
Refleksje na temat relacji Marlowa o podboju Rzymian
Podczas czytania “Jądra ciemności” Josepha Conrada, mamy styczność z monologiem Marlowa na temat Rzymian i ich najazdu na Afrykę, skłaniającym czytelników do pewnych rozważań na dany temat. Bohater opowiada o czasach, gdy tamtejsze tereny zostały najechane po raz pierwszy. Dzicz panująca dookoła wręcz pochłaniała przybyłych, jej czar zaczyna na nich działać. Pomimo wstrętu i nienawiści do danego miejsca, poświęcenie się swojej “pracy” nie pozwala stamtąd odejść. Jednakże Rzymianie byli tylko zdobywcami - okradali, plądrowali, czynili na co mieli ochotę bez żadnych pohamowań.
Podczas czytania “Jądra ciemności” Josepha Conrada, mamy styczność z monologiem Marlowa na temat Rzymian i ich najazdu na Afrykę, skłaniającym czytelników do pewnych rozważań na dany temat. Bohater opowiada o czasach, gdy tamtejsze tereny zostały najechane po raz pierwszy. Dzicz panująca dookoła wręcz pochłaniała przybyłych, jej czar zaczyna na nich działać. Pomimo wstrętu i nienawiści do danego miejsca, poświęcenie się swojej “pracy” nie pozwala stamtąd odejść. Jednakże Rzymianie byli tylko zdobywcami - okradali, plądrowali, czynili na co mieli ochotę bez żadnych pohamowań. Koloniści za czasów Marlowa mimo odbierania ludziom dzikim ich własności, starali się także naprowadzić ludzi o innym kolorze skóry na swoją drogę - i religijną, i moralną. Spoglądając na całość, zachowanie zarówno Rzymian jak i kolonistów jest godne potępienia i nie różni się od siebie w większym stopniu - wszyscy chcieli zagarnąć dzicz i jej skarby dla siebie, lecz właśnie ona zawładnęła nimi.





