Sytuacja demograficzna w Polsce.

Różnorodne dane statystyczne, wskazują na to, że w Polsce z roku na rok rodzi się coraz mniej dzieci czego następstwem jest pozycja naszego kraju w górnej części listy najszybciej wymierających krajów na świecie. Taka tendencja wynika z wielu różnych czynników, o których opowiem szerzej w dalszej części mojej pracy, a które wiążą się z określonymi skutkami społecznymi, ekonomicznymi i obyczajowymi. Zastanowię się także nad przyczynami coraz niższej dzietności Polaków oraz ich konsekwencjami w czasie.

Różnorodne dane statystyczne, wskazują na to, że w Polsce z roku na rok rodzi się coraz mniej dzieci czego następstwem jest pozycja naszego kraju w górnej części listy najszybciej wymierających krajów na świecie. Taka tendencja wynika z wielu różnych czynników, o których opowiem szerzej w dalszej części mojej pracy, a które wiążą się z określonymi skutkami społecznymi, ekonomicznymi i obyczajowymi. Zastanowię się także nad przyczynami coraz niższej dzietności Polaków oraz ich konsekwencjami w czasie. Jak wynika z danych podanych w 2015 roku przez Europejski Urząd Statystyczny tzw. Współczynnik dzietności, który określa liczbę dzieci przypadających średnio na jedną kobietę wynosił w Polsce, w 2014 roku 1,23, a jak przewidują demografowie wymienialność pokoleń zapewnił by czynnik wynoszący 2,15. To oznacza, że jeżeli wartość tego czynnika w Polsce będzie utrzymywała się na obecnym poziomie przez dłuższy czas, w 2050 roku Polaków będzie mniej o 30 milionów. Co gorsze, demografowie wskazują, że wskaźnik dzietności może się nawet jeszcze bardziej obniżyć. W 2015 roku w Polsce urodziło się ok. 380 tyś. Dzieci, a czasie tzw. szczytu demograficznego- chociażby w 1983 roku- na świat przyszło 700 tyś. noworodków. Obecnie najszybciej przybywa emerytów, natomiast ludzi w wieku produkcyjnym i rozrodczym znacząco ubywa. Jeśli chodzi o faktyczne przyczyny niżu demograficznego, muszę zacząć od podziału ich na dwie kategorie: zewnętrzne i wewnętrzne. Czynniki zewnętrzne to te, które wiążą się z ogólnoświatowymi zmianami kulturowymi w stylu i sposobie życia, postępującą globalizacją i coraz szybszym rozwojem najnowszych technologii, zaś przyczyny wewnętrzne odnoszą się do sytuacji ekonomicznej, społecznej i politycznej w kraju. Jako pierwsze omówię przyczyny zewnętrzne, trzeba tu zwrócić przede wszystkim uwagę na przesunięcie się w czasie okresu, w którym kobieta rodzi dziecko. Dawniej kobiety rodziły dzieci w najlepszym do tego okresie tzn. w wieku 20-24 lat; obecnie granica ta przesunęła do pułapu 25-29 lat. Taka zmiana jest skutkiem chęci osiągnięcia stabilizacji finansowej przez młodych ludzi, aby móc później wychowywać dzieci w odpowiednich warunkach. Opóźniając przyjście na świat przyjście pierwszego dziecka para traci równocześnie możliwość posiadania więcej niż trójkę, czwórkę dzieci (niestety nie można oszukać zegara biologicznego). W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat zmieniło się także podejście kobiet do wykształcenia, toteż przed skończeniem studiów matki nie myślą o zajściu w ciążę. Dziecko oznaczałoby trudności z nauką i uczęszczaniem na zajęcia. Na początku lat 90 tylko 5% matek posiadało wyższe wykształcenie, obecnie już co trzecia mama cieszy się posiadanym dyplomem ukończenia szkoły wyższej. Dane statystyczne wskazują że najwięcej dzieci rodzi sie w formalnych związkach małżeńskich, natomiast w Polsce postępuje laicyzacja społeczeństwa oraz coraz częstsze życie w konkubinacie- w takich związkach raczej nie rodzi się wiele dzieci, a te które rodzą się w związkach formalnych nie rekompensują „strat”. Zwiększyła się również świadomość medyczna i żywieniowa osób starszych, które w przeciwieństwie