Znaczenie podróży Kordiana

„Kordian” to dramat romantyczny Juliusza Słowackiego wydany po raz pierwszy anonimowo we Francji w 1834 roku, czyli już po upadku powstania listopadowego. Poeta pisał swój utwór przez rok. Stał się on elementem ideowo-artystycznej polemiki z autorem III części „Dziadów”, Adamem Mickiewiczem, i próbą sformułowania własnego programu polityczno-historiozoficznego. Postać Kordiana powstała całkowicie na potrzeby utworu. Jego imię zostało utworzone przez Słowackiego i oznacza „dający serce”. Kordian, będący postacią dynamiczną, przechodzi przemianę od „dziecięcia wieku” i nieszczęśliwego kochanka po romantycznego spiskowca i przywódcę, co jest wynikiem jego podróży po Europie i konfrontacji wyobrażeń na temat świata z rzeczywistością.

„Kordian” to dramat romantyczny Juliusza Słowackiego wydany po raz pierwszy anonimowo we Francji w 1834 roku, czyli już po upadku powstania listopadowego. Poeta pisał swój utwór przez rok. Stał się on elementem ideowo-artystycznej polemiki z autorem III części „Dziadów”, Adamem Mickiewiczem, i próbą sformułowania własnego programu polityczno-historiozoficznego. Postać Kordiana powstała całkowicie na potrzeby utworu. Jego imię zostało utworzone przez Słowackiego i oznacza „dający serce”. Kordian, będący postacią dynamiczną, przechodzi przemianę od „dziecięcia wieku” i nieszczęśliwego kochanka po romantycznego spiskowca i przywódcę, co jest wynikiem jego podróży po Europie i konfrontacji wyobrażeń na temat świata z rzeczywistością. Kordiana poznajemy jako piętnastoletniego przedwcześnie dojrzałego chłopca, który daży nieodwzajemnioną miłością starszą od siebie o kilka lat Laurę. Jest niezwykle wrażliwym i delikatnym nastolatkiem przeznaczającym wolny czas na rozważanie swojej egzystencji. Samobójcza śmierć jego przyjaciela i jesienny krajobraz stają się inspiracją do monologu. Wszystkie zjawiska - zmiana pór roku i obumieranie natury – kojarzą mu się ze śmiercią, np. „Patrzę na kwiatów skonanie”. Widzi trawy jako „skrzepłe”, chrzęszczące od szronu, niebo jest w jego oczach pobladłe – przyroda jest pozbawiona życia i poddana degradacji. Nawet róża jest dla niego jak symbol anioła śmierci. Świat zostaje zdeterminowany przez pryzmat jego pesymistycznej osobowości i przeżywanych emocji. Kordian czuje dotkliwy smutek, obserwacje pogłębiają jego pesymistyczny nastrój: „Myśl śmierci z przyrodzenia w duszę się przelewa”. Chłopiec czuje wewnętrzne rozdarcie, przepełniającą go burzę skrajnych emocji: „Ja sam […] Sto we mnie żądz, sto uczuć, sto uwiędłych liści”. Kordian cierpi, ponieważ nie może odnaleźć celu i sensu życia, a także nie umie nazwać swoich uczuć. Ostatecznie prosi Boga o odebranie jego smutku. Wypowiada słowa: „Daj życiu duszę i cel wyprorokuj”. Kordian odczuwa bliżej nieokreślony metafizyczny ból, bezsilność bez określonych podstaw, czyli Weltschmerz. Dodatkowo jest labilny pod względem emocjonalnym. W jednym momencie czuje siłę, moc, chce być jak Kolumb i odkrywać nowe horyzonty, ale zaraz po tym traci wiarę w siebie. Jest przekonany o swojej alienacji i świadomość własnej inności: „Gdzie ludzie oddychają, ja oddech utracam”. Imię „Kordian” pozostaje imieniem znaczącącym, gdyż dominantą osobowości chłopca pozostaje uczuciowość, serce. W końcu chłopak zadaje sobie pytanie będące parafrazą „Hamleta” Szekspira: „żyć? Alboli nie żyć?”. Z pomocą nadchodzi Grzegorz, sługa opiekujący się Kordianem we dworku, w którym mieszkał. Poczciwy starzec czuje się silnie związany z chłopcem i w przeciwieństwie do niego ma duże doświadczenie życiowe. Opowiada młodzieńcowi trzy historie, które miały wzbudzić w nim chęć do życia. Pierwsza ukazywała losy biednego Janka, który trafił na dwór króla, a dzięki swojej ciężkiej pracy (szył doskonałe buty dla psów) zyskał sympatię władcy i szybko awansował, aż stał się panem. Pozostałe dwie opowieści były relacjami z wypraw wojennych Grzegorza. Jedna opowiadała o walkach pod egipskimi piramidami, a druga o bohaterskim czynie pana Kazimierza, który w wojnie przeciwko Baszkirom rzucił