
"Małżeństwo" I. Krasicki
Większość z satyr Ignacego Krasickiego dotykała osiemnastowiecznych problemów, z którymi autor miał na co dzień styczność. Krytykował pijaństwo, zachwyt cudzoziemszczyzną, brak obyczajowości i wiele innych przejawów upadku moralności. Przy tych wszystkich wadach społeczeństwa polskiego, temat poruszony w satyrze „Małżeństwo” może nam się wydawać błahy i normalny. Krasicki ukazując przymioty i wady kobiet, uświadamia nam jak niewłaściwe podejście mają ludzie do instytucji małżeństwa. Satyra rozpoczyna się przypomnieniem stworzenia Ewy. Rzekomo powstała ona z żebra Adama i tak bardzo go zafascynowała, że postanowił uczynić ją towarzyszką swego życia.
Większość z satyr Ignacego Krasickiego dotykała osiemnastowiecznych problemów, z którymi autor miał na co dzień styczność. Krytykował pijaństwo, zachwyt cudzoziemszczyzną, brak obyczajowości i wiele innych przejawów upadku moralności. Przy tych wszystkich wadach społeczeństwa polskiego, temat poruszony w satyrze „Małżeństwo” może nam się wydawać błahy i normalny. Krasicki ukazując przymioty i wady kobiet, uświadamia nam jak niewłaściwe podejście mają ludzie do instytucji małżeństwa. Satyra rozpoczyna się przypomnieniem stworzenia Ewy. Rzekomo powstała ona z żebra Adama i tak bardzo go zafascynowała, że postanowił uczynić ją towarzyszką swego życia. Narrator zauważa, że gdyby teraz tak było, ludzie nie rozwodziliby się tak często. Przecież skoro pierwsza kobieta powstała z części ciała pierwszego mężczyzny, to musiała do niego pasować. Jednak autor wie, że świat w jakim żyje zmienił się i „Adamowe wnuki” porzuciły dawne nauki. Przyrównując wiek osiemnasty do wieku głupiego, poeta zadał pytanie, gdzie leży przyczyna w tym głupstwie. Odpowiedzią na nie, jest użyty epitet „złe stadła”, który odnosi się do bezmyślnych małżeństw. Następnie przytoczone zostały przykłady złych zaślubin, w których jedna lub druga strona odznacza się jakimiś negatywnymi cechami – „Jegomość nadto dobry, jejmość zbyt rozjadła,/ A kiedy jejmość dobra, jegomość jak jędza”. Według autora stan małżeński jest konieczny, mimo nudy i wdzięczności „Muszą być żony i męże”. Dzieło ma formę zwrotu do adresata. Doświadczony narrator prowadzi dialog z mężczyzną zamierzającym wejść w związek małżeński. Pytając o jego lubą, narrator otrzymuje przejaskrawioną odpowiedź „Niech wszystkie uklękną!”, która świadczy o idealizacji swojej kochanki. Młody mężczyzna jest tak zakochany, że nie widzi w niej ani jednej wady i uważa, że przewyższa ona każdą inną kobietę. Narrator po udzieleniu mu wcześniej wspomnianych ostrzeżeń, przystępuje do dawania rad. Twierdzi, że jego stadło wcale nie musi być nietrwałe, jeśli tylko zechce się do nich zastosować. Przede wszystkim kawaler musi zwrócić uwagę na wnętrze, bo to ono jest najważniejsze i może zagwarantować dobry związek. Autor porównując mężczyznę do walecznego Rolanda, ironizuje jego spojrzenie na miłość. Uroda, którą młody człowiek byłby w stanie chwalić niczym pędzący rycerz na koniu z piką w dłoni szybko przeminie, a wtedy nie będzie już czego panegiryzować. Kolejne stwierdzenie użyte przez autora, potwierdzające wartości wnętrza - „Tak romanse każą,/ Ale nie rozum zdrowy” uświadamia nam, iż po „nasyceniu się” urodą kobiety rozkosz przechodzi. Każdemu zakochanemu wydaje się, że jego miłość jest doskonała, jednakże po krótkim okresie fascynacji, we wspólne życie wkrada się nuda i frasunek, a wtedy potrzebne są inne wartości cementujące związek, takie jak chociażby przyjaźń i szacunek. Następnie narrator wymienia swojemu rozmówcy wszystkie przykrości, jakie może sprawić mu przyszła żona. Ma na myśli brak szacunku, sprowadzanie nowych towarzyszy do domu, cierpkie słowa, humory i podejrzliwość. Jako doskonały przykład takiej kobiety podaje Ksantypę - żonę Sokratesa. Erazm z Rotterdamu miał powiedzieć, że to dzięki niej grecki myśliciel stał się tym, kim zapamiętała go historia. W przeciwnym razie cieszyłby się szczęśliwym życiem u boku ukochanej drugiej połowy. Osoba mówiąca prędko dodaje, że jeśli przyszła żona jego rozmówcy jest inna, to nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować. Musi ona być „oświecona, rozum nie zawadzi” Po czym zostaje dodane, że najlepiej, aby nie był to umysł nazbyt bystry. Wielu mężczyzn uważa, że najlepszą żoną byłaby kobieta głupia, jednak nie jest to prawdą. Narrator uważa, iż panna nie powinna być jednak mądrzejsza od swojego małżonka, a przynajmniej się z tym nie obnosić. Świetnie podkreślają to słowa „Przecież żony podległe muszą być koniecznie”. Młodzieniec, słuchający tych rad, traci ochotę do małżeństwa. W końcu dowiedział się, że instytucja ta niesie radość może jednemu mężczyźnie na tysiąc – dla innych jest „trucizną”. Jednakże rozmówca go zachęca, by nie popadał w pesymizm i jednak się ożenił. W tym celu posługuje się przykładem kupca, który nie przestaje handlować, pomimo niższych zysków. Jak możemy wywnioskować z treści, narrator nie gani małżeństwa, ale próbuje pokazać niewłaściwe podejście ludzi do tej instytucji. Wchodzenie w poważne związki tylko z powodu wyglądu drugiej osoby zostaje przezeń otwarcie skrytykowane. Owocem takiego postępowania może być tylko rozwód. Być może ostre słowa osoby mówiącej są spowodowane tym, że w ówczesnym społeczeństwie rodzina często była tylko prowizorycznym tworem. Kobiety były zakochane w zagranicznej modzie, a mężczyźni dla świętego spokoju pozwalali im na wszystko. Skutkowało to poluzowaniem zdrowych więzi społecznych, które prędko zostały zastąpione przez uwielbienie dla wystawnych przyjęć i bogactw. Przez to prawdziwe wartości traciły na znaczeniu, a naród stawał się coraz słabszy.
