
Nieważne rzeczy
Siedem dni Siedem nieszczęść puszczam w eter i jak zwykle niepojęte, Znowu kolejny przekręt w głowę wbijam się jak wiertłem, Zobacz jak cierpię, zobacz jak wbijam na perwę, Znowu ma reset serwer spójrz zużyłem swą rezerwę Siedem dni – identycznych i jak zwykle polemiczni Nie potrzeba już wytycznych nic nie może się naprzykrzyć, Jak zwykle są za sprytni to zbyt proste? Sam to wykmiń Żaden dostęp pieprzę postęp, a może nie dorosłem, Wnet to poślę łatwo dostrzec ile razy chcę nie kończę Ile razy chcę nie dojrzę, kolejnego dnia pogrzeb Pesymista zna to dobrze uwierz zobacz i spójrz z bliska Kartka czysta w oku iskra zaraz cieknie piana z pyska, Patrz – coś się błyska gwiazda dziwka chcesz to mi skacz Melancholii znowu jazda i ta nierozbita kasta, Co z tego każdy kastrat monotonia ludzi miasta, Weź tu dorastaj, powiesz że nie masz tak Padła już ostatnia baszta dotarła ostatnia paczka, Zdewastowana matnia uwolniła się dewiacja, Patrz – jaka akcja spedalona generacja Znów rozrywa mnie frustracja dosyć już tych tępych facjat, Gdzie spojrzysz stoi pacan, koniec no to spacja Pauza nie chcę się obracać koksu leży złota taca, Chcesz to umocz palca, ale wiedz że to zaraża To wypisane na twarzach życie wiedzione w marazmach, Wciąż po tych samych pasmach ile razy mówię basta Jazda własna – spójrz co ma w sercu łachman, Teraz zobacz co brat masz, i powiedz czy ogarniasz, Znów przeklęty niepojęty naraz wzięty nie ten etap, Myśli setup – ale i tak wiem że to nie tak, No i powiedz na co czekasz czemu kolejny raz zwlekasz Stań i spluń na człowieka, zobacz jaka męka Czas nieposkładany meta a patrz nie ma że uciekasz Droga zawsze będzie kręta i wyglądała jak pętla, Depczą ci po piętach, i nie mogą przestać Życie oparte na testach a w tych tekstach patrz to pestka Spójrz co w ręku trzymam kredka, znów wycisnę serca Wykreślając siebie w hercach lub w tych tekstach paląc znicze, Kolejne oblicze patrz policzę ile życzeń, I kolejny pstryczek strzał w policzek takie życie…
Siedem dni
Siedem nieszczęść puszczam w eter i jak zwykle niepojęte, Znowu kolejny przekręt w głowę wbijam się jak wiertłem, Zobacz jak cierpię, zobacz jak wbijam na perwę, Znowu ma reset serwer spójrz zużyłem swą rezerwę Siedem dni – identycznych i jak zwykle polemiczni Nie potrzeba już wytycznych nic nie może się naprzykrzyć, Jak zwykle są za sprytni to zbyt proste? Sam to wykmiń Żaden dostęp pieprzę postęp, a może nie dorosłem, Wnet to poślę łatwo dostrzec ile razy chcę nie kończę Ile razy chcę nie dojrzę, kolejnego dnia pogrzeb Pesymista zna to dobrze uwierz zobacz i spójrz z bliska Kartka czysta w oku iskra zaraz cieknie piana z pyska, Patrz – coś się błyska gwiazda dziwka chcesz to mi skacz Melancholii znowu jazda i ta nierozbita kasta, Co z tego każdy kastrat monotonia ludzi miasta, Weź tu dorastaj, powiesz że nie masz tak Padła już ostatnia baszta dotarła ostatnia paczka, Zdewastowana matnia uwolniła się dewiacja, Patrz – jaka akcja spedalona generacja Znów rozrywa mnie frustracja dosyć już tych tępych facjat, Gdzie spojrzysz stoi pacan, koniec no to spacja Pauza nie chcę się obracać koksu leży złota taca, Chcesz to umocz palca, ale wiedz że to zaraża To wypisane na twarzach życie wiedzione w marazmach, Wciąż po tych samych pasmach ile razy mówię basta Jazda własna – spójrz co ma w sercu łachman, Teraz zobacz co brat masz, i powiedz czy ogarniasz, Znów przeklęty niepojęty naraz wzięty nie ten etap, Myśli setup – ale i tak wiem że to nie tak, No i powiedz na co czekasz czemu kolejny raz zwlekasz Stań i spluń na człowieka, zobacz jaka męka Czas nieposkładany meta a patrz nie ma że uciekasz Droga zawsze będzie kręta i wyglądała jak pętla, Depczą ci po piętach, i nie mogą przestać Życie oparte na testach a w tych tekstach patrz to pestka Spójrz co w ręku trzymam kredka, znów wycisnę serca Wykreślając siebie w hercach lub w tych tekstach paląc znicze, Kolejne oblicze patrz policzę ile życzeń, I kolejny pstryczek strzał w policzek takie życie…