się w pojedynkę na ich przywódcę, wsadził głowę Baszkira między „dwie kry” unoszące się po wodzie i w ten sposób tatarski dowódca „stracił” głowę. Kordian zazdrości Grzegorzowi energii i wartości, z którymi związał swoje życie. Widzi też swoją inność w zetknięciu ze sługą. Odmienność dostrzega także podczas rozmowy w ogrodzie ze swoją ukochaną Laurą. Pisał o niej miłosne wiersze i poetyzował swoją pierwszą miłość. Starsza od niego dziewczyna nie traktowała go poważnie. Nie zwracała uwagi na jego uczucia, względy, ani na wyraźne sygnały o samobójstwie, które jej dawał. Lekceważąco potraktowała monolog chłopca o miłości i samotności. W przeciwieństwie do niego była racjonalna i przyziemna: „Kordian ma piękną przyszłość, talenta, zdolności…”. Nie rozumie ponurego przsposobienia młodzieńca i daje mu do zrozumienia, że nie jest jego „bratnią duszą”. W nocy Laura czyta w swoim pokoju wiersz Kordiana wpisany w jej pamiętniku. Przeczuwa zbliżającą się tragedię i zaczyna niepokoić się o chłopca, który jeszcze nie wrócił ze spaceru. Ma wyrzuty sumienia pogłębione lekturą słów bohatera. Okazuje się, że Kordian podjął próbę samobójczą. Ostatnie słowa I aktu to kwestia Grzegorza: „Nieszczęście! Oh nieszczęście! panicz się zastrzelił!”. Kordian w pierwszym akcie dramatu pozostaje „dziecięciem wieku”, czyli typem bohatera romantycznego, którego cechuje poczucie pustki, bezsilność, dręczące myśli samobójcze – „choroba wieku”. Między aktem pierwszym a drugim następuje luka czasowa. Jest rok 1828 , a Kordian, po nieudanej próbie samobójczej i upływie kilku lat, postanawia stać się „Wędrowcą”. Młody mężczyzna podejmuje podróż, której celem jest skonfrontowanie wyobrażeń o świecie ze stanem faktycznym. Źródłem jego wcześniejszych wyobrażeń była literatura – zwraca się nawet z pretensją do Szekspira, podczas czytania w Dover „Króla Leara”, o to, że świat literatury jest całkiem inny niż rzeczywisty, a granica między tymi światami – wręcz nie do przebycia. Pierwszym punktem jego podróży staje się James Park w Londynie. Spotyka w nim Dozorcę, który podchodzi do niego, by pobrać opłatę. Jest to całkiem przypadkowe spotkanie z neutralną osobą, która w pierwszym momencie myśli, że Kordian jest lordem, bo płaci za jedno krzesło jak za trzy. Nawiązuje się rozmowa, a Kordian pyta się Dozorcy o tajemniczego mężczyznę, który przesiaduje w parku, ponieważ widzi w nim romantyka, człowieka mającego problemy egzystencjalne, uczuciowe. Rozmówca rozwiewa jego przypuszczenia i mówi, że to tylko dłużnik, ktory ukrywa się przed prawem. Jest to dowodem na to, że Kordian żyje we własnym świecie i nie ma pojęcia o tym, jakimi prawami rządzi się ten prawdziwy. Bohater dowiaduje się o wszechwładzy pieniądza w ludzkim świecie. Dowiaduje się, że pieniądze lub ich brak mogą determinować tryb życia człowieka, jego nastawienie do świata. Na odchodnym Dozorca poleca Kordianowi różne usługi swoich krewnych, gdyż ma go za osobę bogatą: „ Mam honor mu polecić siebie, moich braci…/Jeden, jak ja, przedaje krzesła w parlamencie,/Drugi, jak ja, przedaje groby w Westminsterze;/ Trzeci robi na przedaż herbowe pieczęcie”. Tym samym Dozorca podważa znaczenie angielskiej arystokracji – dzięki płatnym fałszerstwom można zdobyć szlachectwo. Kordian dowiaduje się, że w prawdziwym świecie za pieniądze można kupić dosłownie wszystko. Drugi etap romantycznej wędrówki Kordiana ma miejsce we Włoszech. Bohater spotyka się w willi z Wiolettą. Najprawdopodobniej piękna dziewczyna jest kurtyzaną, która utrzymuje się dzięki bogatym mężczyznom. Zostaje również kochanką Kordiana. W pewnym momencie mężczyzna postanawia sprawdzić, czy Włoszka rzeczywiście go kocha. Opowiada mu ona o wielkim uczuciu, które okazuje się jednak fałszywe, bo gdy Kordian okłamuje ją o tym, że przegrał cały majątek w karty, jej sposób mówienia o uczuciach diametralnie się zmienia i jednoznacznie stwierdza: „Przegrałeś moje serce razem z klejnotami!!/Nędza! nędza mię czeka!