Czy samotność jest zrządzeniem losu, czy też świadomym wyborem człowieka?

Ciężko powiedzieć czy samotność to zrządzenie losu czy świadomy wybór. Historia Lebbrosa mówi, że to zrządzenie losu w postaci choroby, która uniemożliwia kontakt z innymi nie narażając ich na niebezpieczeństwo. Ale istnieje samotność, na którą decyduje się wędrowiec podróżujący sam po całym świecie. Może to być dar jak i przekleństwo, to my decydujemy jak i kiedy może nas odwiedzić. Samotność jest to uczucie, które towarzyszy każdemu z nas w gorszych chwilach.

Ciężko powiedzieć czy samotność to zrządzenie losu czy świadomy wybór. Historia Lebbrosa mówi, że to zrządzenie losu w postaci choroby, która uniemożliwia kontakt z innymi nie narażając ich na niebezpieczeństwo. Ale istnieje samotność, na którą decyduje się wędrowiec podróżujący sam po całym świecie. Może to być dar jak i przekleństwo, to my decydujemy jak i kiedy może nas odwiedzić. Samotność jest to uczucie, które towarzyszy każdemu z nas w gorszych chwilach. Każdy człowiek czasami tego doświadcza mimo tego, że mogą go otaczać znajomi czy nawet najlepsi przyjaciele. Niektórzy potrzebują zostać sam na sam, gdy im się coś nie układa, a jeszcze inni, będąc wśród najbliższych osób, mogą czuć się nierozumiani.

Lebbroso pochodził z małego księstwa Oneglia i choć nie wiadomo, w jakim był wieku sądzono, że nie miał on więcej niż 20 lat. Był trędowaty, przez co przewieziono go do wieży, w której miał umrzeć i jedyny kontakt, jaki miał z drugim człowiekiem to ten, kiedy przywozili mu żywność ze szpitala.

Do czasu, gdy po 15 latach w wieży pojawił się oficer wojsk sabaudzkich. Wszedł on tam, gdyż zauważył przez uchyloną furtkę piękny ogród, po którym został oprowadzony po krótkiej rozmowie z właścicielem. Rozmawiali oni o codziennych czynnościach trędowatego, który opowiadał, że latem zajmuje się pielęgnacją ogrodu zaś zimą, gdy przychodzi mróz, wyrabia koszyki i maty.

Lebbroso był samotny nie ze swojego wyboru. Z obawy przed zarażeniem innych unikał kontaktu z ludźmi. Nie raz wymykał się i chodził po okolicznych polach, lecz gdy kogoś go zobaczył, natychmiast się ukrywał. Pomimo tego, że bardzo chciał kogoś spotkać i z kimś porozmawiać.

Podsumowując, samotność nie zawsze może być jedynie kwestią dobrowolnego wyboru. W przypadku bohatera Gustawa Herlinga-Grudzińskiego nie była to jego dobrowolna decyzja. Choć wydaje mi się, że nigdy nie pogodził się z takim stanem rzeczy.