Joga a religia

Joga - droga do Boga? Świadectwo1 Chciałbym dać świadectwo, jak bardzo niebezpieczne są joga, okultyzm, magia, medytacje i techniki pogańskiego Wschodu. Na początku wszystko to wygląda niewinnie, jednak jest to grzech bałwochwalstwa, który prowadzi do satanizmu. W moim życiu przeszedłem całą tę drogę. Ja, dzięki Bogu, dzięki modlitwie mojej mamy do Matki Bożej powróciłem do Pana. W 1990 roku trafiłem do ośrodka leczenia nerwic, gdzie uczestniczyłem w terapii grupowej. – Znikł jeden objaw nerwicy (pieczenie stóp), ale został niepokój, bezsenność, rozbita osobowość.

Joga - droga do Boga?

Świadectwo1 Chciałbym dać świadectwo, jak bardzo niebezpieczne są joga, okultyzm, magia, medytacje i techniki pogańskiego Wschodu. Na początku wszystko to wygląda niewinnie, jednak jest to grzech bałwochwalstwa, który prowadzi do satanizmu. W moim życiu przeszedłem całą tę drogę. Ja, dzięki Bogu, dzięki modlitwie mojej mamy do Matki Bożej powróciłem do Pana. W 1990 roku trafiłem do ośrodka leczenia nerwic, gdzie uczestniczyłem w terapii grupowej. – Znikł jeden objaw nerwicy (pieczenie stóp), ale został niepokój, bezsenność, rozbita osobowość. Podświadomie szukałem ratunku i odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak cierpię? Dlaczego to zło mnie dotyka? Nie mogłem znieść ciszy i na przemian słuchałem radia i karmiłem swój wzrok programami telewizyjnymi. W 1991 roku w audycji radiowej usłyszałem ogłoszenie: „Joga – relaks – dobre samopoczucie – zajęcia pod wskazanym adresem”. Wówczas nie wiedziałem co to jest joga, ale wydawało mi się, że w niej znajdę odpowiedź na dręczące mnie pytania. Joga I tak wpadłem w sidła szatana. – Zacząłem praktykować medytację wschodnią i ćwiczenia jogi. Mój guru stał się moim bożkiem., głównie dlatego, że już przy pierwszym spotkaniu okazał mi dużo ciepła i troski, którego niestety nie zaznałem w rodzinie. Przestałem chodzić do Kościoła, żeby w pełnej wolności rozwijać się duchowo, psychicznie i finansowo. Po trzech miesiącach poczułem się znacznie lepiej, przestałem pić i palić. Zajęcia odbywały w klubie osiedlowym lub w szkole podstawowej. Odbywały się też zajęcia wyjazdowe. Wyjeżdżałem też na szkolenia do Holandii. Nauczyciel posługiwał się także wyrwanymi z kontekstu słowami Pisma Świętego i modlitwą Ojcze nasz i mówił dużo o miłości. Ćwiczenia jogi, odpowiednie odżywianie oraz wiedza miały mi zapewnić przekroczenie siebie w celu uzyskania „stanu Buddy”, samozbawienia. Któregoś dnia mój nauczyciel stwierdza, że powodem moich niepokojów i cierpień jest krzyż, który wisi w moim pokoju i każe mi go usunąć. – Jako pilny uczeń dostałem tajemne imię. Poznawałem inne religie: buddyzm, sufizm itd. Otrzymałem nakaz prowadzenia relaksu, podczas którego powtarzałem mantrę, odwołującą się do sił kosmicznych. Mantrami były skażone kasety relaksacyjne z podkładem muzycznym nagrywane w studio. Korzystałem z porad numerologa. Ta usługa miała mi zapewnić dobre zarobki. Brałem też leki homeopatyczne. Twórcą homeopatii był dr S. Hahnemann. W 1777 r. został on przyjęty do Loży Masońskiej w Transylwanii. Dodatkowo parał się spirytyzmem. Jak sam oświadczył, homeopatia powstała dzięki informacjom, przekazanym mu podczas seansów spirytystycznych. Każdy spirytyzm, okultyzm, magia i joga – jakikolwiek ma rodowód – jest źródłem złych energii, emanujących na człowieka i jego otoczenie. One powoli, ale skutecznie rujnowały moją psychikę, ciało i duszę. Krótko mówiąc, Lucyfer namawia ludzi do posługiwania się przekleństwami, wróżbami, mantrami, astrologią, numerologią, amuletami, bioenergoterapią, różdżkarstwem itd. Kościół natomiast proponuje modlitwę, sakramenty św. i sakramentalia np. woda święcona a przede wszystkim życie zgodne z Dekalogiem i Ewangelią. Brałem tez udział w seansach uzdrawiających. Prowadził je guru stosując między innymi hipnozę. Uczęszczałem na festiwale podczas których profesjonaliści leczyli metodą reiki, kolorami, muzyką, bioenergioterapią, wahadełkiem, lekami homeopatycznymi. Sprzedawałem książki Sufizmu, tarota, kasety relaksacyjne i reklamowałem prowadzoną przez niego szkołę jogi i kursy Tarota. Medytowałem, mantrowałem i mudrowałem 20 godzin na dobę. Mało jadłem, mało spałem – oczekiwałem na obiecane oświecenie, a doświadczyłem przerażającej pustki i beznadziei. Powrót do Boga […] Przełom nastąpił w 2002 roku. Stało się to dzięki mojej mamusi, która wyprosiła u Matki Bożej Częstochowskiej dla mnie nawrócenie. Po 11 latach nie chodzenia do kościoła, ukląkłem na oczach mojego guru i poprosiłem Boga: „Boże co tu jest grane? Gdzie ja jestem?”. I Pan zlitował się nade mną. Natychmiast w moim umyśle zaświeciło światło Ducha Świętego i usłyszałem: „to jest sekta i guru kieruje umysłami tych, którzy uczestniczą w zajęciach jogi”. Moja decyzja była natychmiastowa: odchodzę, uciekam. I wówczas zwaliło się na mnie całe piekło. Zaczął się horror. Szatan uderzył w ciało, psychikę i rzeczy materialne. Nie mogłem wejść do swojego domu. Czułem obecność zła w całym bloku mieszkalnym, a działy się rzeczy straszne. Krótko mówiąc miałem stracić życie i mieszkanie. Dzisiaj wiem, że przywrócenie do normalnego życia kogoś, kto był po uszy uwikłany w okultyzmie i magii jest większym cudem niż wskrzeszenie Łazarza. A piekło zaczęło się tak niewinnie: horoskopy, relaks, wróżby, talizmany, amulety, ćwiczenia jogi itp. Czułem, że ratunkiem dla mnie jest Kościół, ale przez pół roku nie mogłem wejść do kościoła, nie mogłem się modlić, słuchać Radia Maryja. Bardzo często leżałem przed Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, gdzie było mi trochę lżej. W końcu udaje mi się wejść do Sanktuarium i przystąpić do spowiedzi. – Doświadczyłem czym jest mądrość, miłość miłosierna i moc Boga Ojca i Jezusa Chrystusa, który działa przez kapłanów i Kościół. […] Dzisiaj jestem pewny, że powodem moich cierpień i niepowodzeń był grzech – grzech własny, grzech moich przodków, brak wiedzy i wiary. Mój błąd był zasadniczy: do 56 roku życia nie brałem pod uwagę i nie traktowałem poważnie Jezusa. Skutki tego były opłakane. Pomimo to Jezus Chrystus nigdy o mnie nie zapomniał! On jest jedynym Uzdrowicielem, który leczy ciało, duszę i psychikę. Doznałem uzdrowienia kręgosłupa, ducha i duszy. Dziękuję Ci, mój Jezu. Przestroga W Piśmie Świętym znalazłem genialną przestrogę św. Pawła, która streszcza wszystko, o czym dałem świadectwo: Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tęfilozofię, będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, nażywiołach świata, a nie na Chrystusie (Kol 2,8). We współczesnym świecie owe filozofie, oszustwa, ludzkie tradycje i żywioły światafunkcjonują w konkretnych organizacjach, ruchach, stowarzyszeniach, sektach i przybierają formę okultyzmu i magii. Stanowią one centrum neopogaństwa, określanego jako New Age, dlatego uważaj na czym budujesz. Dziękuję wszystkim kapłanom, siostrom zakonnym i osobom świeckim, którzy pomogli mi wyjść z sekty i nadal pomagają, gdyż walka się nie skończyła, abym mógł wzrastać w miłości i świętości. Bóg Wam zapłać i „Szczęść Boże!” Wiesław

