
Szalony Kordian czy szalony świat?
Aby odpowiedzieć na pytanie, czy na tle wydarzeń przedstawionych w “Kordianie” główny bohater jest postacią “szaloną” czy bardziej świat z jakim przyszło mu się zmierzyć należy w pierwszej kolejności poddać go ocenie moralnej ale także przyjżeć się okolicznosciom, które mu towarzyszyły. Już sam temat zakłada, że w dramacie Słowackiego mamy do czynienia z brakiem tzw. normalności i stabilności - czyli z szaleńczością. Mimo to uważam, że Kordian jest jednak postacią wyraźną.
Aby odpowiedzieć na pytanie, czy na tle wydarzeń przedstawionych w “Kordianie” główny bohater jest postacią “szaloną” czy bardziej świat z jakim przyszło mu się zmierzyć należy w pierwszej kolejności poddać go ocenie moralnej ale także przyjżeć się okolicznosciom, które mu towarzyszyły. Już sam temat zakłada, że w dramacie Słowackiego mamy do czynienia z brakiem tzw. normalności i stabilności - czyli z szaleńczością. Mimo to uważam, że Kordian jest jednak postacią wyraźną. Od początku poszukuje sensu, szuka życiowego celu, chce wybrać własciwą ścieżkę postępownia. Tytulowy bohater jest uosobieniem typowych losów młodzieży romantycznej, zderzającej się z życiem, która pędzi ku poznaniu życia we wszystkich przejawach. Jednak to świat jest daleki od ideału i zawodzi naszego bohatera w każdej niemal swerze zycia. Z pewnością to nie Kordian jest “szalony”. Już na poczatku należy zwrócić uwagę, że jak każdy młody człowiek, tak i piętnastoletni Kordian przeżywa rozterki typowe dla wieku dojrzewania. Kiedy stary sługa Grzegorz, by odpędzić od niego smutek, opowiada mu trzy historie – trzy warianty życia, to w ostatniej opowieści związanej z osobą dzielnego Kazimierza, Kordian dostrzega właściwą dla +siebie ścieżkę życia. Postanawia, że w przyszłości będzie nią kroczył. Jednak wciąż gnębią go wątpliwości natury egzystencjalnej, doświadcza pierwszych uniesień miłosnych. Obiekt jego uczuć, idealizowana przez niego Laura nie jest zainteresowana jego uczuciem. Traktuje go niepoważnie, bawi się jego uczuciem. Kiedy Kordian odkrywa prawdę myśli o samobójstwie. Świat traci dla niego sens. Kordian przeżył próbę samobójczą i, by poszerzyć wiedzę o świecie i dowiedzieć się czegoś o sobie, wyrusza w podróż po Europie. Szlak jego podróży wiedzie przez Anglię, Włochy i Szwajcarię. Stara się „wyprorokować” cel życia. Wiadomości, które zdobywa jako podróżnik nie należą do optymistycznych. Świat wydaje się zbyt trywialny, drwi z wartości, autorytetów. Nie wolno też pominąć, że rozmowa z Dozorcą w londyńskim James Parku przekonuje Kordiana o dominacji pieniądza. W Dover, na nadmorskiej skale bohater kontempluje twórczość Szekspira, ale poezja wydaje mu się bez znaczenia, jej sens ulega deformacji w zderzeniu z rzeczywistością. Poetycki urok zabija proza codzienności. Życie diametralnie różni się od lirycznych wizji i marzeń. Wato również zauważyć, że to w Londynie przekonuje się, ze całym światem rządzą pieniądze. Kupić można wszystko, nawet miłość. Do0bitny dowód na to, daje mu Wioletta, kochanka, która była mu oddana i wierna, póki wierzyła w jego bogactwo. Jednak kiedy uznała, ze jest on biedny, nie miała dla niego odrobiny uczucia.
Kordianowi zostaje wiara, z oddaniem wyrusza do Rzymu, by ocalić choć jeden autorytet moralny, bohater odwiedza w Watykanie papieża. Błaga go o litość i błogosławieństwo dla cierpiącego ludu – dla Polaków. Lecz i tu boleśnie się rozczarowuje, bo ojciec święty zajmuje się bardziej swoją ulubienicą – papugą Luterkiem niż losem cierpiętników. Ignoruje prośbę przybysza: . Papież nie ma litości dla cierpiących Polaków, zamiast duchowym przewodnikiem i pocieszycielem, okazuje się politykiem, dbającym o własne interesy. Ojciec Święty potępia Polaków za to, ze występują przeciwko zaborcom. „Niech się Polaki modlą czczą cara i wierzą… (….) Na pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę.”
