Moja rzeka, moje morze, moja planeta - fantastyczna opowieść

„NAJLEPSZY MODEL” Kiedyś, w pewnej wiosce żyły dwie dziewczynki. Obie były modelarkami i stworzyły razem najnowocześniejszą i najładniejszą łódkę na naszej planecie. Zaraz po jej utworzeniu postanowiły ją wypróbować, więc poszły nad jezioro. Wypuściwszy model do wody, Ania sterowała łodzią. Kasia zaś patrzyła na piękne ruchy pływającego statku. Przepłynęła ona dookoła małej wysepki, na której był gęsty las. Potem znalazła się wśród innych wielkich łodzi, które właśnie ścigały się do niebieskiej boi.

„NAJLEPSZY MODEL”

Kiedyś, w pewnej wiosce żyły dwie dziewczynki. Obie były modelarkami i stworzyły razem najnowocześniejszą i najładniejszą łódkę na naszej planecie. Zaraz po jej utworzeniu postanowiły ją wypróbować, więc poszły nad jezioro. Wypuściwszy model do wody, Ania sterowała łodzią. Kasia zaś patrzyła na piękne ruchy pływającego statku. Przepłynęła ona dookoła małej wysepki, na której był gęsty las. Potem znalazła się wśród innych wielkich łodzi, które właśnie ścigały się do niebieskiej boi. Nagle, gdy Kasia chciała przywołać ją, straciła sterowanie i nic już jej nie mogło powstrzymać. Płynęła dalej w poprzek jeziora nie zważając na mijające ją statki. Przepłynęła teraz obok dzieci kąpiących się w jeziorze, a te goniąc ją, w końcu złapali. Zaniosły do rodziców rozkładających piknik. Była to bardzo niedbająca o przyrodę rodzina , gdyż wyrzucała papierki do lasu, mimo że obok był śmietnik. Mama dzieci natychmiast kazała odłożyć łódeczkę do wody. Chłopiec, który trzymał w ręku model tak właśnie uczynił .Żaglóweczka dalej zaczęła płynąć” aż napotkała wielką tamę. Ta jednak nie była jeszcze gotowa, gdyż można było przepłynąć pod nią. Jednak nie miała teraz już żadnej szansy ratunku. Na samym środku wodospadu stanął wielki niedźwiedź, ale nie utrzymał się na wodzie , wiec spadł w dół nie stanowiąc żadnego niebezpieczeństwa. Wodospad był w środku dżungli, jednak wysoki, choć niezbyt stromy. Wpłynęła pod tama i spłynęła w dół wodospadem. Szczęście pomogło, gdyż się nie przewróciła i płynęła teraz wzdłuż rzeki. Zaraz potem wpadła w chaszcze trzcin skąd z trudem się wydostała, bo było ich bardzo dużo. Następne kilkanaście dni płynęła sama, bo blisko niej nie było żadnej istoty żywej. Była to bardzo zanieczyszczona i brudna rzeka. Następnego ranka dotarła do innego kontynentu, gdyż ludzie tu inaczej wyglądali i mieli inny kolor skóry. Tutaj różniło ich również zachowanie. Wydawali się bardzo porządni, bo widać było, że przy myciu zębów zakręcali wodę. Przez następne kilka dni łódeczka przyglądała się nowo poznanym ludziom. Zauważyła, że nie jedzą oni tak jak Europejczycy, gdyż widziała jak spożywali surowego dzika .Teraz popłynęła dalej morzem , bo stwierdziła, że chce zobaczyć jeszcze innych ludzi. Ta woda była bardzo czysta, bo można było w niej bez trudu się przejrzeć. Pływały po niej bardzo różnorodne rośliny, na przykład salwinia pływająca. Następnego dnia łódeczka dotarła do innego kontynentu. Tutaj ludzie mieli żółty kolor skory. Dwóch z nich myło samochód w morzu. Właśnie dlatego też woda tutaj nie była tak bardzo przezroczysta i przypominała bagno lub torfowisko. Płynęła pośród brzydkich roślin jakby zatrzymanych w rozwoju. Niespodziewanie uderzyła ona w wystającą maleńkich rozmiarów górę lodową. Było to bardzo mocne zderzenie, gdyż łódka zaraz po zetknięciu z nią, topiła się w głębinach. Nagle zatrzymała się na o wielkiej powierzchni podwodnym lądzie. Nie zdając sobie sprawy z tego, że odkryła nowy kontynent, a mianowicie Atlantydę, leżała tam i oczekiwała na koniec świata albo, że ktoś odnajdzie ją , ten ląd i przepisze sobie niesłuszną zasługę odkrycia.