Co właściwie znaczy „joga”? Etymologia słowa „joga” jest wyjątkowo bogata. Zebrany w czeskiej pracy zestaw sanskryckich znaczeń tego terminu (spojenie, połączenie, kombinowanie, kontakt, styczność, użycie, zastosowanie, cel, sposób, metoda, wynik, praca, zajęcie, trik, oszustwo, plan, usiłowanie, lek, liczba, czar, zaklęcie, magia, nabycie, uzbrojenie, argument, okazja, bogactwo, prawidło, stosunek, zależność, koncentracja, rozmyślanie, kontemplacja, suma, koniunkcja, przywiązanie, ujarzmienie itd.) J. Varenne sprowadza do spotykanego już w Wedach „nakładania jarzma” (zaznaczając przy tym, że mowa o akcji ujarzmiania rumaków Indry lub Surji, nie zaś o zaprzęganiu wołów, czynności siudrów czy też zwykłych koni kshatrijów, dla których stosowano termin „yuga”), formuły zaklęcia magicznego (Yogatattva Upanishad – I. 74), a przede wszystkim do znaczenia metody. Znacznie bardziej problematykę etymologii terminu „joga” rozbudował Mircea Eliade w swoim dziele „Joga. Nieśmiertelność i wolność”. Zauważa, że etymologicznie pochodzi on od rdzenia „judż” (yuj): „wiązać”, „(po)łączyć”, „zaprząc”, „ujarzmi(a)ć”, który odpowiada także łacińskim „iungere, iugum”, angielskiemu „yoke” etc. Słowo „joga” służy w ogóle do określenia wszelkiej techniki ascezy i wszelkiej metody medytacji. Zestawiając obiegowe odcienie sensu jogi, funkcjonujące w tradycji indyjskiej L. Cyboran wyróżnia pojmowanie jogi jako stanu najwyższej doskonałości duchowej w postaci wyższego stanu świadomości, najwyższej formy świadomości lub jeszcze wyższego stanu ponadświadomościowego (por. samadhi, moksha, nirvana, kaivalya), jako drogi do urzeczywistnienia owego stanu, jako formy wszelkiej praktyki duchowej, wszelkiej formy doskonalenia wewnętrznego, zmierzającej do urzeczywistnienia ideałów doskonałości rozmaitych filozofii i religii, a wreszcie – jako nauki o owej metodzie, drodze i jej celu. Występując w wielu systemach ta nauka stosowana stworzyła odrębny system filozoficzny (yogadarśana), którego nie należy mylić z różnymi praktykami jogicznymi, jakich jest wiele (np. hatha joga, czyli tzw. „joga ciała” – zestaw ćwiczeń fizycznych mających na celu zachowanie jogina w zdrowiu, by mógł bez przeszkód kontynuować rozwój duchowy. Hatha joga stworzyła osobną ścieżkę, ale jej elementy obecne są we wszystkich innych.).

Co to jest joga? „W dzisiejszych czasach ze słowem “joga” możemy spotkać się dosyć często. Znajdujemy je w książkach, gazetach, słyszymy w radiu lub w czasie spotkań z przyjaciółmi. Wielu ludzi wyrobiło już sobie własną opinię o jodze. Być może kojarzą słowo “joga” ze zdrowym i elastycznym ciałem w niezwykłej pozycji, nieruchomym joginem w medytacji lub filozofią wschodu. Joga jest tym wszystkim, lecz jednocześnie czymś dużo więcej. Bardzo trudno jest zdefiniować jogę w kilku słowach. Na pewno joga jest jednym z najbardziej kompletnych systemów: jest to całościowy sposób widzenia i pojmowania życia, ludzkości i innych żywych istot, a także całego kosmosu. Joga uczy, że wszystkie aspekty życia wspomniane wyżej są nierozerwalnie związane i tylko poprzez realizację i doświadczenie tej całości możemy zadowolić nasz wewnętrzny głód wiedzy i nieskończonego szczęścia. Wiedza o jodze jest cennym darem hinduskich mędrców, którzy osiągnęli zrozumienie praw istnienia. Mimo, że joga geograficznie pochodzi z Indii, ta starożytna wiedza jest uniwersalna i wieczna. Mimo, iż w jodze dużo mówi się o Bogu i twierdzi, że jest ona drogą do Niego, joga nie jest religią, ani religijną sektą. Nie jest ważne, do jakiej wiary (i czy w ogóle) należymy, joga wspomoże nas w każdym rodzaju pozytywnego myślenia i sposobu życia. Joga spaja pozytywne zasady wszystkich religii świata: odrzucenie przemocy, zrozumienie, pomoc, przebaczenie, miłosierdzie… Tak pojmowana joga, jest uniwersalną ścieżką duchową, która oparta jest na własnym doświadczeniu, a nie na doświadczeniu, czy nakazach innych, których pojmowanie zmienia się i gubi w biegu czasu.”

