
Jak żyć
Ostatnio byłam z wizytą u mojego dobrego kumpla Mateusza, który zajmuje się psychologią osiągnięć. Uczy ona jak myśleć i działać, aby w życiu było nam miło, przyjemnie i aby co najważniejsze- realizować się według własnych założeń i marzeń. Od wielu lat w Polsce troska o rozwój osobisty staje się coraz bardziej popularna i dzisiaj większość firm szkoli swoich pracowników z zakresu efektywnej komunikacji i skutecznego budowania relacji. Spędziliśmy z Mateuszem dużo czasu, rozmawiając na temat tego, co w życiu osób z szołbiznesu jest dla nich zawsze największym wyzwaniem: jak pozostać sobą, będąc bombardowanym tak ogromną ilością skrajnych opinii na swój temat.
Ostatnio byłam z wizytą u mojego dobrego kumpla Mateusza, który zajmuje się psychologią osiągnięć. Uczy ona jak myśleć i działać, aby w życiu było nam miło, przyjemnie i aby co najważniejsze- realizować się według własnych założeń i marzeń. Od wielu lat w Polsce troska o rozwój osobisty staje się coraz bardziej popularna i dzisiaj większość firm szkoli swoich pracowników z zakresu efektywnej komunikacji i skutecznego budowania relacji.
Spędziliśmy z Mateuszem dużo czasu, rozmawiając na temat tego, co w życiu osób z szołbiznesu jest dla nich zawsze największym wyzwaniem: jak pozostać sobą, będąc bombardowanym tak ogromną ilością skrajnych opinii na swój temat. Bo z jednej strony oznacza to podążanie za głosem intuicji i własnego serca, a z drugiej strony to ciągła analiza tego jak jestem postrzegana przez media i ludzi, co jest nieodzownym elementem mojego zawodu. Wiem coś o tym :)
Mateusz mówi, że każdy z nas żyje w dwóch światach. Pierwszy nazywa się JA. To świat, w którym słuchamy tego co czujemy i realizujemy cele, które sobie założyliśmy. Ale istnieje jeszcze ten drugi świat, czyli INNI. No i tutaj mamy pełno “wujków dobra rada”. Wielu z nich jest przekonanych, że wie co jest dla nas dobre, a ludzie na ulicy, których nigdy w życiu nie spotkaliśmy mają na nasz temat wyrobione zdanie. Te dwa światy są ze sobą często sprzeczne, przez co tak wielu z nas żyje w konflikcie: Czy iść za głosem serca, czy też słuchać i robić to, co radzą mam inni?
Zapytałam więc Mateusza, czy jest jakiś sposób, aby połączyć te dwa światy? Od kiedy funkcjonuję w swoim zawodzie, mam dookoła siebie wielu doradców, zarówno tych profesjonalnych, jak i “wujków dobra rada”. Przypomina mi się sytuacja, kiedy lata temu jeden PR- owiec proponował mi, żebym została w Polsce drugą Paris Hilton i chodziła z pieskiem pod pachą.
Często też słyszę, jak powinnam się ubierać, czesać, malować itd. Szczerze - nie zawsze mam na to ochotę i nie zawsze czuję, że jest to spójne ze mną. To samo dotyczy muzyki, czy teledysków, które nagrywam i wielu innych rzeczy, które robię publicznie. I jak tu nie zwariować?
Jednak ten problem, jak twierdzi Mateusz mamy wszyscy. Każdy z nas w gruncie rzeczy czuje, kiedy jest sobą, a kiedy nie. I podobnie, to co było kiedyś dla nas dobre, nie musi być dobre dla nas teraz. A to dlatego, ze przez cały czas ewoluujemy w zależności od zmian w świecie zewnętrznym - sami też się zmieniamy.
I coś w tym jest. Kiedy słucham swoich piosenek sprzed paru lat, czy patrzę na swoje stare zdjęcia, to myślę, że dziś nie zrobiłabym tego w taki sposób. I zdarza mi się mieć o to do siebie pretensje. Ale przecież nie możemy mieć do siebie pretensji, że w szkole przejmowaliśmy się rzeczami, które teraz, z większej perspektywy nie mają żadnego znaczenia. Ważne jest by umieć godzić się na zmiany i nową (lub nowego) siebie.
Chociażby tak, jak zrobiła to Agnieszka Chylińska, która na przestrzeni lat zmieniła się ze zbuntowanej, przeklinającej na scenie, chodzącej w glanach mrocznej królowej rocka, w atrakcyjną kobietę w szpilkach i śpiewającą piosenki o miłości.
