Dialog sokratejski - analiza

Podejmując próbę analizy metody dialogu sokratejskiego w kontekście późniejszej odpowiedzi na wskazane wyżej pytania byłem nastawiony pozytywnie do zadania jakie przede mną zostało postawione. Wydawało się, że rozwiązanie jest jednoznaczne zarówno w przypadku stopnia jego trudności jak i przydatności w procesie nauczania. Nie mniej jednak był to tylko widok samej „powierzchni” problematyki związanej z tym tematem. Otóż pisząc o samej metodzie, trzeba przedstawić pogląd Sokratesa, według którego wszelkie pojęcia – idee stanowiące podstawę prawdziwej wiedzy, znajdują się w ludzkim umyśle od samego początku.

Dodaj artykuł aby odblokować treść

Podejmując próbę analizy metody dialogu sokratejskiego w kontekście późniejszej odpowiedzi na wskazane wyżej pytania byłem nastawiony pozytywnie do zadania jakie przede mną zostało postawione. Wydawało się, że rozwiązanie jest jednoznaczne zarówno w przypadku stopnia jego trudności jak i przydatności w procesie nauczania. Nie mniej jednak był to tylko widok samej „powierzchni” problematyki związanej z tym tematem. Otóż pisząc o samej metodzie, trzeba przedstawić pogląd Sokratesa, według którego wszelkie pojęcia – idee stanowiące podstawę prawdziwej wiedzy, znajdują się w ludzkim umyśle od samego początku. Uwolnienie ich, czy też spowodowanie uświadomienia ich sobie przez rozmówcę osiągnięte może być z kolei za pomocą zręcznego zadawania mu pytań i stosowania podpowiedzi pobudzających go do wydobycia tych skrywanych prawd. Patrząc wnikliwie na sam proces stosowany przez tego filozofa, zauważyć można następujące po sobie etapy. Jako pierwszy z nich wskazać można ten, podczas którego Sokrates potrafił skutecznie wcielić się w rolę ucznia pokornie wsłuchującego się w to co przedstawiał rozmówca. Nie wywyższał się, wręcz przeciwnie był w stanie sprawić, że to właśnie rozmówca nabierał zbyt dużej pewności siebie. Była to poniekąd postawa ironiczna, mająca na celu „wypuszczenie” rozmówcy, który szybko wpadał w jego pułapkę. Sokrates doprowadzał go do momentu, w którym zaczął powątpiewać on w to co do tej pory przedstawiał, wykazując wzajemne sprzeczności w głoszonych przez niego twierdzeniach, co nazywane było „zbijaniem”. Ze względu na niezbyt przyjemny charakter tej części całego procesu, filozof posiadał w zanadrzu drugi etap, którego wprowadzenie polegać miało na zachęceniu „zbitego” rozmówcy do dalszego dialogu. Dopiero trzeci, zarazem ostatni był decydujący. Na tym polu Sokrates przejmował inicjatywę, zadając pytania rozmówcy, ograniczając go przy tym jedynie do odpowiedzi potwierdzających lub zaprzeczających. W trakcie swojego wywodu krok po kroku prowadził rozmówcę do właściwego wniosku, często zaskakującego i nierzadko odmiennego od początkowego stanowiska.

Odpowiadając na pytanie, czy metoda ta jest łatwa, czy też nie, chylę się ku tej drugiej opcji, przy czym rozważyć tutaj należy przede wszystkim problem osobowy. Dialog w przedstawionej formie wymaga niebywałej wiedzy i umiejętności, jakimi powinien dysponować ówczesny naśladowca Sokratesa. Patrząc oczami Platona na tego wielkiego filozofa, można stwierdzić, że nikt oprócz jego samego nie mógł posiąść tak wielkich zasobów mądrości. Nieodzownym elementem wydaje się również silna więź, jaka powinna łączyć ucznia ze swoim „mistrzem”. Obserwacja aktualnych relacji panujących na linii nauczyciel – uczeń, wskazuje, że już na tym etapie może okazać się, iż cały proces z góry skazany jest na niepowodzenie. Nie należy przy tym zapominać o roli samego ucznia – rozmówcy w dialogu. On również powinien się cechować stosownym poziomem intelektu, czy też przede wszystkim chęcią nabywania wiedzy, wręcz jej pożądaniem. To właśnie ciekawość lub jej brak ma tutaj decydujący wpływ na rozwój konwersacji.

Sformułowana wcześniej odpowiedź może sugerować, iż skuteczne zastosowanie opisywanej metody jest mało prawdopodobne, ale czy stosowana ona być powinna? Owszem, poniekąd dążenie do tego, aby uczeń z pomocą nauczyciela stopniowo zaczął formułować wnioski, czy też dochodził do prawidłowych rozwiązań, jest rzeczą jak najbardziej pożądaną. Problem stanowi jednak forma w jakiej się to odbywa. Pamiętać należy, że nie składa się na nią jedynie zadawanie precyzyjnych pytań, czego efektem jest gotowy wniosek. Metoda dialogu sokratejskiego wiąże się chociażby z opisywanym wcześniej etapem polegającym na „zbijaniu” rozmówcy. Biorąc pod uwagę spodziewane skutki w postaci dezorientacji, irytacji, czy zatracenia poczucia racji przez ucznia, może być ona obecnie postrzegana jako kontrowersyjna. Ponadto osiągnięty efekt również może znacząco odbiegać od założonego. Nasz rozmówca – uczeń, w toku takiej konwersacji będzie poddany próbie, której powodzenie w znacznym stopniu będzie uzależnione od jego determinacji w poszukiwaniu prawdy. Wpływ środowiska czy mediów na sposób kształtowania ludzkiej osobowości w obecnych czasach nie rokuje w tym wypadku najlepiej. Zamiast dalej zgłębiać istotę zagadnienia, uświadamiając sobie to, co w rzeczywistości jest ważne, zniechęcony może utknąć na długo przed dotarciem do końca tego procesu. Powyższe, choć zaznaczam, iż jest to wyłącznie moja subiektywna ocena, utwierdza w przekonaniu, że stosowanie tej metody we współczesnej edukacji nie jest pomysłem dobrym.