zazwyczaj. To, że są tak naprawdę w miejscu świętym jeszcze bardziej pobudza ich emocje – nawet Jadwiga przez jakiś czas jest podobna do Kmicica. Staje się odizolowana – podziwia Matkę Boską. Lecz niestety mam wrażenie, iż jest to ułamek sekundy, jedynie przebłysk. Natomiast różnice pomiędzy tymi dwoma fragmentami wynikają głównie z tego, w jakim czasie powstały. Potop został wydany w XIX wieku, natomiast Joanna była autorką końca wieku XX. Więc zarówno zmieniła się rzeczywistość w której autorze tworzyli oraz otaczające ich realia czy nawet zmiana wartości. W XVII wiecznych realiach w czasie potopu szwedzkiego klasztor na Jasnej Górze tworzył niezwykła atmosferę. Atmosferę siły narodu, zjednoczenia i solidarności. Dzięki obronie tego klasztoru w 1655 roku stał się także symbolem narodowym, symbolem cudu otaczającego Polaków. A Matka Boska, nasza patronka została naszą siłą. Natomiast z drugiej strony, w „Chmurdali” nie widzimy już nic, co by pozostało z tego nastroju. Dzisiejszą rzeczywistość, nawet tą związaną z religią otacza demoralizacja, chociażby pod postacią kieszonkowców (w miejscach świętych) czy korupcją. Nawet z takiego cudu starano się zrobić coś publicznego, głośnego i oczywiście płatnego. XVII-wieczny czar prysnął. W „Potopie” główny bohater, Kmicic razem ze wszystkimi ludźmi w klasztorze przeżywa cud odsłonięcia obrazu, wczuwa się w nabożeństwo. Każdemu z ludzi udziela się ten kontakt z bytem o wiele wyższym od nich samych. Natomiast Jadwiga jest indywidualna- nikt nie łączy się z nią w modlitwie, nikt nie czuje sfery sacrum. A każdy próbuje jedynie dostać się do obrazu po to by zrobić zdjęcie, mieć dowód iż było się w takim miejscu- paradoks. Niestety nawet Jadwiga mimo pozornego indywidualizmu nie przeżywa tego co Pan Andrzej, która w czasie nabożeństwa wpada w samoistny trans. Bliskość Matki Boskiej właśnie tak na niego wpływa. Nie zdaje sprawy co się dzieje i kiedy, staje się oazą spokoju, jak już wcześniej mówiłam, lecz także przechodzi zmianę. Rozróżnia już kruchość tego otaczającego go świata w porównaniu z tym, co czego go później. A Jadwiga? Modli się… O zmarłych, Zdrowaś Maryjo. Lecz pozbawiona jest tego mentalnego wyrazu modlitwy. Robi to, bo tego potrzebuje nie zważając przy kim to robi- Madonna staje się odbiorcą tych próśb, lecz Jadwiga nie do końca rozumie co to za postać. Kolejną, rzucającą się w oczy różnicą jest pojmowanie właśnie postaci Matki Boskiej. W „Potopie” jest patronką, obrońcą Polaków , jest czymś dla nich po prostu najważniejszym i świętym. Sądzę, że wtedy Maryja była dla nich po prostu całą religią, wiarą i nadzieją. Jadwiga widzi w niej tylko piękno, boginię , nie utożsamia jej z czymś świętym i duchowym. Chce nadać jej prywatne znaczenie i przeżycie. Sądzę, że podałam większość różnic między tymi tekstami, przynajmniej tych najważniejszych oraz najistotniejszych. Ostatecznie pragnę podkreślić fakt, iż różnice wynikały głównie z tego kiedy dzieła powstały. XIX – wieczny „Potop” Oraz Xx wieczne dzieło Joanny Bator nie może być takie same skoro autorów otaczał inny realia, przeżycia czy okoliczności tworzenia. Mimo to możemy dostrzec pewną analogię. Chociażby to, iż opisywany jest ten sam obraz, w tym samym miejscu. Zdecydowanie, Jasna Góra obrosła cudami i legendą. Jednak Matka Boska, mimo znajdowania się w tym samym miejscy jest traktowana inaczej. P pierwsze jest patronką, obrońcą , matką, a po drugie jest środkiem sławy i zarobku. Sadzę, iż po analizie tych dwóch tekstów zdecydowanie mogę podkreślić upadek religijności. Wiara przestałą się liczyć w imię piękna oraz komercji.
