Rozprawka: Czy zgadzasz się z twierdzeniem, że zło rodzi zło?

Akcja sceny VII piątego aktu fragmentu “Makbeta” z arkusza rozegrała się w okolicach Dunsinane. Jej bohaterami byli Makbet i Macduff. Jesteśmy świadkami ich pojedynku będącego wynikiem całego splotu działań, jakie miały miejsce w życiu osobistym i publicznym Makbeta, samozwańczego króla Szkocji. Zło, jakie wyrządził Dunkanowi, Bankowi, poddanym oraz Macduffowi doprowadziło do działań wojennych, których etapem końcowym stał się pojedynek na śmierć i życie. Z dialogu wynika, iż Macduff jest pełen pogardy dla Makbeta.

Akcja sceny VII piątego aktu fragmentu “Makbeta” z arkusza rozegrała się w okolicach Dunsinane. Jej bohaterami byli Makbet i Macduff. Jesteśmy świadkami ich pojedynku będącego wynikiem całego splotu działań, jakie miały miejsce w życiu osobistym i publicznym Makbeta, samozwańczego króla Szkocji. Zło, jakie wyrządził Dunkanowi, Bankowi, poddanym oraz Macduffowi doprowadziło do działań wojennych, których etapem końcowym stał się pojedynek na śmierć i życie. Z dialogu wynika, iż Macduff jest pełen pogardy dla Makbeta. Swojego przeciwnika określił mianem „krwawego nędznika”. W epitecie tym zawarł aluzję do rządów, jakie sprawował król Makbet. Odważny i gotowy na śmierć rycerz Macduff twierdził, iż szabla za chwilę przemówi w jego imieniu i zabije króla. Jest pewny zwycięstwa i uważa siebie za kogoś w rodzaju „ręki opatrzności”. Zdanie wykrzyknikowe sygnalizuje, iż bohater ten jest pełen emocji ukrywanych od dawna i na okazję do pojedynku z Makbetem czekał wiele tygodni. Obaj rycerze stając do walki, tworzyli wrażenie odważnych i pewnych zwycięstwa, swojej siły fizycznej popartej doświadczeniem. Wiara w siebie i swoje możliwości nie jest czymś złym, chyba że wypływa z mało przemyślanych pobudek. W przypadku Makbeta właśnie tak się stało. Bohater ten zupełnie stracił panowanie nad swoim życiem, zawierzył w całości wróżbom, które mogły go wieść na manowce. Stojąc przed równym sobie rywalem, mógł zweryfikować swoją postawę, ale czy tak zrobił? A może dał ponieść się złu zawartemu w przepowiedniach?

Groźba wypowiedziana przez Macduffa nie zrobiła wrażenia na królu. Makbet mężnie stanął do walki i lekceważył przeciwnika. Poddał w wątpliwość umiejętności rywala i to, iż Macduffowi uda się choćby drasnąć go. Wyjawił głośno skrywaną wcześniej tajemnicę mówiącą o tym, że żaden człowiek zrodzony z kobiety nie będzie w stanie go pokonać. Był hardy, nieustępliwy a może nawet pełen pogardy wobec nacierającego wroga. Zapatrzony w siebie, swoje umiejętności i bezkarność wobec losu pragnął podważyć te cechy u Macduffa. Ten jednak okazał się niewzruszony i zarozumiały. Nie dał się przestraszyć, a słowa Makbeta pobudziły go do jeszcze większej zaciętości. Oświadczył po raz kolejny, że jest w stanie pokonać Makbeta. Przywołał z pamięci prawdę o swoich narodzinach. Poinformował Makbeta, iż urodził się poprzez cesarskie cięcie: „Ze swojej matki wydarty był z łona”. Te informacje miały zniechęcić Makbeta, dodając sił i wiary w siebie Macduffowi. Był rozgniewany i słowem pokazywał wyższość nad przeciwnikiem, aby skłonić go do wahań i refleksji, odwrócić uwagę od walki, osłabić czujność. Macduff okazał się doskonałym taktykiem i psychologiem.

Reakcja Makbeta potwierdziła topniejącą przewagę psychologiczną nad Macduffem. Złorzeczył losowi, wpadł w panikę i ewidentnie zaczął się bać. Stracił zapał i „męskość” – męstwo, odwagę do dalszej walki. Wcześniej pewny siebie i dumny, teraz zmienił się w niepewnego i tchórzliwego człowieka. Można twierdzić, iż w jego postawie dominowało zło, które prowadziło do zguby – do zła. Ufny w słowa czarownic wkroczył na pole bitwy, niosąc śmierć rywalom, ale poddał się, czyli znów postąpił źle, gdy Macduff napomknął o cesarskim cięciu. Także pod wpływem walki i ciosów zadawanych przez rywala powoli stracił wiarę w swoje możliwości. Oświadczył nawet, że nie chce dalej walczyć z Macduffem i chciał się wycofć. Taktyka Macduffa zatem spełniła swoją rolę. W poczuciu wyższości nazwał Makbeta tchórzem i poniżył go. Czuł się silniejszy. Znów zaczął mu grozić, przepowiadając, jak skończą się losy złego króla. Zaplanował udostępnić wizerunek – ciało Makbeta zawieszone na pice czy włóczni z napisem: „Tak wygląda tyran”. Macduff kreował się na patriotę. Zabicie króla w tej walce miało być wyzwoleniem z łańcuchów tyranii, w jakie Makbet zakuł swój naród.

Odpowiedzią na słowne zaczepki stała się utrata wiary w siebie Makbeta. Przewidział swój upadek, potrafił jednak być samokrytyczny i trzeźwo oceniać sytuację. Zastrzegł się, iż nie chce padać na kolana w geście poddaństwa przed przyszłym władcą Malcolmem. Dumny i pewny swojej wartości chciał tylko jednego – umrzeć z godnością. Wspominał klęskę, jaką odniosły jego wojska, gdy las birnamski podszedł do warowni Dunsinane. Stracił wówczas honor jako dowódca bastionu. Dziwne, że w tym momencie nie wpadł na pomysł, aby zweryfikować, skrytykować swoją wcześniej wyznawaną bezmyślną wiarę w zło, jakie spotkało go w życiu po tym, gdy poddał się losom głoszonym przez wiedźmy. Teoretycznie zaspokajały jego ambicje, ale prowadziły do zła. Z kolei Macduff okazał się silniejszy od niego. Makbet nie miał już nadziei na ewentualne zwycięstwo. Zrezygnowany i pełen obaw przewidywał, iż gdyby przegrał z Macduffem, ale przeżył, stałby się pośmiewiskiem. Chcąc tego uniknąć, zasłonił się tarczą i zaatakował wroga ostatkiem sił. Nie chciał litości, nie prosił o łaskę. Zdawał sobie sprawę, że nie ma szans wygrać, chciał polec z honorem. To wielka zmiana, z hardego i pewnego siebie zmienił się podczas trwania pojedynku w człowieka pełnego pokory, lecz mimo wszystko nie przyznał się lub nie uświadamiał sobie nawet zła, jakie wyrządził ludziom. Nie padły z jego ust słowa przeprosin. Oskarżenia Macduffa o tyranię też do niego nie dotarły. Mając świadomość nadchodzącej śmierci, nie dokonał rachunku sumienia i wciąż był zaślepiony władzą. (796)