Hiob i młodzieniec (fragment)

Hiobie przyszedłem się uczyć od ciebie ufny jak chłopię z tabliczką i pocałunkiem matki na policzku Otwórz usta i ucz mnie jak znosić ból śmierć samotność stratę przyjaciół obelżywe słowa a nade wszystko starość Kiedy zasypiam czy potrafię umrzeć jak inni Czym jest samotność dlaczego uciekam od niej w ciasne uściski kobiet Kiedy patrzę na swego ojca obwiniam go że się zestarzał że skóra zwisa mi z podgardla za duża na niego Jak mógł pozwolić swojej twarzy tak się zmarszczyć A ręce chyba drżą mu naumyślnie na złość młodym Patrzcie i wy tacy będziecie

Hiobie przyszedłem się uczyć od ciebie ufny jak chłopię z tabliczką i pocałunkiem matki na policzku Otwórz usta i ucz mnie jak znosić ból śmierć samotność stratę przyjaciół obelżywe słowa a nade wszystko starość

Kiedy zasypiam czy potrafię umrzeć jak inni

Czym jest samotność dlaczego uciekam od niej w ciasne uściski kobiet Kiedy patrzę na swego ojca obwiniam go że się zestarzał że skóra zwisa mi z podgardla za duża na niego Jak mógł pozwolić swojej twarzy tak się zmarszczyć A ręce chyba drżą mu naumyślnie na złość młodym Patrzcie i wy tacy będziecie

Kiedy jestem zdrowy oddycham jakbym pił źródlaną wodę moja skóra jest czysta radość mi sprawia całe moje ciało cokolwiek czyni jawnie lub w ukryciu Powiedz mi czym jest choroba czym jest obrzydliwość własnego ciała czym jest ja które cuchnie Czy gdy cierpiałeś duch twój był czysty i ulatywał w rzeźwy oddech lasów

Naucz mnie Hiobie żyć ucz mnie upływu czasu bo wszystko w nas jemu zaprzecza jak kłoda położona w poprzek rzeki

Hiobie ucz mnie cierpliwości ucz mnie posłuszeństwa którym się brzydzę Chcę być cały sprężony wolny pewny jak strzała wypuszczona z łuku Kto mi odbiera wolność gdy mi każe potknąć się na drodze cierpieć z obrazy na samego siebie Nazywasz to sumieniem Boję się czy sumienie nie jest mym demonem Hiobie to byłoby więzienie ja uwięziony w sobie

Hiobie czemu nie chcesz mnie uczyć Hiobie Odchodzę smutny myśląc że nikt nikomu nie zdoła pomóc Nawet liter alfabetu wypisanego na twej twarzy nie chcesz mi pokazać Odsyłasz mnie do czasu Pożyjesz zrozumiesz Lecz tego właśnie ja nauczyciela nie chcę