Skąd się wzięła joga? Choć słowo „joga” pojawia się już w Rigwedzie (ok. 2500 r. p.n.e.), a pozycje jogiczne (asany) mają swe świadectwa w pieczęciach kultowych z Mohendżo Daro (ok. 3000 r. p.n.e.), o czym świadczą prace wykopaliskowe przeprowadzone w dolinie Indusu przez Sir Mortimera Wheelera w 1922 r., sama praktyka jest wywodzona z czasów o wiele dawniejszych, spokrewniona z szamanizmem w jego najwcześniejszej zaświadczonej formie, a więc – sytuowanego w kulturach kwitnących w latach 40 – 10 tysięcy p.n.e. Te nieuporządkowane przejawy teorii i praktyki nazwano „protojogą”. Klasyczny system jogi zawierają Upaniszady – końcowe części Wed (sanskr. veda = wiedza). Około VI w. p.n.e. napisano dwa wielkie poematy epickie: Ramayana i Mahabharata. Jedną z części Mahabharaty stanowi Bhagawadgita, najbardziej chyba znany ze wszystkich tekstów traktujących o jodze. Do tego czasu rozumienie jogi przybierało mniej lub bardziej czystą formę. Bhagawadgita powraca do jogi antycznej. W Gicie Bóg pod postacią Pana Kriszny naucza wojownika Ardżunę jogi, a przede wszystkim tego jak osiągnąć wyzwolenie przez wypełnianie obowiązków życiowych. Kriszna objawia Ardżunie „jogę wieczystą”, a jego objawienia dotyczą: 

  1. struktury wszechświata
  2. modalności bytu
  3. drogi osiągnięcia ostatecznego wyzwolenia. „Joga wieczysta” jednakże, nie jest ani klasyczną jogą Patanjalego, ani zbiorem „technik magicznych” jest tu ukazana i przypomniana pierwotna, antyczna joga, której celem jest uzyskanie mistycznej unii z Bogiem. To tu Kriszna woła o „jogę”; o jogę, która nie była jeszcze darśaną Patanjalego i nie była również jogą „magiczną”, o której mówią inne teksty Mahabharaty. Wielką oryginalnością Bhagawadgity jest obstawanie przy tej „jodze działania”, którą realizuje się „wyrzekając się owoców swoich czynów”. To jest również głównym motywem jej bezprecedensowego powodzenia w Indiach. Albowiem odtąd wolno wszystkim ludziom mieć nadzieją na zbawienie, nawet wówczas, gdy z powodów bardzo różnych musieli brać udział w życiu społecznym, mieć rodzinę, kłopoty, gdy musieli pełnić różne funkcje. Joga przestała być już tylko dla nielicznych i wybranych. Podstawy Raja Jogi są wyłożone w Jogasutrach Patanjalego powstałych –jak się sądzi – w III w. p. n. e. Jogasutry to pierwszy jednolity tekst o jodze składający się ze 195 aforyzmów przekazanych w formie sutr (nici). Wiele późniejszych tekstów to często komentarze do wymienionych wyżej.

Czy joga jest ściśle związana z hinduizmem? O uniwersalności jogi mówią sami jogini, uznający jogę za system nie narzucający konkretnych wierzeń, czy obrządków. Profesor Ernest Wood jest podobnego zdania: „Joga (…), choć jest podstawą jednego z sześciu klasycznych systemów filozofii indyjskiej, pozostaje niezależna od jakiejkolwiek religii objawionej, odnajdując się we wszystkich zapisach religijnych. W specyficznym sensie joga Patanjalego jest ustaleniem doskonałej harmonii między codziennym ja i jego duchowymi źródłami.”1 Bardziej radykalne interpretacje traktują jogę na sposób świecki, jako „scalenie się człowieka na jego najwyższym poziomie” (Swami Kuvalayananda, dyrektor Instytutu Jogi w Lonavli)2 świadomie nawiązując do języka zachodniej psychoterapii. Dyrektor Instytutu Jogi w Bombaju – Śri Yogendra ową prawdę przekazuje w sposób nie budzący wątpliwości: „Sensowne rozumienie jogi oznacza taki sposób życia, który umożliwia pełnię zdrowia fizycznego, duchowego i moralnego. Racjonalny charakter jogi pozostaje w sprzeczności z obrzędami religijnymi lub dogmatami. System jogi w zasadzie nie ma nic wspólnego z religią i wierzeniami. Technika jogi jest ściśle naukowa.” Jeden ze współczesnych mistrzów jogi Paramhans Swami Maheshwarananda mówi: „Joga nie jest tylko fizycznym ćwiczeniem. Joga nie jest kulturowym ani religijnym ruchem. Joga jest drogą do Boga.”