do tych z przed kilkudziesięciu lat wiedzą jak wiele znaczy zbilansowana dieta, dobra opieka medyczna oraz spora dawka ruchu na świezym powietrzu. Seniorzy mają zapewnioną odpowiednią opiekę zdrowotną i w aptece mogą kupić potrzebne leki, co wraz z postępującym rozwojem nauk medycznych obniża wiek umieralności i doprowadza do starzenia się społeczeństwa. W 2012 roku statystyczny mężczyzna umierał w wieku 71,5 lat, a kobieta dożywała 80 lat, przy czym 50 lat wcześniej mężczyźni żyli średnio zaledwie nieco ponad 55 lat, a kobiety 62 lata. Co do czynników wewnętrznych to największy wpływ na demografię Polaków ma sytuacja polityczna i ekonomiczna naszego kraju. Zacznę od emigracji zarobkowej młodych ludzi, którzy opuszczają ojczyznę w poszukiwaniu pracy. W 2014 roku na obczyźnie znajdowało się 3 mln 60 tys. obywateli Rzeczpospolitej, z czego największy odsetek zasilił Wielką Brytanię (700 tys. osób), Niemcy, (470 tys.) i Irlandię (120 tys.). Co więcej, tendencja w emigracji Polaków wzrasta, ponieważ w roku 2013 z kraju wyjechało o 60 tys. mieszkańców więcej niż rok wcześniej. Emigracja zarobkowa wynika z braku pracy w Polsce dla osób dopiero co wchodzących na rynek pracy. Statystyki GUS-u wskazują, że wśród grupy ludzi w wieku 18-25 bezrobocie przekracza 30%, co oznacza brak stabilizacji finansowej, a ona z kolei wiąże się z odłożeniem w czasie narodzin dziecka. Młodzi Polacy nie rozmnażają się, ponieważ większość z nich nie byłaby w stanie utrzymać dziecka na poziomie stopy życiowej, jaką oczekuje dla niego i dla siebie. Mediana wynagrodzenia dla absolwentów szkół wyższych w 2014 roku wynosiła bowiem nieco ponad 2 tys. zł netto w przypadku mężczyzn i prawie 1,7 tys. zł dla kobiet, co oznacza, że ponad 50% osób po studiach ma właśnie takie pensje. Są to na tyle niskie stawki, że młodzi ludzie, którzy przecież sami otwarcie deklarują, że dążą do stabilizacji finansowej, nie mają dużych szans na utrzymanie nawet jednego dziecka zgodnie ze swoimi ambicjami i oczekiwaniami, nie mówiąc o większej liczbie. Należy zauważyć, że podane dane dotyczą osób najlepiej wykształconych, dlatego można domniemywać, że u Polaków z gorszym wykształceniem sytuacja finansowa wygląda jeszcze gorzej. Największym problemem jest fakt, że młodzi Polacy w istocie chcą rodzić dzieci i posiadać duże potomstwo, do czego przyznają się w badaniach CBOS-u, które mówią, iż połowa respondentów w wieku do 30 lat chciałaby mieć dwójkę dzieci, co czwarty – trójkę, 10% – czwórkę, a tylko 4 osoby na 100 wskazują, że nie zamierzają mieć potomstwa. O tym, że młodzi Polacy chcą, ale z powodów finansowych nie są skorzy, aby mieć dzieci, świadczy fakt, że wśród Polek znajdujących się na emigracji w Wielkiej Brytanii wskaźnik dzietności wynosi aż 2,5, czyli aż 2 razy więcej niż w Polsce. Myślę, że najlepiej widocznym skutkiem wymierania polskiego społeczeństwa mogą być zmiany w obowiązującym systemie ubezpieczeń społecznych. Bazuje on bowiem na redystrybucji środków, polegającej na tym, że osoby pracujące, czyli będące w wieku produkcyjnym, finansują emerytury i renty tym, którym się ona należą, dlatego im mniej pracujących, młodych ludzi znajduje się w kraju, tym więcej pieniędzy potrzeba na wypłaty bieżących emerytur. Kiedy granica zostanie przekroczona i bieżące składki nie starczą na wypłatę świadczeń dla seniorów, system się załamie lub będzie potrzebował nowych źródeł finansowania, co będzie się wiązać z koniecznością podwyżki składek. Gruntownej zmianie musi ulec również system opieki zdrowotnej, ponieważ przy obecnym trendzie demograficznie w ciągu kilku-kilkunastu lat okaże się on niewydolny i nie zaspokoi potrzeb medycznych coraz większej liczby schorowanych, starszych osób.