
"Nie strwożą słowa kogo czyn nie straszył"
Zdanie „Nie strwożą słowa kogo czyn nie straszył” oznaczają, że jeśli ktoś zrobił coś nie bojąc się konsekwencji swego czynu, to nie wystraszy się również gróźb. Nie zawstydzają go także żadne słowa nagany i będzie on kontynuował działanie. W literaturze i innych tekstach kultury można znaleźć potwierdzenie tego stwierdzenia. Przykładem takiej postawy jest Valentine Morgenstern – bohater powieści Cassandry Clare „Dary Anioła”. Próbuje on stworzyć za pomocą Kielicha więcej Nocnych Łowców (polujących na demony ludzi z domieszką krwi anielskiej).
Zdanie „Nie strwożą słowa kogo czyn nie straszył” oznaczają, że jeśli ktoś zrobił coś nie bojąc się konsekwencji swego czynu, to nie wystraszy się również gróźb. Nie zawstydzają go także żadne słowa nagany i będzie on kontynuował działanie. W literaturze i innych tekstach kultury można znaleźć potwierdzenie tego stwierdzenia. Przykładem takiej postawy jest Valentine Morgenstern – bohater powieści Cassandry Clare „Dary Anioła”. Próbuje on stworzyć za pomocą Kielicha więcej Nocnych Łowców (polujących na demony ludzi z domieszką krwi anielskiej). Jest to bardzo ryzykowne posunięcie, gdyż zwykli ludzie zwani Przyziemnymi rzadko pozostają przy życiu po przemianie i naniesieniu na ich ciało odpowiednich run. Valentine pragnie także „oczyścić rasę Nocnych Łowców”. Oznacza to zabicie członków nieprawidłowo jego zdaniem działającej rady Nefilim – Clave oraz wszystkich mających jakikolwiek związek z najbardziej znienawidzonymi przez niego istotami – Podziemnymi (wilkołaki, wampiry itp.). Morgenstern nie chce słuchać ani bliskich, ani dawnych przyjaciół. Lekceważy on ich ostrzeżenia przed konsekwencjami złowieszczych planów i buduje swoją wizję świata. Niewzruszenie dąży do celu nie bacząc na krzywdę innych. Gotów jest poświęcić nawet własną rodzinę. Nie są zresztą to dla niego pierwsze ofiary. Wielu Nocnych Łowców zginęło z jego ręki w Powstaniu. Kolejną postacią potwierdzającą swoim zachowaniem te słowa jest Jean de Ponthieu - bohater trylogii Cecilii Randall pt. „Hyperversum”, której akcja rozgrywa się w niebezpiecznej XII-wiecznej Francji. Jean jako młody chłopak dopuścił się zdrady ojczyzny. Jego brat – Guillaume nie chce aby ta sprawa zyskała rozgłos rzucając na jego ród cień hańby, więc zamyka zdrajcę w klasztorze. Jednak w wieku trzydziestu lat mężczyzna opuszcza zakon, by poślubić podopieczną brata – Isabeu. Otrzymał ostrzeżenie od Guillaume, który ma nadzieję, że pobyt w klasztorze zmienił kolaboranta, ale nadal nie ufa mu do końca. Mimo przestrogi Jean spiskuje przeciwko ojczyźnie z Anglikami. Lekceważy on słowa starszego brata i tak jak przed laty nie obawia się konsekwencji swojej zbrodni. Przykładem tego, że słowa nie przestraszą tego, kto nie bał się czynu jest także fragment rosyjskiego filmu historycznego opartego na faktach pt. „Admirał”. Akcja rozgrywa się w porewolucyjnej Rosji. Oddział zwykłych żołnierzy prowadzi grupę oficerów nieświadomych tego, co ma za chwilę się zdarzyć. Kiedy docierają na miejsce żołnierze ładują broń. W dole ścielą się ciała ludzi ubranych w oficerskie mundury. Przez twarze skazańców przebiega cień strachu i zaskoczenia. Próbują tłumaczyć swoi oprawcom, że jest wojna i powinni wspólnie walczyć z wrogiem, a nie zabijać się nawzajem. Muszą działać razem, by wygrać. Zabójcy jednak nie słuchają oficerów. Beznamiętnie wykonują niepierwszy już wyrok na swoich dowódcach. Admirał zostaje zakłuty bagnetami, a pozostali rozstrzelani. Powyżej przedstawione argumenty potwierdzają prawdziwość stwierdzenia „nie strwożą słowa kogo czyn nie straszył”. Jeśli człowiek nie boi się konsekwencji tego, co robi i nie wzrusza go wyrządzona przez jego działania krzywda, to czy przestraszą go słowa? Zdecydowanie nie.