Na czym polega joga? Istotą jogi jest droga do Boga. Wyróżnić jednak możemy jej dwa główne aspekty: fizyczny i duchowo-filozoficzny. Fizycznie joga oferuje nam zestaw ćwiczeń polegający na przyjmowaniu określonych pozycji (asan). Asany mają głęboki wpływ na ciało i umysł. Dla przykładu: Marjari (Kot) dla przeciągnięcia ciała i kręgosłupa, Bhujangasan (Kobra), aby uspokoić agresję i emocje, Shashankasan (Zając) dla relaksu. Wywierają także wpływ na mięśnie, ścięgna, układ krwionośny, system nerwowy i limfatyczny, a także na umysł i psychikę. Są to ćwiczenia psychosomatyczne, które wywierają wzmacniający i równoważący wpływ na cały system nerwowy, a stan psychiczny ćwiczącego jest zharmonizowany i ustabilizowany. Opanowanie i mentalny spokój, relaks oraz poczucie wewnętrznej wolności i pokoju to efekt tych ćwiczeń. Ćwiczenia przeprowadzane są powoli, aby umożliwić równoczesne wykonanie ich w myśli i świadome zrozumienie ruchu. Liczba ćwiczeń nie jest istotna, tylko jakość ich wykonania. Przed, pomiędzy i po ćwiczeniach powinny być wykonywane świadome, fizyczne i umysłowe relaksacje. Sensem i celem asan nie jest zamiana stłumionej energii lub napięcia w ruch, raczej zharmonizowanie ciała i umysłu poprzez przytomną obserwację fizycznych i umysłowych procesów w trakcie ruchu i relaksacji, które wykonujemy świadomie. Po wykonaniu asan ciało nie jest zmęczone. Przeciwnie - naładowane energią i witalnością, jest ono wypoczęte i odświeżone. Korzyści dla zdrowia płynące z regularnego ćwiczenia asan to między innymi: zwiększenie elastyczności kręgosłupa, kości i ścięgien, wzmocnienie naturalnego systemu immunologicznego, wzmocnienie i rozluźnienie mięśni oraz dostarczenie im obfitego zapasu krwi, pobudzanie i harmonizowanie narządów wewnętrznych i gruczołów, stymulacja układu limfatycznego, uspokojenie i wzmocnienie systemu nerwowego, ustabilizowanie krążenia i ciśnienia krwi, oczyszczenie i odświeżenie skóry. Oprócz asan zbawienny wpływ na nasze ciało ma także ćwiczenie oddechu (pranajama). Klasyczna pranajama ma trzy fazy:

  1. Puraka – wdech 
  2. Reczaka – wydech 
  3. Kumbhaka – zatrzymanie oddechu W klasycznej pranajamie największy nacisk kładzie się na fazę zatrzymania oddechu. Rytm oddechu staje się wolniejszy i dłuższy tak, że cały cykl oddechowy trwa około minuty. Naturalną, przyrodzoną konsekwencją pranajamy z zatrzymaniami jest to, że do tkanek ciała trafia mniej tlenu i jednocześnie wydalana jest mniejsza ilość dwutlenku węgla. Tkanka musi przystosować się do obniżonej przemiany materii i tym lepiej wykorzystywać tlen. Na przykład lekki niedostatek tlenu pobudza mięsień serca do lepszego zaopatrywania organizmu w komórki krwi. Także oddechowy ośrodek nerwowy w mózgu musi się przystosować temu kierowanemu, zwolnionemu rytmowi. Po kolejnych ćwiczeniach ten ośrodek nerwowy może łatwiej wyrównywać zmiany między zewnętrznym a wewnętrznym środowiskiem, zwiększa się odporność na przeciążenia, zwiększa się również odporność organizmu przeciwko różnym warunkom życia oraz przeciwko szkodliwemu wpływowi środowiska zewnętrznego. Rytm oddychania wpływa także na funkcjonowanie ciała. Niektóre rytmy pobudzają do działania, inne uspokajają. Umiarkowany nadmiar dwutlenku węgla w krwi powoduje wewnętrzny spokój i pogodę ducha oraz podwyższa krążenie krwi w mózgu. Z punktu widzenia psychiki, swoim uspokajającym działaniem, pranajama pomaga nam utrzymać myśl pod kontrolą i lepiej przezwyciężać sytuacje stresowe. Na zakończenie trzeba jeszcze powiedzieć, że pranajama polepsza zdolność przystosowania się do stale zmieniających się warunków życia, zwiększa odporność przeciwko szkodliwemu wpływowi środowiska zewnętrznego i czyni nas mniej zależnymi od biorytmów. Celem ćwiczeń fizycznych i oddechowych jest zachowanie ciała w zdrowiu, żeby jego problemy nie były czynnikami, które martwią ducha. Doskonałością w fizycznym rozwoju jest dla jogina stan tzw. nirwikalpa samadhi, stan bez pulsu i bez oddechu, całkowitego zaprzestania wszystkich aktywności ciała, umysłu, myśli i intelektu. Aspekt zaś duchowo-filozoficzny pozostawia nam joga do własnej interpretacji, jednak jego podstawą jest medytacja i modlitwa. Medytacja jest dla nas drogą do poznania siebie, a następnie rozlania miłości na całe stworzenie. Modlitwa zaś jest rozmową z Bogiem, którą każdy jogin prowadzi na swój sposób. Adept jogi może kilka dni nie jeść i nie pić, ale dzień bez modlitwy to, według nauczycieli jogi, dzień stracony. Mahatma Gandhi mówił: „Mimo, iż mogę pościć fizycznie, to do poszczenia duchowego nie jestem zdolny.” Hinduski święty, który mógł rozumieć język zwierząt, podobnie jak Św. Franciszek z Asyżu, powiedział: “Nawet zwierzęta modlą się rano i wieczorem do Boga.” O wschodzie i zachodzie słońca ptaki posyłają pieśń radości i dziękczynienia Stwórcy. Czyż ludzie nie są wiele niżej od tych zwierząt, gdy nie modlą się ani nie myślą o Bogu? Gdzie brakuje modlitwy tam brakuje miłości, a rządzi duma, ego i ignorancja. Modlitwa powinna wypływać z serca i nie powinna być tylko pokazywana na zewnątrz, aby robić wrażenie pobożności. „Ugiąć kolana jest prościej niż pokłonić się w sercu.”1 Jogina cechuje także przestrzeganie pięciu zasad: prema, sathya, dharma, shanti i ahimsa (miłość, prawda, prawość, spokój wewnętrzny i niekrzywdzenie). Reszta pozostaje do własnych przemyśleń adepta, którego kieruje nauczyciel nazywany guru (gu – światło, ru – ciemność, czyli „rozświetlający ciemność”).

