Płyty carusa

„Płyty Carusa” to cykl wierszy-miniatur autorstwa Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Słuchanie płyt zmarłego tenora służy poetce jako punkt wyjścia do rozważań na temat sztuki i śmierci. Dziś przywykliśmy do obcowania z nagraniami dawno zmarłych artystów. Jednak w czasach Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej ludzie słuchali muzyki głównie na żywo. Słuchanie płyty, w dodatku płyty nagranej przez nieżyjącego artystę, sprawiać musiało wówczas dziwne wrażenie. Motyw „non omnis moriar” („nie wszystek umrę”) był od stuleci popularny w sztuce. Zarówno Horacy, jak i Jan Kochanowski deklarowali, że ich sztuka przetrwa śmierć, że będą dalej żyli w swoich utworach, przez kolejne stulecia.

„Płyty Carusa” to cykl wierszy-miniatur autorstwa Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Słuchanie płyt zmarłego tenora służy poetce jako punkt wyjścia do rozważań na temat sztuki i śmierci. Dziś przywykliśmy do obcowania z nagraniami dawno zmarłych artystów. Jednak w czasach Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej ludzie słuchali muzyki głównie na żywo. Słuchanie płyty, w dodatku płyty nagranej przez nieżyjącego artystę, sprawiać musiało wówczas dziwne wrażenie. Motyw „non omnis moriar” („nie wszystek umrę”) był od stuleci popularny w sztuce. Zarówno Horacy, jak i Jan Kochanowski deklarowali, że ich sztuka przetrwa śmierć, że będą dalej żyli w swoich utworach, przez kolejne stulecia. Postęp techniczny, wydawałoby się, nadaje tej myśli dodatkowego sensu. Kochanowski mógł liczyć na przetrwane swoich wierszy i swoich portretów – Cauruso utrwalony został ze swoim głosem, swoją intonacją. Taki artysta wydaje się nam dużo bliższy. A jednak, paradoksalnie, te obserwacje służą Pawlikowskiej do podkreślenia błędu stojącego za owym rozumowaniem. Poetka podkreśla, że największy artyzm nie uratuje nas przed nicością. Buńczuczne deklaracje autorów, twierdzących, że sztuką pokonają śmierć, są co najwyżej śmieszne. Możemy zapisywać swoje myśli, nagrywać swój głos, robić sobie zdjęcia – ale pamięć o nas, jakby nie była mocna, nie będzie naszym prawdziwym życiem. Martwy artysta nie ma w sobie więcej życia niż martwa mucha. Cykl Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej oferuje nam melancholijne refleksje na temat przemijania. Autorka nie łudzi się, że sztuka pozwoli żyć po śmierci – prawda ta może być bolesna, ale pozwala dostrzec świat takim, jakim naprawdę jest.