
Harlekiny
Kiedyś harlekiny były modne. Czytali je wszyscy. Przyjaciółki opowiadały sobie kolejne części w pracy, koleżanki ze szkoły podekscytowane dzieliły się wrażeniami po przeczytanej serii romansów. Kto nie ekscytowałby się historią biednej dziewczyny, która zakochuje się w bogatym, przystojnym bisnesmanie. Walczą o swoje uczucie, wbrew wszelkim przeciwnościom. Oczywiście, wszystko kończy się dobrze. Biorą ślub i żyją długo i szczęśliwie. Lecz czytając czwartą czy piątą książkę tego typu, można zauważyć, że ta sama biedna dziewczyna z poprzedniej części zamienia się tylko w służącą, a bogaty bisnesman w premiera małego kraju.
Kiedyś harlekiny były modne. Czytali je wszyscy. Przyjaciółki opowiadały sobie kolejne części w pracy, koleżanki ze szkoły podekscytowane dzieliły się wrażeniami po przeczytanej serii romansów. Kto nie ekscytowałby się historią biednej dziewczyny, która zakochuje się w bogatym, przystojnym bisnesmanie. Walczą o swoje uczucie, wbrew wszelkim przeciwnościom. Oczywiście, wszystko kończy się dobrze. Biorą ślub i żyją długo i szczęśliwie. Lecz czytając czwartą czy piątą książkę tego typu, można zauważyć, że ta sama biedna dziewczyna z poprzedniej części zamienia się tylko w służącą, a bogaty bisnesman w premiera małego kraju. Reszta jest identyczna. Skoro tak, to dlaczego czytamy harlekiny? Ciągle przewijająca się ta sama historia, kończąca się podobnie. Jaki w tym sens? Spróbujcie zapytać o to miłośnika tychże romansów -wymieni wam setki różnic pomiędzy każdą z części książek z fioletowym napisem. Nasze życie jest z natury monotonne. Praca, dom, spanie, praca, dom, spanie, weekend, praca itd. Dlaczego więc nie urozmaicić go sobie lekturą harlekinów? Ludzie samotni mogą pomarzyć sobie o udanym związku, ludzie nieszczęśliwi poprawią sobie humor wierząc, że wszystko odmieni się tak jak w bajce. Staramy się wyidealizować świat, aby żyło nam się lepiej. Kto nie chciałby wstawać rano z łóżka, myśląc „Życie jest piękne, gdzieś tam na pewno czeka na mnie szczęście i miłość”. Ale z drugiej strony idziemy na łatwiznę. Wyobrażanie sobie, że w drodze do pracy wpadnie na nas przystojny brunet a miesiąc później pobierzemy się, to naiwność! Nie chce nam się postarać i dlatego wierzymy w cuda. Sama nie dziwię się tym ludziom, W szarym świecie, pełnym stresów, cierpienia i bólu czasami ma się ochotę po prostu oderwać, być naiwnym dlatego że chce się dostrzec coś dobrego, mimo, że tak naprawdę to tylko iluzja.