I to wszystko? Uniwersalność jogi potwierdzają przykłady jej zastosowania w różnych, innych od hinduizmu religiach (np. rozwinięcie nowych ścieżek w klasztorach buddyjskich i aśramach, czy nawet stosowanie jogi przez katolickich księży i przełożonych zakonnych – „List”, magazyn katolicki wydrukował kiedyś artykuł napisany przez pewnego ojca zakonnego, niestety nie pomnę numeru gazety, zgromadzenia, nazwiska i funkcji autora. A nie jest to odosobniony przypadek) ale nie tylko. Walka z narkomanią i innymi plagami współczesności staje się skuteczniejsza właśnie dzięki praktykom i koncepcjom tradycji azjatyckich typu joga, stosowanych w procesach resocjalizacji1, psychoterapii, w rehabilitacji, w przysposobieniu do życia osób niepełnosprawnych, upośledzonych itp., a autorytety naukowe i potoczne zgodnie podkreślają ich sukces. Pani docent dr med. Jarmila Motajova z uniwersytetu w Bratysławie pracowała, w ramach badań naukowych wykorzystujących ćwiczenia jogi w rehabilitacji dla ludzi z chorobami serca, pięć lat z grupą pacjentów, z którymi przeprowadzała specjalne ćwiczenia z systemu „Joga w życiu codziennym” i systematycznie poddawała ich badaniom. Jej pomiary (częstotliwości oddychania, tętna, ciśnienia krwi i funkcjonowania innych parametrów) w pełni potwierdziły skuteczność jogowych ćwiczeń. Badania wykazały także niezwykłą skuteczność jogi w programach korekcji postawy u dzieci w wieku szkolnym. Widzimy więc wyraźnie, że joga sprzyja zdrowiu, tak fizycznemu, jak duchowemu i socjalnemu. Spektakularny sukces jogi w krajach cywilizowanego Zachodu jest świadectwem o jej wielkiej mocy i suwerenności od jakiejkolwiek tradycji i wyznania.

Joga a religia - związki i rozbieżności Bardzo często joga na Zachodzie uważana jest za rodzaj nowej wiary czy religii. Bywa tak, jeśli jakaś grupa religijna włącza w swoją praktykę elementy jogi. Wówczas wydaje się nam, że to joga jest religią. Nic bardziej błędnego. Joga jest system pozareligijnym. Owszem wyrosła w konkretnej kulturze i religijnego podłoża, ale nigdy nie identyfikowała się z określonym systemem religijnym. Jeśli joga włącza elementy religijne to wynika to z indywidualnych preferencji określonego nauczyciela czy osoby postępującej drogą jogi. Chciałbym w czasie tego wystąpienie zwrócić uwagę nas kilka aspektów w relacji „joga a religia”. W Indiach uznawane są dwa rodzaje pism religijnych. Pierwszy rodzaj to śruti, to pisma natchnione, będące rezultatem bezpośredniego wglądu w istotę ostatecznej Rzeczywistości. Tu systemy religijne mogą opierać się na systemach praktycznych, np. jodze, aby to co nazywamy doświadczeniem religijnym było efektywniejsze. Drugi rodzaj to smriti, czyli opierające się na doświadczeniach tych pierwszych (swój autorytet opiera na innym autorytecie) W tym wypadku bardziej niż osobiste doświadczenie liczy się wiedza czy dogmat. Upaniszada Czandogia w jednym z dialogów między wykształconym synem, który był nabył wiedzę na temat ważnych spraw a ojcem, który ma doświadczenie opisuje obrazowo w taki oto sposób: Kiedy Swetaketupowrócił po dwunastu latach studiowania do domu miał poczucie pełnego wykształcenia i skory był do krytykowania i korygowania innych. Na to ojciec go spytał: Moje dziecko, ty, który jesteś tak pełen wiedzy i tak bardzo skory do krytykowania innych, czy zapytałeś swoich nauczycieli o tę wiedzę, dzięki której słyszymy to, co niesłyszalne, dzięki której spostrzeganiu to, czego nie można spostrzec, i poznajemy to, czego nie można poznać?  Syn: cóż to za wiedza ojcze? Ojciec: weź sól i wrzuć do wody, a jutro wróć do sprawy. Następnego dnia ojciec prosi syna i przyniesienie soli, którą wrzucił do wody. Syn począł jej szukać, ale rzecz jasna sól rozpuściła się w wodzie. Prosił syna jeszcze, aby próbował wodę i mówił jaka ona jest w smaku. Następnie, aby ją wylał nadal pytając syna, gdzie jest sól?. Syn odpowiadał, że jest, że czuje, że jest, ale nie może jej przynieść ani pokazać. Wtedy ojciec tak podsumował ten eksperyment Podobnie jest z tobą, mój synu, nie rozpoznajesz Prawdy w swoim ciele, ale w rzeczywistości ona tam istnieje. W tym, co jest subtelną istotą, ma swą jaźń wszystko, co istnieje. A to jest Prawdą, to jest Jaźnią, I Ty jesteś Tym. Opierając się bezpośrednim doświadczeniu nauka jogi znajduje najbardziej zwięzły wyraz w sanskryckiej formule tat tvam asi (Ty jesteś Tym). Oznacza to, że atman, czyli jaźń jest jednym z brahmanem, absolutną zasadą wszelkiego istnienia. Ostatecznym celem każdego z nas wg jogi jest samodzielne odkrycie tego faktu. To co transcendentne, poza nami jest reprezentowane immanentnie w każdym z nas. To, ze joga ma wymiar duchowy jest naturalne i powszechnie znane adeptom jogi. Jednak istota problemu może polegać na interpretacji tego wymiaru. Najpełniej na ten temat można znaleźć w Bhagawadgicie, która jest częścią Mahabharaty, eposu indyjskiego. Bhagawadgita jest dialogiem filozoficzno-religijnym między uczniem a mistrzem w czasie którego można powiedzieć najpełniej wyłożone są związki jogi z religią. Zasadniczą koncepcją jest teoria zbawienia, tj. wyzwolenia z więzów reinkarnacyjnych.  Z dialogu między Kriszną a Ardżuną wynika, że sprzeczność między drogą czynu a drogą jogi to sprzeczność pozorna. W swej istocie są to drogi identyczne. Gdyż jeśli czyn będzie bezinteresowny, i ta niezależność od owoców czynu pozwala na opanować zjawiska świadomościowe, to czyn i opanowanie zmysłów w tym i umysłu są tym samym. Jaka więc różnica między bezinteresownym czynem a drogą jogi? Wynika, że żadna, jeśli prowadzi do “powściągnięcia zjawisk świadomościowych”. Re-liga-re (ponownie związywać) wg Laktoncjusza (ok.250-330 n.e) nawiązuje to tego samego o czym mówi joga. Coś co jest nie spójne i rozłączone powinno być scalone i połączone. W zależności od systemu religijnego bardzo różnie owo „połączenie” jest rozumiane. Bez wątpienie są religie bardziej powierzchowne, zewnętrzne oraz religie głębsze czy subtelniejsze. Erich Fromm w swojej pracy „Szkice z psychologii religii” pisze, że religią jest każdy system myśli i działań podzielany przez określoną grupę, który dostarcza jednostce układu orientacji i przedmiotu czci (Fromm, s.169). Z kolei Joachim Wach uważa, że religia jest doświadczeniem świętości (sacrum). Człowiek jest tworzony przez swoją wiarę. Tak jak wierzy, taki też jest. Bhagavadgita. Bóg gotów jest działać w tobie i wlać się w ciebie gdy tylko uzna, że jesteś gotów. Mistrz Eckhart W sensie socjologiczno-psychologicznym, zjawisko religii, to jedno z najważniejszych obszarów życia człowieka. Wg religioznawców jest to zespół wierzeń dotyczących interpretacji wszechświata i człowieka, związany z nim sposób zachowania i rytuały oraz posiadający określone ramy organizacyjne. Krótko mówiąc, aby nazwać jakieś zjawisko religią musi ona posiadać:

