Czy poświęcenie szczęścia osobistego jest koniecznym warunkiem aby angażować się w sprawy społeczne?

Człowiek jest istotą społeczną. To w społeczeństwie zachodzą procesy socjalizacji, ono zaspokaja wiele z naszych podstawowych potrzeb. Nie wszyscy jednak pełnią w nim taką samą rolę i nie każdy w równym stopniu interesuje się sprawami ogółu. Często zdarza się (zarówno w świecie literackim jak i rzeczywistym), że jednostka stara się coś zmienić lecz ostatecznie nie daje rady, bo cierpi na tym jej prywatne życie. Uważam, że angażowanie się w sprawy społeczne wymaga poświęcenia osobistego szczęścia.

Człowiek jest istotą społeczną. To w społeczeństwie zachodzą procesy socjalizacji, ono zaspokaja wiele z naszych podstawowych potrzeb. Nie wszyscy jednak pełnią w nim taką samą rolę i nie każdy w równym stopniu interesuje się sprawami ogółu. Często zdarza się (zarówno w świecie literackim jak i rzeczywistym), że jednostka stara się coś zmienić lecz ostatecznie nie daje rady, bo cierpi na tym jej prywatne życie. Uważam, że angażowanie się w sprawy społeczne wymaga poświęcenia osobistego szczęścia. Świetny przykładem takiej postawy jest Tomasz Judym, bohater powieści Stefana Żeomskiego „Ludzie bezdomni”. To młody lekarz, pochodzący z biednej rodziny, który dzięki dozie szczęścia (bogatsza ciotka opłaciła jego edukację) i ciężkiej pracy zdołał podnieść swój status społeczny. Odbywał praktykę w Paryżu, podczas której postanowił, że jego zadaniem i misją jest wykorzystanie swojego zawodu, by pomóc ubogim. Kiedy wrócił do Warszawy, przeraził się stanem zdrowia i higieny wśród biednych, nierzadko pracujących ponad siły ludzi. Kiedy wygłosił swój odczyt dotyczący higieny, został wyśmiany przez innych lekarzy, którzy uważali, że to nie jest ich sprawa. Judym nie poddał się jednak – w Cisach własnymi siłami stworzył szpital, w którym przyjmował chorych wieśniaków. Dbał o ich interesy, chciał zapobiegać epidemiom febry poprzez osuszenie stawów, odwiedzał ich w domach. Była to dla niego sprawa najwyższej wagi. W jego życiu pojawiło się jednak coś jeszcze miłość. Tomasz Judym zakochał się w Joannie Podborskiej, po wielu zbiegach okoliczności (poznanie w Paryżu, spotkanie w Warszawie i Cisach), był pewien, że to u jej boku chce spędzić życie. Było to zresztą uczucie odwzajemnione. Joanna rozumiała postawę Tomasza i również chciała zaangażować się w pomoc ubogim. Dlaczego więc się sie udało? Obrazuje to przytoczony fragment, pożegnanie pary. Joanna i Tomasz planują w nim wspólne życie. Ich wizje się pokrywają. Chcą żyć bez zbytków, w skromnym domu. Judym miałby przyjmować pacjentów, Joanna pomagać mu. Lekarz zdaje sobie jednak sprawę, że to nie wystarczy aby mógł spłacić swój dług wobec społeczeństwa. Zdobywa się więc na prawdopodobnie najtrudniejsze wyznanie w swoim życiu. „Musze ci to wszystko powiedzieć, chociaż to dla mnie gorsze od śmierci” - mówi. Wizja wspólnego rozpada się. Zrozpaczony Judym tłumaczy ukochanej, że to jego moralny obowiązek - jako lekarz, wywodzący się z biedoty jest odpowiedzialny za ogół. „Otrzymałem wszystko, co potrzeba… Muszę oddać, com wziął…” mówi. Zdaje sobie sprawę, że to Joanna byłaby dla niego najważniejsza gdyby ją poślubił, i że nie potrafił by żyć tak skromnie jak zaplanował. Postanawia więc opuścić ukochaną. Podobną tematyką zajmował się Żeromski już wcześniej, między innymi w noweli „Siłaczka”. Bohaterem utworu jest również młody lekarz –Paweł Obarecki, który w zgodzie ze swoimi ideałami postanowił we wsi Obrzydłówek otworzyć gabinet lekarski, gdzie chciał udzielać pomocy za darmo. Nieprzychylność lokalnej elity i plotki osłabiały stopniowo jego zapał, który w końcu zupełnie zanikł. Paweł nie potrafił poświęcić swojego szczęścia, nie chciał walczyć. Dopadł go marazm. Sytuacja zmieniła się, kiedy został wezwany do sąsiedniej wsi, gdzie zachorowała nauczycielka. Doktor rozpoznał w niej swą dawną sympatię - Stanisławę Brzozowską. Okazuje się, że Stasi pozostała wierna swoim młodzieńczym ideałom, po tym jak nie zgodziła się wyjść za Pawła uczyła w małej wiosce dzieci, które na naukę nie miałyby szans. Mieszkała w biedzie, poświęciła życie dla uczniów. Wyzbyła się wszystkiego, co mogło jej w tym przeszkadzać. Niestety nie udało się Stasi uratować. Lekarz rozpaczał po jej śmierci i nawet zmienił swoje życie lecz tylko na chwilę… Podobne dylematy pojawiał się już u początków literatury, chociażby w micie o Prometeuszu (do dziś omawianą postawę nazywa się prometeizmem). Według mitologii to on stworzył człowieka, lepiąc go z gliny. Był jednym, z tytanów, więc wiedział, że robiąc to, naraża się bogom. Ukradł kila iskier z rydwanu słońca i tym samym dał człowiekowi duszę. To jednak nie wystarczyło, by człowiek poradził sobie na Ziemi. Prometeusz podjął więc ryzyko po raz kolejny i wykradł dla ludzi ogień, czym ostatecznie rozgniewał Zeusa. Nauczył człowieka korzystać z ognia, uprawiać sztuki i wszelkie rzemiosło. Bóg postanowił się zemścić na Prometeuszu przysyłając na ziemię Pandorę (źródło wszelkiego zła). Ten jednak nie odpuścił, podobnie jak Zeus posłużył się podstępem, który sprawił, że odtąd ludzie mieli składać bogom ofiary z kości, a mięso zostawić dla siebie. Dla władcy Olimpu było tego za wiele. Kazał przykuć Prometeusza do skały, do której codziennie przylatywał orzeł i wyjadał Tytanowi ciągle odrastającą wątrobę. Z pewnością można robić dobre rzeczy dla innych ludzi, nie poświęcając osobistego szczęścia. Jeśli chce się jednak prawdziwie i w pełni zaangażować w społeczne sprawy, trzeba coś poświęcić. Judym poświęcił swoją miłość, szansę na szczęśliwe życie. Stasia wyrzekła się wszelkich wygód by nieść kaganek oświaty, tam gdzie jej światło wcześniej nie docierało i zapłaciła za to życiem. Prometeusz przez swoje poświęcenie dla ludzi, został skazany na wieczne męki. Wszyscy oni pokazali, że osobiste szczęście nie zawsze musi być najważniejsze.