Esej "Miłość czy zakochanie"

Ostatnio z braku zajęć zaczęłam się zastanawiać: czym właściwie jest miłość? Może to jakieś tymczasowe zaćmienie mózgu w wpływające na nas w ten przedziwny sposób? A nie, zaraz! Przecież miłość jest „wieczna” nie tymczasowa. Więc może zakochanie? Zakochać możemy się wiele razy a kochać naprawdę tylko raz, tak przynajmniej gdzieś przeczytałam. Jednak nie ważne, czy jesteśmy zakochani czy miłujący. W tym konkretnym momencie nie ma to dla nas znaczenia. Ważne jest to że jesteśmy z tą osobą.

Ostatnio z braku zajęć zaczęłam się zastanawiać: czym właściwie jest miłość? Może to jakieś tymczasowe zaćmienie mózgu w wpływające na nas w ten przedziwny sposób? A nie, zaraz! Przecież miłość jest „wieczna” nie tymczasowa. Więc może zakochanie? Zakochać możemy się wiele razy a kochać naprawdę tylko raz, tak przynajmniej gdzieś przeczytałam. Jednak nie ważne, czy jesteśmy zakochani czy miłujący. W tym konkretnym momencie nie ma to dla nas znaczenia. Ważne jest to że jesteśmy z tą osobą. Że odliczamy czas do następnego spotkania. Nie możemy się go doczekać. Jedna z dobrze znanych mi osób powiedziała, że : Zakochujemy się w swoim odbiciu w czyichś oczach. Chyba jest w tym sporo prawdy. Jednak zakochujemy się w kimś także za coś. Jeśli jednak to miłość to kochamy kogoś, a nie jakąś cechę. Bo przecież na przykład wygląd ulega zmianie. Jeśli ktoś zmieni styl ubierania, może automatycznie przestać być dla nas atrakcyjny. Czytając książkę „Ogon Kici” zaczęłam się też zastanawiać nad tym, czy miłość zna wiek swej „drugiej połówki”. Dla mnie wydaję się nie stworzone że osiemnastoletnia dziewczyna mogła zakochać się bądź pokochać mężczyznę w wieku swojego ojca. Ale autorka świetnie opisała pojęcie kochania: „Kocha się po prostu, bez powodu. Człowiek nie jest samochodem, który psuje się zawsze z jakiegoś powodu. Ja się zepsułam bez powodu. Wiem, że to bezsensowne i wbrew logice, ale nie potrafię przestać.” Jest to bardzo celne stwierdzenie. Gdy się zakochujemy przestajemy dostrzegać wady obiektu, który nam się że tak powiem podoba. Nie widzimy lub nie chcemy tego widzieć. Jeśli tylko czyni nas to szczęśliwymi, nic innego się nie liczy. Ważne jest to, by efekt trwał długo. W okresie dojrzewania zakochujemy się i odkochujemy wiele razy. Za każdym razem możemy myśleć: „Tak! To właśnie to, czego szukałam! Już nigdy się nie rozstaniemy!” i inne głupoty. Ale zaraz jakaś wada wydostaje się na światło dzienne i coś nam zaczyna nie odpowiadać. Przeklinanie, chorobliwa zazdrość, za dużo mówi, pije alkohol lub bierze coś (niestety całkiem często się to zdarza) i koniec murowany. Ale działa to też w odwrotną stronę. Jeżeli ktoś nas kocha, można go nakłonić do rzucenia nałogu lub jakoś na niego wpłynąć. Może się to dobrze skończyć, jednak o wiele częściej kończy się złamanym sercem jednej lub drugiej „połówki”. Jestem dość sceptycznie nastawiona do tej całej miłości, ponieważ już parę razy musiałam pomagać sklejać takie serduszka. To kolegi, to koleżanki. Wiem, jak niektórzy to przeżywają, czasem pierwsza miłość jest naprawdę bolesna. Ale nieważne, jak bardzo, zawsze zostaje w pamięci na bardzo długo, jeśli nie na zawsze.