  1. doktrynę, czyli w miarę spójną teorię, cel, istotę nadrzędną, założyciela, system etyczny itp.
  2. kult, czyli praktyczną stronę zachowań religijnych, medytacje, modlitwy, rytuały
  3. organizację, czyli instytucję lub hierarchię, która odpowiedzialna jest za czystość religii  Warto przy okazji ewentualnych związków jogi i religii wspomnieć o nieporozumieniach wokół tych związków. Jednym z nich jest próba wmawiania różnym orientalnym systemom edukacyjno-filozoficznym cechy obcych ruchów religijnych, jakże często pejoratywnie określanych jako sekta (sekta to po prostu grupa religijna, która oddzieliła się od grupy macierzystej). W moim odczuciu istota nie tyle sekty ale sekciarstwa leży w samym człowieku, a nie w żadnym ruchu. Sekciarstwo nie jest na zewnątrz, ale wewnątrz człowieka. Bez względu na religie czy szerokość geograficzną istnieje taki typ człowieka religijnego, który poprzez własny lęk i ciasnotę umysłową odcina się od wszystkiego czego nie zna i czego nie rozumie. Stąd bardzo często u takiej osoby zadomawia się postawa projekcyjna, szuka on zatem wśród innych, tego, co jest jego własnym problemem. …nie powinno się bez powodu czcić własnej sekty, ani obrażać cudzej. Lekceważenie może być spowodowane jakimiś szczególnymi racjami; wszystkie bowiem sekty innych ludzi zasługują z tej lub innej racji na szacunek. Kto czci własną sektę, obrażając jednocześnie – z tego powodu, że jest przywiązany do sekty własnej – sektę cudzą, kto pragnie w ten sposób powiększyć chwałę swojej sekty, ten w rzeczywistości wyrządza jej największą krzywdę. Edykt Asioki I na zakończenie warto wspomnieć jeszcze o jednym wątku. W ostatnich dziesięcioleciach, za przyczyną Stanislava Grofa pojawił się termin psychologia transpersonalna. On i wielu innych (Goleman, Walsh, Tart, Wilber) poddali krytyce psychologii zachodniej oraz sformułowali własne ujęcie. Wychodzi ona znacznie poza dotychczasowe granice uznawane w psychologii tradycyjnej. Próbuje zmierzyć się z tym co można nazwać psychologią duchowości. Ale czy jest jeszcze w kompetencji psychologa czy psychoterapeuty czy też już w obrębie kompetencji nauczyciela duchowego, to pytanie dla przyszłości. Bez wątpienia styki z doświadczeniem religijnym czy mistycznym są. Problem polega na tym gdzie te doświadczenia zakwalifikować. Oczywiście pod warunkiem, że chce się je gdzieś zakwalifikować.