Po raz kolejny Kordian rozważa samobójstwo. Skoro na świecie nie ma już żadnych wartości, jego życie też staje się bezwartościowe. Kordian uświadamia sobie swoją bezużyteczność. Ma żal do papieża, że ten nie wspiera Polaków, a on sam nie robi nic dla przegranej sprawy. Samobójstwo jest w tym świetle egoizmem, ponieważ ojczyzna potrzebuje obrońców. Kordian nie był zdolny do życia w otaczającym go świecie. Świat nie przystaje do wizji Kordiana, jest zbyt trywialny, brak w nim miłości, poezji. Od nikogo nie można oczekiwać wsparcia duchowego. Bohater czuje się wyalienowany. Pozostaje sam. Wyrusza na szczyt Mont – Blanc, by zbliżyć się do Boga i Jemu opowiedzieć o swoich doświadczeniach i marnej życiowej wiedzy. Mimo zawodu, jakie sprawiło mu życie, czuje w sobie jego moc – zamierza zbuntować się przeciwko światu. Po utracie nadziei, pozostała tylko ta jedna – bunt. W ten sposób może oprzeć się i odrzuci materialną, beznamiętną i bezduszną rzeczywistość. Nie zamierza cofać się do świata marzeń, opowiada się za praktycznym działaniem – za czynem. Hasło: „Polska Winkelriedem narodów” staje się jego mottem. Kordian przemienia się z niedojrzałego, zagubionego młodzieńca w żołnierza – patriotę. Dokonuje się w nim przemiana.
Przenosi się do Warszawy, gdzie kryje się pod maską Podchorążego. W lochach katedry św. Jana usiłuje sprowokować spiskowców do buntu. Pragnie, by poparli pomysł zamachu na cara, lecz żołnierze wahają się. Krępują ich względy moralne czynu i obawa o jego niepowodzenie. Ostatecznie nie aprobują zabójstwa.
Decyduje się w pojedynkę zrealizować inicjatywę zamachu, zagrać rolę bohaterskiego Winkelrieda (bezkomromisowego wojownika o niepodległość). Wie, że po wykonaniu zadania czeka go śmierć. Nie pragnie sławy, pragnie wolności dla kraju. Sądzi, że zabójstwo władcy – tyrana okaże się zbawienne dla losów Polski. Morderstwo jednak godzi w wartości moralne, w kodeks żołnierza, jest występkiem przeciw Bogu. Kiedy Kordian jest bliski realizacji celu, przemierzając drogę do sypialni cesarza, jego psychika zaczyna się buntować. Strach i Imaginacja – „Obie Władze” nie pozwalają mu dokonać nieetycznego uczynku – zbrodnia jawi się jako ohydny, haniebny akt. Przerażony spiskowiec mdleje u progu komnaty cara, co zyskuje symboliczny wymiar romatycznego “bez-czynu”. Przegrywa wewnętrzna walkę. Obnaża ona tragizm tej postaci, ukazuje niemoc bohatera i konflikt wewnętrznych wartości. W tym miejscu należy podkreślić, że klęskę bohatera nieprafiącego wypełnić swojego spiskowego planu można określić mianem ocalenia przed ostatecznym, etycznym upadkiem. W następstwie Kordian trafia do szpitala dla obłąkanych. To wydarzenie ma niewątpliwie charakter symboliczny ale w mojej ocenie nie potwierdza tezy, że to Kordian jest szalony, chyba, że owe szaleństwo będzie liczone miarą zaangażowania i braku ignorancji oraz walki o wyższe cele. W tej sytacji nazwiemy szalonym człowieka, który jest gotowy do poświęcenia bardziej niż inni czyli szaleńczo pragnie kraju wolnego, bez tytanii. Szaleństwo pojawia się u Kordiana, gdy opuszczony przez grupę spiskowców, decyduje się przeprowadzić swój plan samotnie. W szpitalu szatan (który wcielił się w doktora) przedstawia mu dwóch szaleńców. Jeden przybiera pozę krzyża dźwigającego Chrystusa, drugi udaje mitycznego Atlasa podtrzymującego niebo, by nie spadło ludziom na głowy. Obydwaj, podobnie jak niedoszły zabójca, uważają, że poświęcają się dla ludzkości. Doktor, wskazując na nich, ośmiesza pojedynczą, jednostkową ofiarę. Celem diabelskiego doktora jest wykpienie i ośmieszenie przed Kordianem szlachetnych ideałów wolności, które bohater wyznaje. Kordian ma poczucie głębokiego wyobcowania - jest samotny w świecie pozbawionym ideii i nieuchronnie zbliżającym się do kresu. W mojej ocenie odmienność Kordiana od otaczającego go świata jest doskonale widoczna. Kieruje się innymi niż większość ideami. Bohater zawodzi się od początku swej młodzieńczej drogi niemalże każdą swerą życia - miłości, wiary, poezji i walki o kraj. Jego wiara, że dzięki śmierci „wstąpi” w szeregi zmarłych patriotów jest przejmująca. Mimon tego, że ostatecznie bohater ponosi klęskę to dowodzi tym, że człowiek osłabiony przez “chorobę wieku”, osamotniony i wyobcowany , nie jest zdoly do rewolucyjnych działań. Nie znaczy to jednak, że KOrdian to marzyciel i nieudacznik. Pomimo towarzyszącemu mu pasmu niepowodzeń czerpał siłę z siebie samego. Pomimo przegranej - dla swego pokolenia i dla potomnych pozostał symbolem walki, aktywności i czynu. W osobie Kordiana autor przedstawił los pokolenia, które podjęło i przegrało walkę o niepodległość.
.