…”. Wioletta przeklina go i każe mu jechać „do diabła”. Kordian postanawia urządzić mistyfikację i udaje, że z całego majątku pozostały mu cztery złote podkowy, za które chce urządzić cztery uczty pełne przepychu, po czym popełnić samobójstwo. Gdy w drodze okazuje się, że koń Kordiana zgubił złote podkowy (a był to jedyny powód, dla którego kobieta wyruszyła z nim w drogę) - Wioletta opuszcza Kordiana, żeby szukać drogocennej zguby, która nawet nie istniała. W ten sposób bohater traci złudzenia co do miłości. Miłość stała się kolejnym towarem, który można kupić za pieniądze. Przedostatnim miejscem, jakie odwiedził Kordian, był Watykan. Bohater udał się tam, by odbyć audiencję u Papieża i uzyskać błogosławieństwo dla Polaków i Polski pod zaborami. Przynosi ze sobą symboliczną garść „ziemi, kędy dziesięć tysięcy wyrżnięto / Dziatek, starców i niewiast”. Rozmowa z Papieżem dotyczy narodu polskiego, jednak głowa Kościoła unika tego tematu i zbywa Kordiana tematami o rzeczach przyziemnych, zwiedzaniu zabytków. Uważa, że Polacy powinni się modlić i być posłusznymi caratowi. Stwierdza, że jeśli wybuchnie w Polsce powstanie, to pierwszy rzuci na nią klątwę. Według Kordiana Papież to wielki autorytet moralny, jednak okazuje się, że wspiera on silną władzę, nie ma dla niego znaczenia fakt, że car jest zły i poza tym jest przedstawicielem wiary prawosławnej, więc nie należy do tego Kościoła, co większość Polaków i Ojciec Święty. Wizyta utwierdza Kordiana w przekonaniu, że nikt nie interesuje się losem jego rodaków. Ciekawostką jest to, że Papież to postać wzorowana na rzeczywistej głowie Kościoła katolickiego, Grzegorzu XVI, który wydał encyklikę potępiającą uczestników powstania listopadowego. Świat okazał się zupełnie różny od wyobrażeń Kordiana. Swojemu rozgoryczeniu dał wyraz na szczycie Mont Blanc – ostatnim punkcie podróży. Monolog na najwyższym szczycie Europy jest podsumowaniem romantycznej wędrówki, poszczególnych jej epizodów. Kordian jest bohaterem romantycznym, jednostką niezwykłą, więc miejsce koresponduje z tym, jak bohater widzi siebie jako człowieka. Podróż doprowadziła do tego, że Kordian stacił złudzenia i uświadomił sobie to, że świat jest materialistyczny. Dzięki wędrówce bohater dojrzał i stał się prawdziwym mężczyzną. Zaczął wierzyć w siebie, swoją wartości i we własne siły: „Jam jest posąg człowieka na posągu świata.”, ale jeszcze nie wiedział, jak wykorzystać te walory. Z drugiej strony momentami powątpiewał w nie, czasami powracało poczucie bezsilności, chęć samobójstwa. Pod koniec monologu następuje boska ingerencja: „ Pójdę na zimny świat i mogę przysiąc/Że te na czole tysiąc gwiazd i w oczach tysiąc,/Że posągowy wdzięk, narodów uczucia rozszerzy,/I natchnie lud;/I w serca jak myśl uderzy,/jak Boga cud…”, dzięki której Kordian odnajduje swoje przeznaczenie – ma być przywódcą, panować nad ludźmi, walczyć o wyzwolenie narodu jak Winkelried: Winkelried dzidy wrogów zebrał i w pierś włożył,/ Ludy! Winkelried ożył! /Polska Winkelriedem narodów! /Poświęci się, choć padnie jak dawniéj! jak nieraz!”. Kordian, w opozycji do mesjanistycznego programu Konrada z III części „Dziadów”, propaguje postawę poświęcenia się dla narodu w czynnej walce. Arnold Winkelried to legendarny XIV-wiecznego bohater szwajcarski, który w bitwie z Austriakami miał chwycić kopie rycerzy i skierować je wszystkie na siebie. Choć zginął, to tym bohaterskim czynem spowodował wyrwę w szeregach wroga i przechylił szalę zwycięstwa na stronę Szwajców. Po Kordiana przylatuje Chmura i zabiera go do Polski – jest to kolejny przejaw działań Boga, sił irracjonalnych. Dzięki podroży Kordian przeszedł przemianę z zagubionego nastolatka targanego wątpliwościami w mężczyznę, romantycznego patriotę i spiskowca. Stał się Polakiem zdecydowanym na walkę w obronie narodu, choćby za cenę własnego życia. Mimo iż Polska zostanie boleśnie pokonana przez Rosję, stanie się Winkelriedem dla innych uciśnionych narodów Europy. Wędrówka Kordiana odbyła się na dwóch płaszczyznach – była to zarówno podróż po różnych europejskich miastach, jak i podróż w głąb samego siebie w celu poznania swoich pragnień, marzeń.