Chrześcijaństwo i joga wzajemnie się wykluczają2

Jako chrześcijanin i katolik urodzony w tradycyjnej katolickiej rodzinie w Kerala w Indiach, ale żyjący pośród hindusów, teraz katolicki ksiądz i zakonnik oraz charyzmatyczny kaznodzieja w 60 krajach na wszystkich kontynentach, chcę coś powiedzieć na temat negatywnego wpływu jogi na chrześcijańskie życie i duchowość. Wiem, że rośnie zainteresowanie jogą na całym świecie, nawet wśród chrześcijan ? a to zainteresowanie rozszerza się na inne dziedziny związane z ezoteryką i New Age, takie jak: reiki, reinkarnacja, akupresura, akupunktura, leczenie praniczne, refleksologia, itd., które są metodami, przeciwko którym Watykan przestrzegał w dokumencie Jezus Chrystus dawcą wody żywej. Dla niektórych joga jest metodą relaksacji i rozładowania napięcia, dla innych - formą ćwiczenia poprawiającego kondycję fizyczną. Dla jeszcze innych jest sposobem na uzdrowienie z choroby. Istnieje dość spore zamieszanie i niejasność w umysłach katolików, zarówno świeckich, jak i duchownych, gdyż joga w takiej formie, w jakiej jest promowana wśród katolików, nie jest jedynie sprawą zdrowia lub jedynie dziedziną duchową, ale czasami jedną, czasami drugą, a czasem po prostu mieszaniną obu. W rzeczywistości joga jest głównie związana ze sferą duchową i w dzisiejszych czasach nawet księża w seminariach czy siostry w nowicjatach promują jogę jako pomoc w modlitwie i medytacji. Jest to bardzo smutne, ale współcześnie wielu katolików traci zaufanie do duchowości i doświadczenia modlitwy, życia mistycznego, które przekazali nam wielcy święci, tacy jak Ignacy Loyola, Franciszek z Asyżu, Franciszek Salezy, Teresa z Avila i wielu innych, a w zamian zagłębiają się w duchowości wschodnie, pochodzące wprost z buddyzmu i hinduizmu. I chociażby ze względu na te fakty uczciwy chrześcijanin powinien zadać sobie pytanie na temat kompatybilności jogi i duchowości chrześcijańskiej oraz możliwości włączania jej technik w chrześcijańską modlitwę i medytację. Czym jest joga? Słowo “joga” znaczy “zjednoczenie”. Jej celem jest zjednoczenie twojego przejściowego “ja” - Jiva z nieskończonym Brahman, który jest hinduistyczną koncepcją boga. Bóg nie jest tu bogiem osobowym, ale bezosobową duchową substancją, która stanowi jedno z naturą i kosmosem. Brahman jest bezosobową boską substancją, która przenika, spowija i leży u podłoża wszystkiego. Joga sięga korzeniami do hinduskich upaniszad, pochodzących z 1000 przed Chr., w których czytamy: “Zjednocz światło wewnątrz ciebie ze światłem Brahmana”. “Absolut jest w tobie” - mówią Upaniszady Chandogya - Tat tuam asi - “tyś jest tym”. Bóstwo zamieszkuje w każdym z nas poprzez swego mikrokosmicznego przedstawiciela, indywidualne “ja” zwane Jiva. W Bhagavad Gita Krishna opisuje Jiva jako “moją własną wieczną część”, i że “radość jogi przychodzi do jogina, który jest jedno z Brahmanem”. W roku 150 po Chr. jogin Patanjali wyjaśnił osiem dróg, które prowadzą jogina od stanu niewiedzy do oświecenia - te osiem dróg to jakby schody, a są nimi: samokontrola (yama), praktyki religijne (niyama), pozycje i postawy ciała (asana), ćwiczenia oddechowe (pranayama), kontrola zmysłów (pratyahara), skupienie (dharana), głęboka kontemplacja (dhyana) i oświecenie (samadhi). Jest bardzo ciekawe, że postawy i ćwiczenia oddechowe, często uważane za istotę jogi na Zachodzie, są jedynie trzecim i czwartym krokiem w kierunku zjednoczenia z Brahmanem! Joga nie jest tylko rozbudowanym systemem ćwiczeń fizycznych. To jest dyscyplina duchowa, mająca na celu poprowadzenie duszy do samadhi, czyli całkowitego zjednoczenia z bóstwem. Samahdi jest stanem, w którym to, co naturalne i to, co boskie, staje się jednym, nie ma różnicy pomiędzy człowiekiem a bogiem (Brad Scott: Excercise or religious practice? Yoga: What the teacher never taught you in that Hatha Yoga class: in the Watchman Expositor Vol. 18, No. 2, 2001).  Takie spojrzenie jest radykalnie sprzeczne z chrześcijaństwem, gdzie jest jasne rozgraniczenie pomiędzy Stwórcą - Bogiem, a człowiekiem. W chrześcijaństwie Bóg jest “Kimś Innym”, nigdy moim “ja”. To smutne, że niektórzy popularyzatorzy jogi, reiki i innych tego typu praktyk i medytacji błędnie powołują się na wyrwane z kontekstu cytaty z Biblii dla poparcia swoich argumentów. Cytują słowa takie jak: “Wy jesteście świątynią Boga”, “żywa woda wypłynie z twego wnętrza”, “wy będziecie we Mnie, a Ja w was”, “żyję nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus”, nie rozumiejąc kontekstu i znaczenia, jakie te słowa mają w Biblii. Są nawet ludzie, którzy przedstawiają Jezusa jako jogina - możemy dzisiaj zobaczyć takie obrazy Jezusa medytującego w pozycji jogina w niektórych kaplicach zakonnych czy prezbiteriach. Nazwanie Jezusa joginem to zaprzeczanie Jego bóstwu, świętości i doskonałości oraz sugerowanie, że miał On upadłą naturę podlegającą niewiedzy i iluzji (maya) i że potrzebował być wyzwolony z kondycji ludzkiej poprzez praktykowanie jogi. Joga jest sprzeczna z chrześcijańską duchowością, gdyż jest ona panteistyczna (bóg jest wszystkim i wszystko jest bogiem) i utrzymuje, że jest tylko jedna rzeczywistość, a wszystko inne jest iluzją (maya). Jeśli jest tylko jedna absolutna rzeczywistość, a wszystko inne jest iluzoryczne, to nie ma żadnych relacji i nie ma miłości. W centrum wiary chrześcijańskiej stoi wiara w Trójcę Świętą: Ojca, Syna i Ducha Świętego, Jednego Boga w Trzech Osobach - doskonały model miłosnej relacji. Chrześcijaństwo to właśnie relacje - z Bogiem i pomiędzy ludźmi: Będziesz miłował Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego (Mt 22,37-39). W hinduizmie dobro i zło, tak jak ból i przyjemność, są iluzoryczne (maya), a tym samym nierzeczywiste. Vivekananda, jeden z najbardziej szanowanych przedstawicieli współczesnego hinduizmu, powiedział, że “dobro i zło to jedno i to samo” (Vivekananda “The yogas and other works”, Ramakrishna Vivekananda Centra NY 1953). W chrześcijaństwie nurtujący problem grzechu jako obrazy Majestatu Bożego jest nieodłączny od naszej wiary, gdyż to właśnie grzech jest powodem, dla którego potrzebujemy Zbawiciela. Wcielenie, Życie, Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa są dla nas źródłem zbawienia, aby nas uwolnić od grzechu i jego konsekwencji. Nie można zignorować tej fundamentalnej różnicy i wcielać jogę i inne techniki medytacji