Film "Romeo i Julia" artystyczna prowokacja pomagająca dotrzeć do widza?

Film Baza Luhrmanna “Romeo i Julia” jest współczesną adaptacją jednego z najbardziej znanych dramatów angielskiego twórcy, Williama Szekspira. Został on przedstawiony w bardzo współczesny i nietypowy sposób, gdyż Baz Luhrmann wykorzystując wszelkiego rodzaju współczesne elementy, pozostał wierny językowi szesnastowiecznego utworu, tzw. językowi szekspirowskiemu, wywołując wiele kontrowersji. Niektórzy uważają , że reżyser stworzył zdumiewające i zaskakujące dzieło, które tworzy ogromny kontrast z jego pierwowzorem. Nasuwa się pytanie, czy tak śmiała adaptacja XVI- wiecznego dramatu rzeczywiście pomaga w dotarciu do widza?

Film Baza Luhrmanna “Romeo i Julia” jest współczesną adaptacją jednego z najbardziej znanych dramatów angielskiego twórcy, Williama Szekspira. Został on przedstawiony w bardzo współczesny i nietypowy sposób, gdyż Baz Luhrmann wykorzystując wszelkiego rodzaju współczesne elementy, pozostał wierny językowi szesnastowiecznego utworu, tzw. językowi szekspirowskiemu, wywołując wiele kontrowersji. Niektórzy uważają , że reżyser stworzył zdumiewające i zaskakujące dzieło, które tworzy ogromny kontrast z jego pierwowzorem. Nasuwa się pytanie, czy tak śmiała adaptacja XVI- wiecznego dramatu rzeczywiście pomaga w dotarciu do widza? Czy raczej należy ją traktować jako „artystyczną prowokację?” Osobiście uważam, że Baz Luhrmann tworząc tzw. „artystyczną prowokację” miał na celu pomóc widzom zrozumieć przekaz pierwotnego twórcy „Romea i Julii”. Kontynuując swoją pracę, zamierzam udowodnić mą tezę. Reżyser urzeczywistnił widzom wizję otaczającego go świata. Wykorzystał do tego scenerię lat dziewięćdziesiątych, XX wieku, czyli wielką metropolię przypominającą duże, amerykańskie miasto oraz jego realia, takie jak kontrast ukazany między bogactwem, a ubóstwem i biedą, prostytucję, a także wszelkiego rodzaju używki (alkohol, papierosy, narkotyki). Ta wizja z pewnością jest bliższa współczesnemu widzowi, ponieważ świat wykreowany w filmie, to rzeczywistość, z którą spotyka się on na co dzień. Jak już we wstępie napisałam, Baz Luhrmann został wierny językowi szekspirowskiemu. To właśnie sprawia, że film jest nazywany „artystyczną prowokacją”. W połączeniu z bardzo współczesną scenerią może być on dla widzów niezrozumiały, lecz dzięki wszystkim wykorzystanym przez reżysera środkom, takim jak młodzieżowa muzyka, obrazy wzmacniane przez dynamiczny montaż, oraz całość epatująca bardzo intensywnymi barwami, które podkreślają uczucia i mimikę bohaterów, przyciąga on młodszą grupę wiekową, a także sprawia, że osoby te są w stanie zrozumieć trudny język utworu. Ostatnim argumentem, potwierdzającym moją tezę jest to, że w filmie niektóre sceny zostały przedstawione w bardzo kontrowersyjny sposób, które znacznie różnią się od tych przedstawionych w dziele Williama Szekspira. Doskonałym tego przykładem może być scena, gdy Romeo pod namową przyjaciela, pragnąć zapomnieć o swej ukochanej i uśmierzyć ból „zranionego serca” bierze narkotyki. Można by to odebrać jako propagowanie tych używek, na wszelkiego rodzaju dokuczliwości. Jednakże, po dłuższym namyśle uważam, że jest to kolejny element codzienności, z którą spotykamy się na każdym kroku. Luhrmann przedstawiając to w owy sposób, na pewno dotarł do większej liczby odbiorców. Podsumowując, uważam, że adaptacja szekspirowskiego dramatu w postaci bardzo abstrakcyjnej i nietypowej z pewnością pomaga w dotarciu do widzów, którymi mogą być nie tylko współczesna młodzież, ale także ludzie starsi, choć niezbyt przyzwyczajeni do takich reżyserskich eksperymentów. Zgadzam się, że dzieło Baza Luhrmanna można nazwać artystyczną prowokacją. Ten reżyser bez wątpienia ma w sobie duszę artysty. Uważam także, że ekranizacja dzieła Szekspira, lepiej przekazuje nam pewną wiedzę o systemie wartości, który każdy z nas, z czasem powinien sobie „ustabilizować”. Mam nadzieję, że powyższymi argumentami udało mi się przekonać do postawionej na początku tezy.