wschodnich do duchowości chrześcijańskiej. Praktyka jogi jest pogańska, ale też okultystyczna. To jest religia Antychrysta i po raz pierwszy w historii jest ona szeroko przyjmowana przez świat zachodni i Amerykę. To śmieszne, ale nawet niektórzy mistrzowie jogi noszą krzyże i inne symbole chrześcijańskie, aby oszukać ludzi, mówiąc, że joga nie ma nic wspólnego z hinduizmem, że to tylko przyjmowanie innej kultury. Niektórzy przyozdabiają jogę chrześcijańskimi gestami, nazywając ją “jogą chrześcijańską”. Tu nie chodzi o przyjmowanie bądź nie przyjmowanie innej kultury. To jest otwieranie się na inną religię, która jest całkowicie sprzeczna i nieprzystająca do naszej religii. Szkoda, że joga jest rozpowszechniana po całym świecie od przedszkoli po różne instytucje edukacyjne z zakresu medycyny, psychologii itd. Nazywana jest nauką, a żadną nauką nie jest. Sprzedaje się ją pod mianem “terapii relaksacyjnej”, “autohipnozy”, “kreatywnej wizualizacji” itd. Hatha Joga, która jest popularyzowana w Europie i Ameryce jako metoda relaksacji czy nie wymagające wysiłku ćwiczenie, jest jednym z sześciu systemów ortodoksyjnego hinduizmu. Religijna i mistyczna u swych korzeni, należy do najniebezpieczniejszych form jogi (Dave Hunt, “The seduction of Christianity”, str. 110). Wspomnijmy słowa św. Pawła: “Nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości” (por. 2 Kor 11,14). Prawdą jest, że wiele osób jest uzdrawianych poprzez jogę i inne wschodnie techniki medytacji. Tutaj chrześcijanie powinni zadać sobie pytanie, czy potrzebują oni uzdrowienia i materialnych korzyści, czy raczej potrzeba im Boga, Jezusa Chrystusa, w którego wierzą, który jest źródłem wszelkiego uzdrowienia. Pragnienie, by stać się jak Bóg, jest pierwszym i drugim grzechem w historii stworzenia, według chronologicznego zapisu w Biblii. Ty, który mówiłeś w swym sercu: Wstąpię na niebiosa; powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron. Zasiądę na Górze Obrad, na krańcach północy. Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego (Iz 14,13-14). Wtedy rzekł wąż do niewiasty: “Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3,4-5). Jednym z założeń filozofii i praktyki jogi jest wiara w to, że człowiek i bóg to jedno. Joga uczy skupienia na samym sobie zamiast na Jedynym Prawdziwym Bogu. Joga zachęca, aby szukać odpowiedzi na życiowe pytania i problemy wewnątrz siebie, w swoim umyśle, świadomości, zamiast szukać rozwiązania w Słowie Bożym, poprzez Ducha Świętego, jak to jest w chrześcijaństwie. Z pewnością joga otwiera nas na oszustwo ze strony tego, który jest wrogiem Boga, który jak lew ryczący krąży szukając, kogo pożreć, aby odciągnąć nas od Boga i Kościoła (por. 1 P 5,8). Przez ostatnie osiem lat głoszę Słowo Boże głównie w krajach europejskich, które niegdyś były kolebką chrześcijaństwa, które dały światu ewangelizatorów, misjonarzy, męczenników i świętych. Czy obecnie możemy Europę nazwać chrześcijańską? Czy nie jest prawdą, że Europa usunęła chrześcijańskie wartości z życia? Dlaczego Europa wstydzi się przyznać do swoich chrześcijańskich korzeni? Gdzie są zasady moralne wyznawane i przestrzegane przez Europejczyków poprzez wieki, przekazywane innym krajom i kulturom poprzez mężne głoszenie Ewangelii Chrystusa? Po owocach poznajemy drzewo! Jestem przekonany, że te wątpliwości, zamieszanie, apostazja, niewierność, oziębłość religijna oraz obojętność pojawiły się w Europie od kiedy mistycyzm wschodni, medytacje, praktyki ezoteryczne i New Age zaczęły być wprowadzane na Zachodzie! Podczas moich charyzmatycznych rekolekcji większość uczestników przychodzi z różnorodnymi moralnymi, duchowymi, umysłowymi i fizycznymi problemami. Pragną oni zostać wyzwoleni i uzdrowieni; pragną otrzymać nowe życie dzięki mocy Ducha Świętego. Z całkowitą szczerością i uczciwością mogę powiedzieć, że 80 - 90 procent uczestników tych spotkań miało do czynienia z jogą, reiki, filozofią reinkarnacji i innymi wschodnimi praktykami, poprzez które utracili wiarę w Jezusa Chrystusa oraz Kościół. W Chorwacji, Bośni, Niemczech, Austrii i Włoszech miałem oczywiste przypadki osób, które były opętane poprzez moce ciemności. Gdy modliłem się o uzdrowienie tych osób, one wykrzykiwały: “Ja jestem Reiki”, “Ja jestem Joga”, niejako identyfikując się z tymi ideami czy osobami. Potem musiałem modlić się za nich modlitwą o uwolnienie, aby zostali wyzwoleni od opętania przez złego. Są ludzie, którzy mówią: “Nie ma nic złego w praktykowaniu jogi, wystarczy tylko nie wierzyć w stojącą za tym filozofię”. Propagatorzy jogi, reiki itp. sami bardzo jasno stwierdzają, że filozofia i praktyka są nierozłączne. Tak więc chrześcijanin nie może w żaden sposób przyjmować czy to filozofii, czy praktyki jogi, gdyż chrześcijaństwo i joga wzajemnie się wykluczają. W chrześcijaństwie głównym problemem człowieka jest grzech, który czyni go niezdolnym do dostosowania się do wymagań moralnie doskonałego Boga. Człowiek jest odłączony od Boga i potrzebuje pojednania. Rozwiązanie jest w Jezusie Chrystusie, Baranku Bożym, który gładzi grzechy świata. Poprzez śmierć Jezusa na Krzyżu Bóg pojednał świat ze Sobą. Teraz wzywa człowieka do przyjęcia wszelkich owoców zbawienia jedynie poprzez wiarę w Chrystusa. W przeciwieństwie do jogi chrześcijaństwo postrzega zbawienie jako darmowy dar, który można przyjąć, ale nie można na niego zasłużyć czy go uzyskać poprzez własne wysiłki. To, czego Europa potrzebuje dzisiaj, to głoszenie Chrystusa z mocą, głoszenie przesłania Chrystusa, zawartego w Biblii, interpretowanego przez Kościół, aby rozwiać wszelkie wątpliwości i zamieszanie zasiane wśród chrześcijan na Zachodzie, aby przyprowadzić ich do Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem - Jezusa Chrystusa, jedynej Prawdy, która ma moc nas wyzwolić.


Bibliografia: 1 Świadectwo ukazało się na stronie: www.krolowa-pokoju.com.pl, 2 Rekolekcje o. Jamesa Manjackala [tłum. Tomasz Książczak], Bhagawadgita, czyli Pieśń Pana [tłum. J. Sasche], Cyboran L. - Filozofia jogi. Próba nowej interpretacji, Dobraczyński B. - Znak, Eliade M. - Joga – nieśmiertelność i wolność, Rama S. - Żyjąc wśród himalajskich mistrzów, Varenne J. - Yoga and the Hindu Tradition, Wilber K. - Niepodzielone, wschodnie i zachodnie teorie rozwoju osobowości, Wood E. - Practical yoga, Yogananda S. - Autobiografia jogina, Żądło L. - Duchowa ścieżka.